czwartek, 7 stycznia 2010

truskawkowo-jogurtowy sernik na zimno


Okazji było/jest kilka aby zrobic TAKI sernik ;) Po pierwsze, to była namiastka tortu urodzinowego dla mojego synka, który wczoraj skonczył 3 latka. Po drugie, fajnie jest zacząć kolejną setkę postów od takiego sernika, który choć dietetyczny, to jednak zniknął w tempie błyskawicznym, a na fotografiach jest jego ostatni kawałek... Po trzecie, owo TAKI to słowo-klucz, podobnie jak słowo dietetyczny ;) A no bo się nowy rok zaczął... i choć ja z tych co postanowień nie robią, a już na pewno nie z "okazji nowego roku" ani "od poniedziałku", to jednak tak sobie pomyślałam, ze w czterdziestej wiośnie lub jesieni (niepotrzebne skreślić) życia można byłoby coś dla siebie zrobić i na przykład wrócić do formy sprzed ciąży? Bo w sumie czemu nie? No i jest! Ale spokojnie, można ów sernik zrobić i w formie zupełnie nie dietetycznej ;) 

Jakiś czas temu gotowałam i jedliśmy wg metody Montignaka. Pozwoliło to w sposób dosyć miły i mało uciążliwy w sumie ustabilizować kilka dosyć istotnych w pewnym wieku (hm ;)) parametrów życiowych, a przy okazji również zgubić kilkanaście kilogramów. I choć przez palce mi nie chce przejść, że się odchudzić chcę (nie cierpię odchudzania!!!), to jednak wrócę do MM. Zobaczymy co tym razem mi z tego wyjdzie ;) 

A teraz sernik truskawkowo-jogurtowy na zimno.

Przepis:

  • 1/2 kg twarogu chudego
  • duży kubek jogurtu naturalnego chudego
  • 1/2 szklanki fruktozy
  • 2 galaretki bez cukru truskawkowe
  • 3 łyżki żelatyny
  • słoiczek mojej frużeliny truskawkowej robionej z fruktozą żelującą
  • galaretka na górę, też bez cukru za to dosłodzona fruktozą

Galaretki należy zrobić z połowy porcji wody rozpuszczając razem z nimi równiez żelatynę. Jedynie galaretkę na górę robimy z całości wody. Przestudzone galaretki jak równiez całą resztę składników wkładamy do blendera i miksujemy do uzyskania aksamitnej całości. Wylewamy do tortownicy 24 cm i chłodzimy. Po zastygnięciu wylewamy jeszcze galaretkę na górę. I tym sposobem mamy deser zgodny z I fazą MM :-), który śmiało dodaję do FANTASTYCZNEJ!!!! akcji Niny

13 komentarzy:

Polka pisze...

Na słowo dieta robię się od razu głodna :)))
Ale rozumiem ja od dwóch tyg nie byłam na siłowni i już mi ciężko i grubo :/
Wytrwałości Mafilko życzę!
Sernik piękny jak od linijki!

Słodkich snów :)

grazyna pisze...

Jesteś nareszcie! Cniło mi się bez Ciebie... Życzę powodzenia w postanowieniu, może i mnie pokibicujesz, bo chcę wrócić do wymiarów chociaż sprzed dwóch lat...
Sernik kupuję do skopiowania a Bartusiowi życzę samych radosnych dni :)

Mafilka pisze...

He, he Polkciu jak jestem na diecie to dopisuje mi wilczy apetyt, zawsze... Dlatego teraz na diecie nie jestem. Po prostu robie porządek we własnym jedzeniu (ładnie se wytłumaczyłam, niema co;))

Grażynko, a dziękuję i trzymam kciuki za powodzenie akcji. Oby nam się udało!

kass pisze...

Mafilko witaj w klubie! Jakże się cieszę że nie będę samotna w tej nierównej walce :) z sadełkiem...które natrętnie wraca jak bumerang:)))
Sernik rewelacyjnie wygląda!
Pozdrawiam!

myniolinka pisze...

u mnie też pozostałości ciążowe :) tylko dzieci tak szybko rosną że niedługo tłumaczenia " że to po ciąży" trochę głupio będą brzmiały... hihi :) a serniczek zupełnie w moim guście!

kicena-79 pisze...

śliczny serniczek - ja też w nowym roku na diecie tzn na II rundzie diety bo w 2009r. pozbyłam się 30 kilo z czego 3 mi wróciło teraz walczę z 15 kilogramami i będę laska ;P - życzę wytrwałości :)

majana pisze...

Mafilko kochana, śliczny ten serniczek! Wszystkiego najlepszego dla Twojego Synka!:))

A co do diety, hmmm... ja nie umiem być na diecie, ale schudnąć także chcę, więc coś tam w tym kierunku nieśmiało czynię...
Ciepło ściskam Kochana :***

zemfiroczka pisze...

Mafi! Jak miło, że wreszcie wróciłaś! Na dodatek tak słodko! :)

Wszystkiego najlepszego! Ściskam mocno! :)

gosiaa99 pisze...

Ojej jaki ładny i rowniutki! Nie pamietam kiedy jadlam cos podobnego ach,, :)

szarlotek pisze...

Bardzo lubię takie ciasta :) Wygląda pysznie!

Cynamon pisze...

Witam koleżankę MMkę :) Montignac to w sumie nie dieta, to sposób odżywiania, nie mający nic wspólnego z głodzeniem się, czy odmawianiem sobie czegokolwiek. Zresztą - ja na innej diecie bym być nie mogła, za bardzo lubię jeść! :D

A sernik zrobię na pewno, myślałam ostatnio o czymś podobnym (aczkolwiek galaretka z torebki, nawet bez cukru, wydaje mi się mocno podejrzana :>)

Będę zaglądać, życzę wytrwałości i powodzenia! :)

Pinos pisze...

No, taką dietę to ja rozumiem :)

aga-aa pisze...

a mi się wersja dietetyczna bardzo podoba, zwłaszcza że ciągle zaczynam z MM ;)

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin