czwartek, 22 kwietnia 2010

tatterowiec i powrót powolny...


Nie pamiętam już ile razy go piekłam... Pamiętam, że pierwszy raz mi nie wyszedł, był lepki, gliniasty, paskudny. Teraz to ja wiem, że to wina moja była i źle prowadzonego zakwasu ;) Za to każdy następny raz pieczenia tego chleba jest coraz lepszy :) I właściwie to  już pewniak jest :)

Przepis:

  • 400 g aktywnego zakwasu żytniego 150% hydracji*
  • 150 ml wody*
  • 100 g mąki razowej - raz daję pszenną, raz żytnią
  • 300 g mąki pszennej chlebowej
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżeczka demerary, melasy, muscovado - czegoś dla koloru w każdym razie

* najczęściej mój zakwas jest 100% i wtedy zwiększam ilość wody, tak na oko, na wyczucie. Ma być lepkie ciasto.

Wszystkie składniki mieszam łyżką w misce, krótko, mają  się połączyć i zostawiam na godzinę do wyrośnięcia. Następnie przekładam do foremki odstawiam do wyrośnięcia, ma podwoić objetość i to tak uczciwie ;) ale nie może przerosnąć... Wstawiam wyrośnięty chleb do zimnego piekarnika ustawionego na 200 stopni C i piekę godzinę. Wyjmuję z foremki i dopiekam jakieś 10 minut.

 Postaram się tym wpisem wrócić do blogowania, choć jakoś mi ciężkawo... Bardzo dziękuję za trzymanie kciuków i ciepłe myśli. Operacja się udała, została na szyi piękna blizna, która z czasem ma zniknąć zupełnie ;) Dochodzę do siebie, jeszcze jestem obolała, ale już prawie wszystko za mną :)

14 komentarzy:

majka pisze...

Piekny chlebek Mafilko. Ciesze sie, ze operacja sie udala. Wracaj szybciutko do pelnego zdrowia. I do blogowania oczywiscie tez :))

Pozdrawiam cieplutko.

wiosenka27 pisze...

Piękny chlebek, najlepsze życzenia zdrowia:)

Bea pisze...

I u nas Tatterowiec jest jednym z ulubionych chlebow :)

Trzymam kciuki za szybki powrot do zdrowia!

zemfiroczka pisze...

No Mafcia, dobrze, że jesteś. Grażka trzymała rękę na pulsie i relacjonowała. Ale i tak tęskno było tu bez Ciebie.

Jak się czujesz? Długo jeszcze na tych kefirkach?

ściskam

Mafilka pisze...

Oczko ;) dzis poszło stałe po południu, więc pewnie już zupełnie ku dobremu się ma :D Choć kefirek prosto z lodówki to miód na moje gardło...

asieja pisze...

ładny ten Twój pewniak
warto jest nie zrażać się za pierwszym razem..

zemfiroczka pisze...

A! czyli dobre widoki. No to pysznie :)

cmok

majana pisze...

Mafilko, śliczny jest Twój chlebuś:) Robiłam go i pamiętam jak nam smakował:)

Cieszę się,ze wróciłaś:) Pozdrawiam ciepło:)

grazyna pisze...

Doświadczenie czyni mistrza !
Piękny chleb !
I miło, ze jesteś :)

Tilianara pisze...

Chleb wspaniały, ale najważniejsze że zdrówko coraz lepsze :) Powodzenia :)

Karolina pisze...

Piękny chleb, Mafilko. :) Fajnie, że wróciłaś. :) Zdrowia życzę!

margot pisze...

dobrze ,ze już jesteś :))))

mico pisze...

No i dobrze, że dochodzisz do siebie.. to szybciutko, to majowe śniadania się zbliżają wielkimi krokami, a bez ciebie to nie będzie to samo! ;)

Goś pisze...

Cieszę się, że wszystko w porządku.
Będzie coraz lepiej ;-)

A chlebek poproszę! Kromeczkę z masełkiem oczywiście! ;-)

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin