piątek, 7 maja 2010

czekoladowe crincles

Nie zrobić ich to grzech ;) Dla wielbicieli czekoalady - idealne! Dla wielbicieli brownies - idealne! Dla wielbicieli smaków truflowych (przez małe t ;)) - prawie idealne;) Zobaczone kiedyś, kiedyś, dawno temu u Doroty, zostały zrobione kiedyś, kiedyś ;) I chyba pora zrobić je znów :)

Przepis:

  • 225 g połamanej gorzkiej czekolady 70% lub więcej
  • 110 g masła
  • 1/3 szklanki cukru
  • 3 duże jajka
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 i 2/3 szklanki mąki
  • cukier puder do obtoczenia

Masło rozpuścić w małym rondelku. Pod koniec rozpuszczania dodać połamaną czekoladę, rozpuścić, dokładnie wymieszać.

Białka oddzielić od żółtek. Ubić na sztywno, dodając pod koniec partiami cukier, a następnie żółtka i ekstrakt z wanilii. Wymieszać z masą czekoladową cały czas miksując.

Mąkę wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia. Wsypać do powstałej masy czekoladowej, dobrze wymieszać - będzie bardzo gęste. Schłodzić przez kilka godzin w lodówce, a najlepiej przez całą noc.

Ciasto wyjąć z lodówki, nabierać łyżeczką do herbaty (będzie ciężko, bo ciasto powinno być bardzo twarde), formować kuleczki mniejsze od orzecha włoskiego, obtaczać je mocno w cukrze pudrze i wykładać na blachę wyłożoną pergaminem.

Piec około 12 minut w temperaturze 150ºC. Podczas pieczenia ciasteczka lekko się spłaszczą i popękają. Studzić na kratce.

Zamiast ekstraktu z wanilii można dodac rumu na przykład. Poza tym surowe ciasto idealnie się przechowuje zarówno zamrożone jak i w lodówce, a gdy goście w progu staną wystarczy rozgrzać piekarnik i utoczyć kulki ;)

czwartek, 6 maja 2010

rolada czosnkowo-ziołowa

To mięso przygotowywałam na stół wielkanocny po raz pierwszy. W oryginalnym przepisie występuje boczek, ale znając preferencje mojej rodziny wolałam od boczku odstąpić i zastąpić go karkówką, która swoje zadanie spełniła doskonale :) Propozycja ta miała 'obsłużyć' co najmniej dwie kulinarna, blogowe akcje, ale nie wyszło... I choć nie jestem do końca przekonana o słuszności decyzji, do dodaję moje mięsko do micowej akcji śniadań majowych... Choć gwoździem śniadań majowych w moim domu będzie coś zupełnie innego... ;)

Przepis:

  • ok. 1 kg świeżej karkówki
  • 6-7 roztartych z  1 łyżeczką soli ząbków czosnku
  • po 1/2 łyżeczki suszonej miety, szałwi, cząbru, bazylii i majeranku
  • łyżka oliwy
  • łyżka żubrówki lub białego wina
  • 1/2 szklanki bulionu
  • 1/4 łyżeczki pieprzu

Utraty czosnek połączyć z ziołami, oliwa i alkoholem. Umyte i osuszone mięso rozkroić tak, by można było je później łatwo zwinąć w roladę, rozłożyć i natrzeć pastą ziołową. Ciasno zrolować, obwiązać sznurkiem i zawinąć w folię do pieczenia. Wstawić na noc do lodówki. Następnego dnia umieścić w nagrzanym do 180 stopni C. piekarniku i piec ok 90 minut, lub dłużej i w niższej temperaturze, jak kto woli :) Pod koniec pieczenia można odwinąć folię i mięso nieco przyrumienić.

Podawać na gorąco z ostrymi sosami lub na zimno  z chrzanem, do kanapek.

środa, 5 maja 2010

makaroniki czekoladowe i weny brak ;)

Tej weny trochę Polka ma podesłać, więc czekam ;) 

Makaroniki to żaden wyczyn, ot po prostu dobrze wytłumaczone przez Goś i pokazane na jej cudnym blogu Sweet Art, nie stanowiły żadnego problemu w produkcji. Powstały wieki temu, jak wiele innych ciastek czekających w kolejce na prezentację, a do dziś stanowią obiekt tęsknych westchnień niektórych osób ;) W moim prywatnym rankingu plasują się na miejscu trzecim, tuż po tych z maślanym kremem też od Goś i z kremem różanym wymyślonym własnoumysłowo, o którym napiszę kiedyś. Czekoladowe mają ten wielki plus, że solidna dawka dobrego kakao zagłusza ich nadmierną słodycz... ;) Dla mnie to plus, nie dziwić się proszę :*

Przepis:

250g zmielonych migdałów
450g cukru pudru
40g kakao
7 białek
1łyżeczka soku z cytryny
50g cukru

Pomieszać migdały i cukier puder z kakao, dokładnie wymieszać i przesiać!!! 
Białka wlać do miski, dodać cytrynę i zacząć ubijać.  
Do ubitych już lekko białek dosypujemy pierwszą część zwykłego cukru. Ubijamy dalej i pod koniec dodajemy resztę cukru. Białka ubijamy 5min.(ale nie więcej, bo w tym momencie osiągają szczyt jędrności) na dość szybkich obrotach.
Do ubitych białek dodajemy 1/3 masy migdałowej, mieszamy, potem stopniowo dodajemy resztę pudru.

Przekładamy masę do rękawa, wyciskamy makaroniki o śr. ok.1cm. Zostawiamy, aby obeschły (kiedy dotkniemy wierzchu lekko palcem, nie może się zapadać, a być sprężyste).
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 150 st. C. Pieczemy ok. 20-25min.

Krem czekoladowy czyli genache:

250g śmietanki 30% gotujemy, zalewamy 200g pokrojonej drobno czekolady, miksujemy aż składniki się połączą, dodajemy 35g masła i znów miksujemy, odstawiamy aż lekko wystygnie i przekladamy nim makaroniki.

PS. Żadna filozofia, serio. I jeszcze linka do filmiku bardzo pomocnego how to make the macarons.

czwartek, 22 kwietnia 2010

tatterowiec i powrót powolny...


Nie pamiętam już ile razy go piekłam... Pamiętam, że pierwszy raz mi nie wyszedł, był lepki, gliniasty, paskudny. Teraz to ja wiem, że to wina moja była i źle prowadzonego zakwasu ;) Za to każdy następny raz pieczenia tego chleba jest coraz lepszy :) I właściwie to  już pewniak jest :)

Przepis:

  • 400 g aktywnego zakwasu żytniego 150% hydracji*
  • 150 ml wody*
  • 100 g mąki razowej - raz daję pszenną, raz żytnią
  • 300 g mąki pszennej chlebowej
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżeczka demerary, melasy, muscovado - czegoś dla koloru w każdym razie

* najczęściej mój zakwas jest 100% i wtedy zwiększam ilość wody, tak na oko, na wyczucie. Ma być lepkie ciasto.

Wszystkie składniki mieszam łyżką w misce, krótko, mają  się połączyć i zostawiam na godzinę do wyrośnięcia. Następnie przekładam do foremki odstawiam do wyrośnięcia, ma podwoić objetość i to tak uczciwie ;) ale nie może przerosnąć... Wstawiam wyrośnięty chleb do zimnego piekarnika ustawionego na 200 stopni C i piekę godzinę. Wyjmuję z foremki i dopiekam jakieś 10 minut.

 Postaram się tym wpisem wrócić do blogowania, choć jakoś mi ciężkawo... Bardzo dziękuję za trzymanie kciuków i ciepłe myśli. Operacja się udała, została na szyi piękna blizna, która z czasem ma zniknąć zupełnie ;) Dochodzę do siebie, jeszcze jestem obolała, ale już prawie wszystko za mną :)

niedziela, 11 kwietnia 2010

smak ciszy

... jeszcze nie mogę, jeszcze nie... wiele zdjęć, wiele gotowych wpisów czeka w kolejce, ale jeszcze nie...

... nie byłam z tej opcji, nie zgadzałam się, nie lubiłam, wkurzali mnie... większość...

... teraz nie mogę się otrząsnąć... łzy pod powiekami pęcznieją... obrazki z niedalekiej przeszłości mojej, prywatnej, wracają natrętnie...

... jeszcze nie...

... choć w obliczu tego wszystkiego dzień, tydzień czymże jest?...

... 



PS. Jutro idę do szpitala. We wtorek mam operację. Pomyślcie o mnie przez chwilę, bo chcę do Was wrócić...

sobota, 10 kwietnia 2010

piątek, 9 kwietnia 2010

chleb na zakwasie z ziarnami. Po Godzinach



Zdaje się, ze jeszcze mieszczę się w czasie z moim chlebem? Piekłam go co prawda na wielkanocne śniadanie, ale coś ostatnio mam tak wiele komputerowych spraw, że blog poszedł w odstawkę i chleb pokazuję dopiero dziś. O przysmakach wielkanocnych nawet nie wspominam... Będę się starać sukcesywnie je pokazywać, ale pewnie zajmie mi to trochę czasu ;) W każdym razie Święta były i u mnie, jedzonko było pyszne, zostało uwiecznione na fotografiach i teraz tylko! trzeba wszystko poskładac i pokazać...

Ale najpierw chleb. Polecam go! Bardzo smaczny, z ziarenkami i dosyć długo jest świeży :) Do tego bardzo prosty w obsłudze i zdaje się, że niekłopotliwy, a już na bank niewymagający... Robiłam go pośród bab, mazurków, mięs wszelakich, poświęcając mu niewiele uwagi. Na koniec postanowiłam go sforemkować, bo jakoś nie miałam głowy zajmować się formowaniem ;) Tak więc mój chleb jest z foremki, kolejny będzie już z koszyczka :)

Przepis:

Namaczanka

100 g mieszanych ziaren (np 40g czarnego sezamu, 30g sezamu białego, 30g ziaren słonecznika) 
35 g płatków owsianych (dałam orkiszowych)
86 g wody


Ciasto chlebowe

240 g mąki pszennej chlebowej
94 g mąki pszennej chlebowej razowej
41 g mąki żytniej
227 g wody
170 g aktywnego zakwasu żytniego (100% hydracji)
9.5 g soli
namaczanka


1.Namaczanka

Ziarna wymieszać w misce, zalać wodą, przykryć i zostawić na 30 minut.

2. Autoliza
W misce (autorka bloga używa miksera z misą) wymieszać mąki, wodę i zakwas. Miksować na niskich obrotach do połączenia się składników, przykryć i zostawić na 30 minut (autoliza).

3. Mieszanie
Dodać sól i ponownie miksować na małych obrotach (jeśli jest taka potrzeba należy można dodać trochę wody - ciasto ma być średnio ścisłe.
Po około 1 minutach dodajemy namaczankę i jeszcze raz miksujemy.
Ja (Polka) będę wyrabiać ciasto ręcznie.

4. Fermentacja główna

Ciasto wyjmujemy na lekko naoliwiony blat, przykrywamy i zostawiamy na 2.5 godziny składając ciasto po pierwszych 50 minutach i drugi raz po 100 minutach.

5. Formowanie

Blat lekko posypujemy mąką, przekładamy na nią ciasto, dzielimy na dwie części. Z każdej części formujemy kulę i zostawiamy do odpoczynku na 30 minut.
Po tym czasie formujemy bochenki i wkładamy je do koszy złączeniami do góry.

5. Ostatnia fermentacja
Ciasto musi wyrastać przez 2-2.5 godziny. Aby sprawdzić czy jest gotowe, lekko naciskamy je palcem - jeśli będzie wracać powoli do pierwotnego kształtu możemy wstawić je do piekarnika.

6. Pieczenie
Piekarnik z kamieniem nagrzewamy do 250C i przygotowujemy spryskiwać z wodą.
Wyrośnięty bochenek zsuwamy na łopatę, szybko nacinamy wzdłuż i zsuwamy na kamień.
Po włożeniu chleba do pieca zmniejszamy jego temperaturę do 230C.
Pieczemy przez 8 minut z parą, kolejne 20 minut bez pary, a na ostatnie 10 minut wyłączamy piec, uchylamy jego drzwiczki i zostawiamy w nim chleb.

Studzimy na kratce do pieczywa.

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin