sobota, 5 września 2009

moje pierwsze sernikobrownie z malinami

Chyba wszyscy już piekli to ciasto... Zewsząd dobiegały głosy zachwytu nad czekoladowością tego czekoladowego ciasta ;) No i w końcu padło też na mnie :-) 

Sernikobrownie popełniłam dziś przed południem. Na obiedzie niespodziewanie pojawili się goście, więc na deser do poobiedniej kawki, podałam po kawałku jeszcze nie do końca wystudzonego ciasta. Zachwyt... Mój nie do końca, bo spodziewałam się większej lepkości, niemal zakalca, w czekoladowej części i głębszego smaku malin. 

Ale i mój czas na zachwyt nastąpił. Późnym popołudniem, razem z ciastem, odwiedziliśmy naszych Przyjaciół. Sernikobrownie wystygło już zupełnie i wtedy dopiero TO poczułam. Niesamowita czekoladowość złamana delikatnym smakiem wyśmienitego sernika i te maliny... Czy ja muszę Wam pisać jakie to było smaczne??? 

Przepis na sernikobrownie miałam zanotowany od dawna, ten Liskowy z forum Cin Cin, ale w międzyczasie niezastąpiona Kass sprytnie zwiększyła proporcje, czyniąc tym samym ciasto pełnowymiarowym ;) I na podstawie jej przepisu pieklam swoje Pierwsze w Życiu Sernikobrownie z Malinami :-) I zapewniem, że nie było ono ostatnim, bo MUSZĘ małe "conieco" zmienić w przepisie, dostosowując go do własnych upodobań smakowych. Co nie znaczy oczywiście, że to nie było smaczne... Było PRZEPYSZNE!!!

Przepis:

250 g dobrej, gorzkiej czekolady
200 g masła
400 g cukru pudru
8 jajek
160 g mąki
750 g sera kremowego (użylam sera w wiaderku z Piątnicy)
cukier waniliowy (duża porcja lub esencja waniliowa)
200 g świeżych malin


Piekarnik nastawić na temp. 170 st C.
Tortownicę o sr. 28cm wysmarowac masłem i wyłożyć papierem.
Czekoladę rozpuścić w mikrofalówce lub nad parą i ostudzić.
Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 5 jajek - wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego.
Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodac mąkę.
3/4 mikstury wlac do blaszki.

W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajka i cukier waniliowy. Masa powina mieć gładką konsystencję.
Wylać masę serową na masę czekoladową. Ulożyc maliny, a na wierzch wylać resztę masy czekoladowej. 
Piec 50-70 minut. Studzic w ciepłym, otwartym piekarniku. Wyjąc na kratkę, kroić po całkowitym wystudzeniu.

Ciasta już nie ma... Tym razem Sąsiadki nie zostały uraczone ;) ale co się odwlecze, Anetko i Dorotko, to nie uciecze, obiecuję :-)

14 komentarzy:

Gosi@ pisze...

alez pysznosci zrobilas!!!! bardzo mi smakowal i z malinami i z wisniami-pycha sa :)
Pozdrawiam :)

viridianka pisze...

robilam to ciasto dwa razy, za pierwszym razem z małą wpadką z brakiem mąki w masie brownie i powiem Ci szczerze ze mi bardziej zasmakowało niz za drugim razem jak wyszlo takie cięzkie...

Polka pisze...

Ekhm ekhm ... nie wszyscy bo np ja jeszcze nie piekłam :P
Nie mam terminu żeby je wcisnąć :D
A wszyscy tak chwalą! Teraz mnie ściska z lekka :) Z głodu :P
Takie apetyczne zdjęcia Pani zrobiła!

Buźka :)

asieja pisze...

och Mafilko,
jakie przepyszne zdjęcia!

sernikobrownie kusi i kusi
i jak tu przejść obok niego obojętnie

muszę zrobić koniecznie trzecie podejście do niego, bo dwa poprzednie nie całkiem mi się udały
póki są świeże maliny..

laghur pisze...

Wygląda przepysznie. Też jeszcze nie piekłam sernikobrownie, choć kusi mnie od dawna, muszę się wreszcie zebrać! Narobiłaś mi smaka. Chyba każde browenie najlepsze jest dzień po, też było to dla mnie zaskoczeniem za pierwszym razem, bom przywykła do tego, że ciacho najpyszniejsze jest jeszcze ciepłe, a tu zonk ;)

kasiaaaa24 pisze...

Ja też już je piekłam :) Uwielbiam je, uwielbiam. Teraz szykuję się na wersję z wiśniami :)

majana pisze...

Przepyszne!
Nie musisz pisać,jakie smaczne, dokładnie to wiem. Jest niesamowite, to jedno z najlepszych ciast jakie jadłam, jesli nie najlepsze.
Połączenie czekoladowego, zakalcowego brownie ze smakiem sernika i malin czy wiśni to niebo w gębie!:))

Mafilka pisze...

Tak, przepyszne :-)
I faktycznie największym zaskoczeniem jest to, że lepiej smakuje później niz wcześniej :-)
Dzięki za miłe słowa i Polko, Laghur bierzcie się za nie, bo łatwe i mniamuśne ;)

wiosenka27 pisze...

Dobrze, że w tym tygodniu upiekłam sernikobrownie z malinami bo jakbym teraz zobaczyła Twój wpis to znowu by mnie "skręcało". A tak to mogę potwierdzić to co napisałaś. Ciasto jest naprawdę przepyszne:)Pozdrawiam

lidka pisze...

ciasteczko to jest tak apetyczne,że chciałoby się po nie sięgnąć, szkoda ,że to tylko zdjęcie w komentarzach czytam o wersji z wiśniami czyżby można było je pic z wiśniami

kass pisze...

Mafilko, miałam te same odczucia tzn. uważam że po wystudzeniu i stężeniu jest o niebo lepsze niż na ciepło...pycha, zdjęcia zachęcające, pysznie wygląda!

szarlotek pisze...

E... marudzisz :) ja też chciałabym załapać się na kawałek ciepłego do kawki :)a na wynosik kawałeczek zimnego:)

grazyna pisze...

Oj, chyba i ja się skuszę! Może z jeżynami? Mnie serniki najbardziej smakują zimne :)

Anonimowy pisze...

Tak, pewnie tak jest

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin