Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 czerwca 2010

WP #79 i ZAPROSZENIE do #80!!!


Oczywiście ja, strachajło wielkie, wystraszona nacinaniem zrobiłam to zbyt płytko i wyszło co wyszło ;) Niemniej bułki były wyśmienite, pachniało czosnkiem niebiańsko i już jest plan powtórki z rozrywki :D Po przepis zapraszam na blog Gospodyni WP #79:) A ja jestem w jakimś dziwnym niedoczasie, choć to wakacje i przepis dopiszę później ;)

A, piekłam z masłem czosnkowym z dodatkiem koperku, a w planach są z bazyliowym pesto i suszonymi pomidorami... To musi smakować....mmmm.... ;P

No a teraz do rzeczy. Mam zaszczyt zaprosić do wspólnego pieczenia w edycji 80 Weekndowej Piekarni :) obecnej od jakiegoś już czasu w szczęśliwym miejscu ;)

Właściwie odkąd wiedziałam, że pogospodarzę, wiedziałam również co będzie, a dokładniej czego nie będzie... Nie będzie drożdżowo. Bo nie. Lubię bardzo drożdżowe wypieki, kocham chrupiące bułeczki i pyszne chlebki, ale nie tym razem. Będzie zakwasowo i proszkowo ;) 

Pogoda sprzyja pieczeniu szybkich chlebów, nawet te zakwasowe rosną jak na drożdżach ;) w tym upale. I  moja pierwsza propozycja to chleb, który w moim domu jest codziennym, a na który przepis znalazłam szmat czasu temu u Danusi. Na jej blogu jest oryginalny przepis i dokładna instrukcja przygotowania chleba. Oczywiście warunkiem udanego i szybkiego wypieku jest solidnie odkarmiony zakwas :)

 Chleb żytni z kardamonem, na maślance.

  • 200 g zakawsu żytniego (u mnie 100%) świeżo dokarmionego
  • 200 g wody
  • 200 g mąki żytniej 720

Wszystkie składniki mieszamy razem w misce, miskę wkładamy do foliowego worka i odstawiamy na 3-4 godziny.

  • 350 ml maślanki
  • łyżka miodu i gryczany jest tu bardzo wskazany
  • 2/4 łyżki soli
  • łyżeczka kardamonu
  • 420 g mąki żytniej 720

W naczyniu miszamy maślankę z solą, miodem i kardamonem, wlewamy do zaczynu, miszamy i dosypujemy mąkę, dokładnie łączymy. Można mieszac łyżką. Ciasto będzie bardzo lepkie, takie łyżkowe ;) Odstawiamy jedynie na czas przygotowania keksówki (36x12), którą smarujemy oliwą i wysypujemy mąką lub otrębami. Przekładamy ciasto do foremki i smarujemy wierzch wodą, keksówkę umieszczamy w worku foliowym i odstawiamy do wyrośnięcia. W obecnych okolicznościach przyrody u mnie chleb jest gotowy do pieczenia po dwóch godzinach :) Pieczemy zaczynając od 240 stopni (termoobieg), schodząc w czasie 60 minut do 180 stopni C.


&&&&&&&&


I druga propozycja, również taka 'pod pogodę'. Na szybkie śniadanie, zabranie na plażę czy pod piwko ;) Skonsy od Dana Leparda i jak to skonsy błyskawiczne i niezawodne :) Oryginalny przepis jest tutaj. 

 Scones Leparda z cheddarem i siemieniem.

  • 200 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki soli ale niekoniecznie
  • 2 łyżeczki proszku musztardowego*
  • 25 g bardzo miękkiego masła
  • pęczek natki pietruszki
  • 170 g sera cheddar** drobno pokrojonego
  • 1 duże jajo
  • 100 ml zimnego mleka
  • 50 ml gęstej śmietany (np. 18%)
  • 25 g siemienia lnianego lub słonecznika

Piekarnik nagrzać do 220 stopni C. (200 stopni termoobieg, gaz 7). Mąkę z proszkiem i solą przesiać do miski, wetrzeć masło, dodać posiekaną natkę i pokrojony ser. W osobnym naczyniu lekko ubić białko jaja, mleko i śmietanę, wlac do mąki i wszystkie składniki połączyć. Lekko wyrobic na omączonym blacie, rozpłaszczyć na grubość 3-4 cm i wyciąć szklanką skonsy. Żółtko rozmieszać z odrobiną wody, skonsy ułożone na blasze z papierem do pieczenia posmarować żółtkiem i obsypac nasionami. Piec 15-20 minut na środkowej półce piekarnika.

*proszek musztardowy można śmiało zastapić musztardą francuską i wtedy wymieszać z mlekiem, białkiem i śmietana i tak dodać lub utartymi w moździeżu ziarnami gorczycy, które wymieszac z suchymi składnikami.

**nada się każdy długodojrzewający ser :)

Gorąco zapraszam do pieczenia i polecam oba wypieki, a linki do gotowych proszę zostawiać tutaj. 

środa, 16 czerwca 2010

scones z żurawiną i skórką cytrynową

W Firmie kontrola trwa. Prezesy z lekka zestresowane chodzą. Coby im tak bardzo źle nie było, każdego dnia coś do przekąszenia dostają. A że mam ostatnio 'ciąg na sconsa', to i im jest sconsowo ;) Dziś były, wyszperane u Gosi, scones z żurawiną i skórką cytrynową. Praktycznie nie słodkie, pachnące cytryną, pyszne :)

Przepis:

  • 250 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 100 g jogurtu naturalnego
  • 50 g miękkiego masła
  • 1 jajo
  • skórka z cytryny
  • 50 g suszonej żurawiny
  • brązowy cukier do obsypania
  • jogurt do posmarowania

Mąkę z proszkiem przesiać do miski, dodać masło i połączyć z mąką. W naczyniu rozmieszać jogurt z jajkiem i wlać do mąki, dodać żurawinę i skórkę otartą z cytryny, wszystko razem wymieszać i wyrobic ręką. Wyłożyc na opruszoną  mąką stolnicę, rozpłaszczyć na ok 2 cm i wykrawać okrągłe porcje. Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, posmarować jogurtem i obsypac brązowym cukrem. Piec ok 15 minut w 200 stopniach C.

Błyskawiczne drugie śniadanie. Polecam :)

sobota, 29 maja 2010

tiara czyli WP#75 - Pain de Compagne

Normalnie pewnie bym jej nie upiekła. Dlaczego? Ano dlatego, że w moim domu nie ma fanów białego pieczywa na drożdżach i właściwie takowego się nie jada. Właściwie - to tak jak prawie, nie? ;) A prawie czyni wielką różnicę ;)

Tak więc upiekłam specjalnie dla Oli, która wczoraj wygrała międzyszkolny konkurs gramatyczny :D  Olka lubi takie pieczywo, nawet bardzo lubi, więc nim własnie została ukoronowana. Tym bardziej, że konsekwencją wygranej jest ocena celująca z języka polskiego na świadectwie. I będzie to jedyna taka ocena w klasie!!! 

Przepis na tiarę jest propozycją Tilianary do 75. wydania Weekendowej Piekarni.

Pain de Compagne
(w kształcie tiary)

Pate Fermentee:
265 g mąki pszennej chlebowej
170 g wody
1/8 łyżeczki drożdży instant


Przygotowanie: Wieczorem przed pieczeniem wymieszać wszystkie składniki pate fermentee do momentu połączenia (mieszanina powinna mieć temperaturę 21 stopni Celsjusza). Odstawić po przykryciem na 1 godzinę w temperaturze 21 stopni Celsjusza, a następnie włożyć na noc do lodówki.

Ciasto właściwe:
235 g mąki pszennej chlebowej
25 g mąki żytniej (to powinna być chyba sitkowa, ale Szkutnik radzi wziąć 720 i 1400 w proporcjach 1:2)
190 g wody
10 g soli
1 łyżeczka drożdży instant
443 g pate fermentee (całe)


Przygotowanie: Rankiem podzielić pete fermentee na kawałki wielkości orzecha i odstawić do ogrzania do temperatury pokojowej przez 1 godzinę. Następnie wymieszać wszystkie składniki ciasta chlebowego tylko do momentu rozmieszania. Mieszanina powinna mieć temperaturę 24 stopni Celsjusza. Następnie wyrobić przez 10-15 minut gładkie, elastyczne ciasto. Włożyć je do naoliwionej miski i odstawić do wyrośnięcia na 1 godzinę. Po tym czasie wyjąć ciasto, uformować w kulę i pozwolić mu przez chwilę odpocząć. Następnie by stworzyć tiarę należy uformować trzy podłużne, choć grube (jak paczki papierosów czy też tabakiery) bochenki i albo:
1) ułożyć je na czas wyrastania złączeniem w górę na omączonym płótnie (lub na blasze), tak by w czasie wyrastania połączyły się w kształt tiary. Pomiędzy te trzy części należy włożyć naoliwioną szklankę, by zachować puste miejsce w środku;
2) ułożyć je na omączonym płótnie oddzielnie na czas wyrastania, a dopiero wkładając je do pieca, ułożyć je tak na kamieniu lub blasze by w czasie pieczenia połączyły się w tiarę (IMO trzeba działać szybko, choć delikatnie).

Piec w 230 stopniach Celsjusza przez 25-30 minut (przez pierwsze 10 minut z parą). Ostudzić na kratce.

Piekłam zupełnie zgodnie z przepisem, metodą na szklankę ;), ale z połowy porcji. Smakuje Młodej :))

środa, 10 marca 2010

chleb z rozmarynem i... semoliną z WP#66

Zupełnie jak neofita ;) Niektórzy wiedzą o co chodzi i niech tak zostanie ;)

Upiekłam już dziś propozycję z 66.go wydania Weekendowej Piekarni. Musiałam upiec jakiś chleb dla dzieci, a ponieważ one tylko pszenne uznają za jadalne, więc pszenny chleb z rozmarynem wydał mi sie akuratny. I wiecie co? Nie pomysliłam się. Wcale. Właściwie ocaliłam resztę przed pożarciem, bo inaczej na śniadanie nie zostało by nic...

Aniu wielki buziak za taki chleb :*

Przepis:

biga:
65 g letniej wody
2 g drożdży instant
100 g zwykłej mąki pszennej


Składniki bigi mieszamy dokładnie, przykrywamy i zostawiamy na 1 godzinę w temperaturze pokojowej. Następnie wkładamy do lodówki na 8-16 godzin.


ciasto właściwe:
cała biga
300 g letniej wody
5 g drożdży instant
500 g zwykłej mąki pszennej
65 g oliwy z oliwek
10 g świeżego rozmarynu, grubo posiekanego
15 g soli


Mieszamy składniki ciasta i wyrabiamy około 13-15 minut aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przekładamy do naoliwionej miski na 1 i 1/2 - 2 godzin (przykryte) aż ciasto podwoi objętość.
Dzielimy następnie ciasto na 2 równe części, formujemy podłużne bochenki około 25 cm długości, kładziemy je równolegle na blasze przykrytej papierem do pieczenia. Zostawiamy między bochenkami około 8 cm odstępu. Przykrywamy i zostawiamy aż podwoją objętość - około 45 - 60 minut.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 C. Wyrośnięte chlebki wkładamy do piekarnika i pieczemy około 30-40 minut.
Następnie studzimy na kratce.

Coś tam sobie zmieniłam, ale niewiele i z duszą na ramieniu ;)

  1. dałam mniej soli i to o 1/3, czyli wsypałam 10 g
  2. robiłam na mące chlebowej 850, ale miałam jej niecałe 400 g, więc resztę dopełniłam semoliną...
  3. moja biga w lodówce była 4 godziny, ale i przez ten czas elegancko wyrosła
  4. to jest mój pierwszy wypiek ze świeżym rozmarynem i powiem Wam, że suszony się nie umywa do świeżego, zapach jest powalający

niedziela, 29 listopada 2009

mleczne mini bagietki z czekoladą i brioszka na semolinie z WP53


Dwie kolejne propozycje do pieczenia w ramach tegotygodniowej Weekendowej Piekarni :-) Zapbook zaproponowała słodkie, drożdżowe bułeczki. Jedne to bagietki mleczne z czekoladą, a drugie to brioszki pieczone na semolinie. Obie propozycje smaczne i puchate.

Bagietki piekłam z połowy porcji, a to dlatego, że mam takie mini formy do  ich wypieku, a poza tym 4 małe bagietki to w sam raz dla mojej rodziny do popołudniowej kawki ;) Pierwsze bagietki piekłam zgodnie z przepisem, czyli mrożone kawałki czekolady do środka, kolejne były już eksperymentem... Te na zdjęciu są zawijane z kawałkami mlecznej czekolady ze strzelającym cukrem(!), która mrożona nie była i dlatego dała fajny, rozmazany efekt. Jedliśmy je na podwieczorek z kubkiem zimnego mleka. Pycha!

Przepis:

  • 150 g mleka
  • 1 łyżeczka drożdży suszonych
  • 30 g masla roztopionego
  • 60 g cukru
  • 260 g maki
  • Wielka garsc kawalkow czekolady albo lezek ,ktore byly w zamrazalce
  • Extrat waniliowy 

Wszystko zrobiła za mnie maszyna ;) Ja tylko zwinęłam bagietki, odstawiłam do wyrośnięcia i włożyłam do ppiekarnika w 180 stopni C. na 15 minut.

Brioszka pieczona z użyciem semoliny to mój pierwszy tego typu wypiek. Miałam kupiony kiedyś, kiedyś kilogram włoskiej semoliny di grando duro, bo w przypływie ambicji spaghetti chciałam robić własnoręcznie... ;) Wyszły z tego puchate, pyszne i w sam raz na niedzielne śniadanie brioszki. I wiecie co? Lubię zapach świeżopieczonego, drożdżowego ciasta rozchodzący się z kuchni w niedzielny poranek... do tego jeszcze tylko pyszna kawa z mlekiem i niemal pełnia szczęścia :-)

Przepis:

  • 600 g mąki z pszenicy twardej durum 
  • ciut soli
  • 60 g cukru
  • 250 g mleka
  • Wanilia,np extrat
  • 80 g rozpuszczonego masła
  • 1 jajko
  • 7 g suchych drożdży
  • cukier gruby do posypania

I znów wszystko do maszyny ;) Uformowałam z odgazowanego ciasta 8 kulek i włożyłam je do wysmarowanej masłem tortownicy. Przykryte ściereczką wystawiłam na nocne rośnięcie na balkon. Rano wstawiłam do domu, rozgrzałam piekarnik do 180 stopni C., posmarowałam wyrośnięte brioszki mlekiem i piekłam przez 25 minut. Na zdjęciu są jeszcze gorące ;)


wtorek, 17 listopada 2009

mleczne bułki z żurawiną z WP#51


Małgosia wybrała trzy świetne przepisy do wypieczenia w Weekendowej Piekarni nr 51 :-) I choć miałam nie piec wszystkiego, to jakoś nie mogłam się powstrzymać ;) Chleb się piecze właśnie...

Mleczne bułki z żurawiną piekłam 2 razy. Bułek z pierwszego razu nie zdążyłam obfotografować, zostały zjedzone na ciepło, do popołudniowej, piątkowej kawki. Drugi raz upiekłam w niedzielę, a właściwie upiekł mój mąż z pomocą córki, bo mnie zmogła gorączka niewiadowego pochodzenia... Co prawda w sobotę wieczorem ciasto wyrobiła maszyna, bułki uformowałam ja, a wyrastał je nocny balkon ;) ale koncową fazę swego powstawania zawdzięczają Oli i Tomkowi :*

Przepis:

ciasto:
250g białej mąki pszennej
ok. 75g letniego mleka
1 łyżeczka drożdży instant
1 łyżka cukru
1 jajko
50g rozpuszczonego masła
30g suszonej żurawiny

glazura:
1 żółtko
szczypta soli

Płynne, sypkie, po sygnale żurawina, a wszystko w maszynie ;) Uformowane bułeczki wylądowały na blaszce i wyrastały w chłodzie nocy listopadowej ;) Piekły sie 15 minut w 210 stopniach C.

Nam zupełnie nie przeszkadza brak soli, wyraźny smak żurawiny to jest to :-)

sobota, 14 listopada 2009

gordonki ;) z WP51 czyli bułeczki z ziarnami na miodzie



Taką własnie nazwę będa nosiły te przepyszne bułeczki w moim domu :-) Puszyste, pachnące, lekko chrupiące, po prostu wyśmienite. Te na zdjęciach są jeszcze ciepłe, godzinkę temu wyjęłam je z piekarnika... I z córką flecistką zjadłyśmy na śniadanie po dwie... z samym masłem, takim roztopionym i wnikniętym w bułeczkę... Coś pięknego! Niebo w gębie!

Ciasto na bułki robiłam w maszynie do chleba. Wyrosło zadziwiająco. Natomiast uformowane bułki, ułożone na piekarnikowej blasze, wystawiłam na noc na balkon do wyrastania i rano przeżyłam mały szok ;) Miałam całą blachę pięknie wyrośniętych bułek ;) Wystarczyło upiec i śniadanko gotowe.

Małgosiu! Wielkie dzięki za ten przepis :*

Przepis:

  • 275 ml letniej wody
  • 225 g pszennej mąki razowej (typ 1850 u mnie)
  • 225 g mąki pszennej (chlebowa typ 650 u mnie)
  • 7 g suszonych drożdży
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 2 łyżki miodu (1 z facelii, 1 gryczanego)
  • 3 łyżki oliwy
  • 50 g dowolnych ziaren (miałam tylko... płatki migdałowe)

W kolejności płynne, sypkie, drożdże umieściłam w maszynie do chleba i po 1,5 godzinie mogłam formować bułki. Przez noc wyrastały na balkonie w chłodzie. Rano posmarowałam mlekiem i piekłam 15 minut w 210 stopniach C. z termoobiegiem. REWELACYJNE!!!

W moich bułeczkach dominuje lekka nuta gryczana, są odrobineczke słodkie, ale nie na tyle, by nie móc ich jeść z wędliną czy serem :-)


sobota, 7 listopada 2009

Małpi chlebek z WP50.



Jubileuszowe wydanie Weekendowej Piekarni... To już 50 razy wspólnego pieczenia :-)) Świetny pomysł i doskonała zabawa. Ale jak to przy okazji jubileuszów bywa człek popada w pewną zadumę... ;) No i popadłam... ;) Tak więc tym razem zapraszam Was na małpi chlebek, bierzcie łapkami i bawcie się dobrze, a ja jeszcze podumam ;)


Przepis:

  • 610 g mąki pszennej
  • 80 ml wody
  • 170 ml mleka
  • 60 g masła miękkiego
  • 60 g cukru pudru
  • 7 g drożdży instant
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli

masa słodka:

  • 125 g masła stopionego
  • 60 g cukru brązowego
  • 60 g rodzynek

Wszystkie składniki na ciasto w odpowiedniej kolejności umieściłam w maszynie do chleba i po półtora godzinie formowałam już małe ping-pongi, które obtoczyłam w słodkiej masie i umieściłam luźno w tortowej formie z kominkiem. Zapakowałam w folię i schowałam na noc do lodówki. Wyrosło tak jak  się spodziewałam :-) Piekłam 10 minut w 210 stopniach i 25 minut w 180.

PS. Zytni chleb z rodzynkami też upiekłam, ale przepis tak przerobiłam, że wyszedł mi niezależny chleb, o którym niebawem.



poniedziałek, 26 października 2009

Weekendowa Piekarnia nr 48




Tak w skrócie dzisiejszy wpis potraktuję, bo... meble przestawiam ;) Poważnie! Od czasu do czasu mam taką dziwną wewnętrzną potrzebę ;) żeby przestawic kilka szaf. A że mam jak mam i jedynym pokojem, gdzie mogę to robić jest pokój dzieciaków, więc czeka mnie jeszcze "małe" sprzątanie... Bry!

Ale do rzeczy, do rzeczy. Atinka wybrała do 48. Weekendowej Piekarni przepisy sprawdzone i pieczone przeze mnie już nie raz. Hotelowe bułki bostońskie miały swój czas jakiś rok temu i gdy w środę przeczytałam, że te właśnie mają być pieczone i w ten weekend, zaraz je nastawiłam do robienia. Drożdżowe ciasto wyrabia mi maszyna do chleba, więc zero problemów ;) I tak, w środę upiekłam pierwszy raz. Na czwartek musiały być znowu. Na sobotnie śniadanie nie mogło ich nie być, że o niedzielnym nie wspomnę...;) Moje bułki wyrastają przez noc na balkonie (teraz) lub w lodówce. Jada się je u mnie bez niczego lub z marmoladą, tym razem była to angielska marmolada pomarańczowo-cytrynowa z imbirem. Mniam! Do tego mleko (dzieci) i latte (rodzice).

Przepis:

1 łyżeczka drożdży instant (10g świeżych)
125ml letniego mleka
30g płynnego masła
15g płynnego masła do smarowania
1 łyżka cukru
1 jajko
280g maki pszennej
1 łyżeczka soli


Drożdże rozpuścić w połowie mleka, odczekać 5 minut.

Resztę mleka rozmieszać z 30g masła, cukrem i jajkiem. Mąkę wymieszać z solą, dodać do niej rozpuszczone drożdże i resztę składników. Zagniatać aż powstanie gładkie, miękkie i elastyczne ciasto. Włożyć je do miski wysmarowanej masłem i odstawić przykryte do wyrośnięcia na 1 i pól godziny, do podwojenia objętości.

Po tym czasie ciasto rozwałkować na prostokąt o wymiarach 20 x 40 cm. Prostokąt pociąć na 4 paski o szerokości ok. 5 cm. Każdy pasek zaś podzielić na 4 części. Powstanie 16 małych prostokątów.

Powierzchnie każdego posmarować płynnym masłem, złożyć na pół posmarowaną powierzchnia do środka, nie całkiem dokładnie, lecz tak, aby wierzchnia część wystawała ok. 1 cm. Kawałki układać na blasze dość luźno jeden za drugim, opierając następny na tym wysuniętym 1 cm.

Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na 30 minut. Całość jeszcze raz posmarować masłem i piec w nagrzanym do 220°C piekarniku 15-20 minut.


Wiejski chleb francuski piekłam też już jakiś czas temu. Tym razem zabrałam się zaniego znowu. I nie wiem, czy to pogoda czy jakieś czary mary, ale piątkowy chleb był gliniastym gniotem ;( Rósł od 9 rano do 21... Masakra! Natomiast chleb TEN SAM, robiony DOKŁADNIE TAK SAMO, tyle, że w niedzielę, nastawiony o 9 rano juz o 13 napełniał dom swoim zapachem... No w każdym razie chlebuś smaczny bardzo. Piekłam go z połowy porcji.

Przepis:

Składniki na zaczyn 270g:
30g zakwasu
140g maki pszennej
10g maki żytniej
90g wody


Składniki na ciasto chlebowe 1700g:
800g mąki pszennej
50g maki żytniej
450g wody
1 łyżka soli
270g zaczynu jw.


Z tej ilości składników wychodzi ogromny, wiejski bochen. Aby otrzymać mniejszy można składniki podzielić na pół, pamiętając jednak, że do zakwaszenia zaczynu potrzebne jest zawsze nie mniej niż 2 łyżki zakwasu (20-25g).

Składniki zaczynu wymieszać, odstawić przykryte na 12-14 godzin w temperaturze pokojowej.

Następnego dnia wymieszać mąkę z wodą do całkowitego połączenia składników. Odstawić w przykrytej misce na ok. 1 godzinę.

Dodać sól, jeszcze raz krótko zagnieść i połączyć z zaczynem. Zagniatać przez kilka minut, ewentualnie skorygować jeszcze ilość mąki lub wody; ciasto powinno być średnio ścisłe. Ciasto powinno odpoczywać przykryte ok. 2 do 2,5 godzin. W trakcie odpoczynku, kilkakrotnie w odstępach czasowych co ok. 60 minut należy je odgazować, aby uzyskać gładką i równą powierzchnię. W tym celu rozpłaszczamy kulę ciasta lekko uderzając w jego powierzchnię, następnie z każdej strony zawijamy na szerokość ok. 1/3 płat ciasta do środka . W ten sposób napinamy dolną część, która potem będzie tworzyła wierzch bochenka.

Uformować jeden duży bochenek (bądź dwa małe), posługując się metodą zawijania jak wyżej, tak aby uzyskać gładką powierzchnię chleba, wkładamy go delikatnie (zlepieniem do góry) do koszyka do wyrastania. Czas wyrastania ok. 2 do 2,5 godzin w temperaturze pokojowej. W chłodzie (10°C) można ten czas przedłużyć do 8 godzin, w lodówce (ok. 6°C) do 18 godzin.

Przed włożeniem do pieca zalecana jest próba, czy chleb jest dobrze wyrośnięty. Kiedy po naciśnięciu palcem ciasto wraca natychmiast do pierwotnego kształtu jest jeszcze za wcześnie; gdy potrzebuje trochę czasu zanim wyrówna się jego powierzchnia jest gotowe do pieczenia.

Chleb wyjąć, delikatnie odwrócić, kilkakrotnie naciąć. Piec w lekko naparowanym piekarniku w

temperaturze 240°C ok. 35-45 minut.

Obydwa wypieki bardzo polecam :-)

A teraz wybaczcie, szafy czekają... mam nadzieję, że ryby w akwarium przeżyją, bo to ich szafą będę jeździć po pokoju ;))

środa, 14 października 2009

Chlebowe paluchy z WP #47 i sałatka czosnkowa z brokułami


Doszłam do wniosku, że ostatnio na tym blogu zrobiło się bardziej od-twórczo niż twórczo... Postanowiłam to zmienić, robiąc dziś na kolację sałatkę czosnkową z brokułem i twarożkiem grani. Bardzo dawno jej nie robiłam i zapomniałam już jak bardzo ja lubię :-) Trwając więc w tym postanowieniu zajrzałam do internetu, gdzie na blogu Alci znalazłam zaproszenie do kolejnej edycji Weekendowej Piekarni. Klik. I już znalazłam się na blogu Efi i poczytałam sobie o jej propozycjach. Wyszło na to, że łatwe i przyjemne, a dodatkowo chlebowe paluchy idealnie będą pasowały do mojej kolacyjnej sałatki :-) Zrobiłam. Nie posypałam niczym, bo do czosnkowego smaku najbardziej pasowały paluchy neutralne. 

Przepis:

9 gram suchych drożdży
472 ml ciepłej wody (Uwaga, Mafilka ostrzega, że wody jest trochę za dużo, mi też się tak wydawało patrząc na ilość mąki, ale może ta amerykańska jest inna)Wody można śmiało wlać 350-400 ml, najwyżej później dolać kapkę. Ja dałam na początek 420 g i potem dosypałam jeszcze ok 70 g mąki, a i tak lepieło sie lepiszcze nieziemsko... ;)
4 gramy cukru
55 gram oliwy z oliwek
15 gram soli
85 gram mąki pszennej pełnoziarnistej
500 - 550 gram mąki pszennej chlebowej 


Dodatkowo:
1 jajko
15 gram ( 1 tablespoon) wody
mak, sezam, papryka, parmezan itp. do poposypania


Przygotowanie:

1. W dużej misce rozpuścić drożdże w ciepłej wodzie, dodać cukier i pozostawić na 5 minut. Dolać olej, wsypać sól, całą mąkę pełnoziarnistą i tyle mąki pszennej chlebowej, aby uformować miękkie ciasto.

2. Ciasto wyrabiać na posypanej mąką stolnicy około 6-8 minut, aż będzie miękkie i elastyczne. Wyrobione ciasto umieścić w naoliwionej misce obracając je tak, aby cała kula była lekko naoliwiona. Przykryć i pozostawić na 1 godzinę, tak, aby dwukrotnie zwiększyło objętość.

3. Wyrośnięte ciasto odgazować i pozostawic na 10 minut. Podzielić na 14 porcji, każdą uformować w rulonik o długości 25 cm i średnicy ok. 2,5 cm. Ruloniki ułożyć na blasze wyłozonej papierem do pieczenia (albo natłuszczonej ), przykryć i odstawić na ok. 20 minut (aż podwoją swoją objętość).

PS. Nie było mowy o rolowaniu... Ciasto mimo zmniejszenia wody i dosypywania mąki do rolowania się nie nadawało. Utoczyłam wałki w naoliwionych dłoniach ;)

4. Jajko zmiksować z wodą (15 gram) i posmarować nim ruloniki. Po wierzchu posypać ulubioną przyprawą lub parmezanem. Piec w temperaturze 190 stopni C (375 stopni F) przez 15-20 minut. Podawać gorące :)

Zrobiłam z całej porcji, ale na paluchy przeznaczyłam połowę, z drugiej zrobiłam chlebek. Wypiek jest bardzo smaczny, a najbardziej jego chrupiąca skórka :-))

Przepis na sałatkę:

  • 400 g brokułów ugotowanych al dente
  • duży kubek serka grani z Piątnicy
  • śmietana wg uznania
  • 2 duże ząbki czosnku
  • sól, pieprz do smaku

Obgotowane brokuły podzielić na różyczki. Twarożek wymieszać z przeciśniętym czosnkiem, solą i pieprzem. Gdyby było zbyt gęste dolac śmietany. Dresingiem zalać brokuły. Odstawić do "przegryzienia". Podawać z gorącymi paluchami chlebowymi :-)


sobota, 10 października 2009

Bagietki z kozim sere, czerwoną cebulą i rozmarynem z WP #46



I kolejny wypiek z jubileuszowego wydania Weekendowej Piekarni, której gospodarzy Tatter - Mistrz Piekarniczych Kreacji ;) Tym razem bagietki z czerwoną cebulą, kozim serem i rozmarynem. Proste w wykonaniu, chrupiące, pachnące, po prostu mniamuśne :-) Musiałam tylko ciut inaczej potraktować dodatki... Z powodu mojego ostatniego 'nicmisięniechcenia' nie miałam wśród zapasów ani grama twardego koziego sera, miałam za to kozi fromage. W zwiazku z tym cebulę starłam na dużych oczkach tarki i poddusiłam na oliwie, po czym wmieszałam fromage i posiekany rozmaryn. Tym sposobem miałam fajną masę do smarowania... Gdy ciasto bagietkowe było gotowe do formowania rozpłaszczyłam je i posmarowałam cebulą z serem, a potem zwinęłam w bagietki. I to jedyne odstępstwo od oryginalnego przepisu :-)

Pate fermentee:
300g bialej pszennej maki chlebowej
195g wody
1 lyzeczka soli
nieco ponad 1/2 grama drozdzy swiezych* lub 1/8 lyzeczki drozdzy instant


Wlewam wode do miski. Drozdze wsypuje do wody, mieszam i dodaje make i sol. Gdy skladniki polacza sie, zakrywam miske folia i zostawiam na 12-16 godzin w temp. 21C.

Ciasto wlasciwe:
550g bialej pszennej maki chlebowej
150g maki pszennej razowej
415g wody
18g soli
15g swiezych drozdzy lub 1 1/2 lyzeczki drozdzy instant
cale pate fermentee


Dodatki:
150g sera koziego twardego, pokrojonego w kostke
90g posiekanej czerwonej cebulki, podsmazonej na masle, wystudzonej i odsaczonej
10g posiekanego z grubsza swiezego rozmarynu


Do duzej miski wkladam wszystkie skladniki za wyjatkiem zaczynu i dodatkow. Mieszam, a pozniej wykladam mase ciasta na stol i stopniowo dodajac po kawalku pate fermentee, zagniatam spojne, niezbyt luzne ciasto (ok. 8 - 10 min). Dodaje ser, pistacje i rozmaryn. Zagniatam, az skladniki zostana rownomiernie rozmieszczone w ciescie. Temp. ciasta 75C.

Zostawiam do wyrosnicia na 1 1/2 godziny, skladam po 45 minutach. Natepnie dziele na 4 czesci (mozna na 6 mniejszych), formuje lekkie kule, zakrywam i czekam 20 minut. Ksztaltuje bagietki i zlaczeniami w gore ukladam je pomiedzy faldami plotna.

Zostawiam do wyrosniacia szczelnie przykryte na 1 1/4 godziny. Pieke na kamieniu w piecu rozgrzanym do 240C przez 20 minut, obnizam temperature do 220C i pieke kolejne 10 - 15 minut.

Piekłam z połowy porcji i nie wiem czy to nie był bląd... :-)

piątek, 9 października 2009

Bajgle z WP #46



Nic mi się dzisiaj nie chce... Miałam szumne plany, żeby przeprowadzić akcję "worek" w pokoju moich dzieci albo żeby uprzątnąć niemal trzyletni kurz na regałach z ksiażkami... I nic! No bo przecież czy na koniec tygodnia warto???

Upiekłam za to bajgle :-D Pierwsze w życiu! Miałam tremę, oj miałam ;) Na szczęście wypiek okazał się być faktycznie wypiekiem "dla blondynek" i wszystko poszło gładko i sprawnie. 

Bajgle są trzecią propozycją Tatter do tego wydania Weekendowej Piekarni. Zaczęłam od końca, a zamierzam zrobić wszystkie trzy wypieki, wszak to rok Piekarni i trzeba to uczcić jak należy :-)

Przepis:

Bagels

15 swiezych drozdzy lub 1 1/2 lyzeczki instant
2 lyzeczki slodu diastatycznego w proszku
350g letniejwody
600g bialej pszennej maki chlebowej (mozna mieszac z Manitoba)
2 lyzeczki soli
4 lyzki oleju

2 lyzki syropu slodowego
1-2 bialka roztrzepane z 1 lyzka zimnej wody
mak, sezam do posypania


Drozdze rozprowadzam w wodzie. Do miski wsypuje make, slod i sol. Wlewam wode z drozdzami, mieszam, dodaje olej. Po dokladnym polaczeniu sie skladnikow, wykladam ciasto na stol i zagniatam je przez 8-10 minut, gluten ma byc mocno rozwiniety. Zostawiam na 1 godzine w temp 24C.

Wyjmuje ciasto na stol, dziele na 20 czesci (ok. 48g kazda) i z kazdej formuje ksztaltne okragle buleczki. Zostawiam je na 5-10 minut, po czym splaszczam je nieco i kciukiem robie dziurke w srodku kulki. Na palcu lub drewnianym trzonku obracam ciastem, az dziurka w srodku stopniowo sie powiekszy, a musi byc dosc spora (zmniejszy sie znacznie podczas rosniecia ciasta).

Zostawiam bagles do wyrosnecia na 10-15 minut. Rozgrzwam piec do 220C i na ogniu stawiam duzy garnek z woda i dodatkiem ekstraktu slodowego. Gdy woda zawrze, zmniejszam ogien odrobine i wkladam po kilka buleczek. Gotuje 1 minute i przekladam je na druga strone. Wyjmuje na czyste plotno po 30 sekundach. Gdy przestygna, ukladam je na naoliwionej blasze, smaruje bialkiem, posypuje makiem, sezamem, lub zostawiam "golaski". Pieke 30 minut.

Chrupią na zewnątrz, kuszą pulchnym wnętrzem i najlepiej mi smakują z masłem lub z niczym ;)

PS. Obgotowywałam je w wodzie z odrobiną... syropu klonowego... Żadnego słodu nie używałam, a mąkę miałam typu 650 z 12% białka :-)

poniedziałek, 5 października 2009

mocno czosnkowe bagietki z WP45 :-)



Zapbook zaproponowała do tego wydania Margot-owej Weekendowej Piekarni ,,Chleba z regionu Vendée" z książki « Tous les pains » Basila Kamira. Przepis prosty i wykonanie nieskomplikowane :-) Na lunch jak znalazł, szczególnie po rowerowej wycieczce w sobotnie, zimne przedpołudnie.

Przyznaję sie bez bicia, że wsmarowałam w chlebki tylko połowę porcji czosnkowego masła, ale ponieważ je ciut przepieprzyłam ;) więc i tak studziliśmy nasze rozpalone wnętrza zimnym Żywcem ;) Ale warto było.

Przepis:

  • 300 g mąki pszennej
  • 180 ml wody
  • 7,5 g soli
  • 7 g drożdży

w kolejności płynne, sypkie wszystko wylądowało w maszynie do chleba i po 1,5 godzinie ciasto było gotowe do formowania bagietek. Zrobiłam dwie. Piekłam najpierw 10 minut z parą w 230 stopniach C. Potem wyjęłam bagietki z pieca, przydusiłam je solidnie deską drewnianą i parząc sobie palce rozkroiłam...

  • 100 g masła
  • 70 g posiekanego czosnku 
  • sól
  • pieprz tłuczony

i przygotowanym z ww. składników masłem wysmarowałam bagietki od wewnątrz. Następnie znów wsadziłam do pieca, tym razem w 210 stopni i bez pary. Upiekły się dziwnie ;) to znaczy brzegi bardzo rumiane i chrupiące, a reszta blada ale też chrupała.

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin