Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lipca 2010

Clafoutis z wiśniami, amaretto i płatkami migdałowymi

Na naszym, a właściwie na naszych (bo i moich sąsiadów również) stołach bywa ostatnio flanowo-klafutkowo ;) I tak sobie pomyślałam, że pokazując ostatni model ;) będzie dobra okazja do powiedzenia: pa, pa - zaczynam wakacje! :)

Do tej pory czytałam na okolicznych blogach, że tarta w każdej odmianie to najprostsze ciasto na świecie. Ja tartowa nie jestem, owszem zrobiłam ich nawet kilka ostatnio poczynając od migdałaowej a kończąc na porowej, ale... Tam jednak potrzeba wysiłku ;) To zagniatanie, podpiekanie, fasolki, papiery... ;) a tu? Proszę bardzo! Deser błyskawiczny, dla leniwych, idealny podczas upałów (wyłączając lody, których nie lubię), rewelacyjny na ciepło, smaczny na zimno, niskokaloryczny, beztłuszczowy, no wypisz wymaluj coś dla mnie!

Chcę pokazać tutaj clafoutis wg Pierra Herme, przepis z jego ksiażki Desery. Od najprostszych po wykwintne, z małymi moimi dodatkami :)

Clafoutis z wiśniami, amaretto i płatkami migdałowymi:

  • 500 g wiśni z pestkami
  • 100 g cukru pudru
  • 125 g mąki (dałam 50 g więcej ze względu na alkohol)
  • szczypta soli
  • 3 jajka
  • 300 ml mleka
  • 50 ml amaretto*
  • płatki migdałowe*

Umyte wiśnie zasypać połową cukru i odstawić. Piekarnik nagrzać do 180 stopni C. (termoobieg). Mąkę z solą przesiać. Do naczynia wlać mleko, wbić jajka i ubić dosypując cukier i dolewając alkohol, na końcu dodać mąkę i dobrze wymieszać. Formę do tarty (śr. 26 cm + 3 ramekiny u mnie) dobrze wysmarować masłem i wysypać płatkami migdałowymi. W formie ułożyć wiśnie i zalać ciastem, wierzch obsypać płatkami migdalowymi. Piec 30-40 min, do ładnego zrumienienia góry. Można opruszyć cukrem pudrem. Smacznego :)

* to moje dodatki, bo nic tak mi nie gra z wiśniami jak migdały... :P

PS.  Za  mną już clafoutis z truskawkami, porzeczkami, flan z jabłkami też i z czereśniami. Każdy z innego przepisu wyszukanego wyszukiwarką durszlakową, ale Herme ma najlepszy moim zdaniem :)

wtorek, 1 czerwca 2010

na Dzień Dziecka

Cóż lepszego może być ponad deser z truskawkami w takim dniu jak dziś? Moim zdaniem nic. Były więc truskawki z bitą śmietaną i bezą. Najprostszy deser świata. Ale jakiż smaczny... 
  • truskawki
  • śmietana kremówka 36% i 30%
  • cukier waniliowy
  • bezy

Truskawki umyć, odszypułkować i część pokroić na mniejsze cząstki, a częś w plasterki. W wersji dla starszych dzieci można je solidnie skropić koniakiem, w wersji dla młodszych można obsypac cukrem. Śmietanę ubić z cukrem wanilioweym. Pokrojone truskawki wymieszać z ubitą śmietaną i przełożyć do pucharków, obłożyć plasterkami truskawek, udekorować bezą.

Tylko tyle. A jak cieszy :D

sobota, 8 maja 2010

tort latte macchiato z jogurtem czyli majowe WC ;)

 Lekki, jogurtowo-kawowy tort z majowej Weekendowej Cukierni to propozycja Ewelosy. Jedna z dwóch, ale chyba ta fajniejsza ;) 

Zrobiłam dziś na szybko, bo się goście zapowiedzieli niespodzianie ;) A że to tacy swojscy goście, więc mogłam pozwolić sobie na wypróbowanie czegoś nowego. Ryzyko, że nie wyjdzie znikome w sumie przy tym cieście, a nawet jak coś się trochę obsunie, to nic się wielkiego nie stanie. Obsunęło się więc trochę, ale to wynik pośpiechu. Na gorący w sumie jeszcze spód kładłam białą masę i nie miałam wiele czasu na czekanie, aż całkowicie stężeje więc kawowa nieco przeciążyła białą, ale co tam ;) Smakuje dobrze, a to najważniejsze przy swojskich gościach. 

Przepis:

Ciasto: 
  • 125 g masła
  • 80 g cukru
  • 4 łyżeczki cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 100 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Biały krem:

  • 750 g jogurtu naturalnego
  • 90 g cukru
  • 5 łyżeczek żelatyny
  • 4 łyżki gorącej wody
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki ekstraktu waniliowego

Ciemny krem:

  • 450 g jogurtu naturalnego
  • 80 g cukru
  • 4 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • 4 łyżki gorącej wody
  • 100 ml kremówki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 200’C. Tortownice o średnicy 26 cm smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą.
Miękkie masło ucieramy z cukrem, cukrem waniliowym  i solą na kremową masę.
Dodajemy po jednym jajku i ucieramy.
Przesiewamy do masy obie mąki wymieszane z proszkiem do pieczenia.

Wylewamy do formy, wygładzamy i pieczemy 30 minut. Studzimy.
Ciasto wykładamy na paterę i spinamy obręczą do tortów.

Przygotowujemy biały krem: jogurt łączymy z cukrem i ekstraktem waniliowym. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie, lekko studzimy i łączymy z 3 łyżkami masy jogurtowej a następnie z resztą jogurtu.

Ubijamy 100 ml kremówki i delikatnie łączymy z białą masą jogurtową. Ciasto smarujemy 2/3 kremu i wstawiamy do lodówki na pół godziny. Pozostałą 1/3 kremu odstawiamy w temperaturze pokojowej.

Przygotowujemy ciemny krem: jogurt mieszamy z cukrem i kawą w proszku. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie, lekko studzimy i łączymy z 3 łyżkami masy jogurtowej a następnie z resztą jogurtu.

Ubijamy na sztywno 100 ml kremówki i delikatnie łączymy z masą kawową. Ciemny krem wykładamy na jasny.

Tort wkładamy ponownie do lodówki i schładzamy około 20 minut.
Odłożony biały krem mieszamy i delikatnie wykładamy na wierzch.

Wstawiamy ciasto na noc do lodówki.
Przed podaniem tort posypujemy wiórkami czekoladowymi.

Uszczegółowiłam nieco przepis ;) I dodam tylko jeszcze, że w przypadku kremów nie ma mowy o lekkim czy delikatnym mieszaniu... Trzeba solidnie ubić, bo jogurt pod wpływem żelatyny robi się grudkowaty. No chyba, że to wina jogurtu... ale robiłam z solidnym Zottem  ;)

No i mój tort w połowie został zjedzony po 3 godzinach od momentu wstawienia do lodówki... Ale i tak jest smaczny i lekki :)

środa, 24 lutego 2010

budyń z ciasteczkiem. na deser. Dukan

Nie ma co sobie żałować ;) Odrobina słodyczy jeszcze nikomu nie zaszkodziła ;) Więc na deser będzie budyń cytrynowy z waniliowym ciastkiem, a nawet kilkoma :P

Przepis:

budyń

  • szklanka odtłuszczonego mleka
  • 1 łyżka skrobi kukurydzianej
  • 3 pastylki słodzika
  • pół olejku cytrynowego
  • żółtko (niekoniecznie)

Zagotować 2/3 szklanki mleka, w pozostałym rozmieszać słodzik, skrobię, żółtko i wanilię. Wlać do gotującego  się mleka i chwilkę pogotować, uważając by żółtko się nie ugotowało na twardo ;))

&&&&&

ciastka

  • 2 jaja (białka ubite na sztywno)
  • 3 łyżki otrębów orkiszowych
  • 2 łyżki słodziku
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego

Żółtka utrzeć ze słodzikiem, dodać otręby, wanilię i delikatnie wmieszać pianę z białek. Wyłożyć na papier do pieczenia i piec 20 minut w 160 stopniach C. z termoobiegiem. Studzić na kratce, a pokroić jeszcze ciepłe.

&&&&&

Pozwoliłam sobie na takie pyszności, bo zakończyłam fazę uderzeniową z dosyć dobrym wynikiem. 3,1 kg na wadze jest mniej po sześciu dniach czystobiałkowych :P

sobota, 30 stycznia 2010

mus czekoladowy z WC

Goś z blogu Sweet Art zaproponowała na weekend trwający styczeń cały ;) aż trzy przepisy. Właściwie niespecjalnie byłam zainteresowana czymkolwiek, z wiadomych względów, ale... No i teraz następuje standardowe tłumaczenie grubasa ;) mianowicie duże dziecię, które stanowczo nie powinno jadać takich rzeczy, pojechało sobie końcówkę ferii spędzać u mojej siostry, więc wykorzystaliśmy moment na czekoladowy mus. 

Robiłam wg podanego przez Goś przepisu, pomijając jedynie cukier, co pozwoliło potraktować mus jako deser drugofazowy wg Montiego. 

Przepis:

  • 200 g czekolady (90%)
  • espresso
  • 70 g masła
  • 4 jaja
  • 6 łyżek kremówki
  • 3 łyżki cukru pudru (u mnie 1 łyżka fruktozy)

Na parze rozpuścić czekoladę z masłem i espresso, dobrze wymieszać. Żółtka utrzeć z fruktozą na kogel-mogel i dodac do nich przestudzoną masę czekoladową, wymieszać. Kremówke ubic na sztywno i połączyc z mają jajeczno-czekoladową, ubic pianę z białek i delikatnie wmieszać w calość. Przełożyc do pucharków i schłodzić. Wyjąć z lodówki 20 minut przed podanie, wtedy smak kawy będzie bardziej wyczuwalny.

   


czwartek, 24 września 2009

śliwkowiec na pierwszy jesienny dzień



Śliwkowiec z orzechami i czekoladą chwilkę temu pokazała na swoim blogu Majana. I to nie moja wina, że Majanka piecze tak jak lubię... ;) Połączenie smaku orzechów laskowych i gorzkiej czekolady ze śliwkami to jest feeria, którą bardzo lubię. Tym ciastem postanowiłam uczcić pierwszy dzie jesieni :-) Mam nadzieję, że jesień będzie tak piękna jak smaczny jest śliwkowiec, czego Szanownym Czytającym i Oglądającym z całego serca życzę :-)

Przepis podam oryginalny, a w nawiasie dodam swoje zmiany - Polciu, trzymaj się hi hi hi ;))

  • 175 g masła
  • 175 g cukru brązowego jasnego (Polciu! 60 g fruktozy)
  • 3 jajka
  • 175 g mąki pszennej (dałam pełnoziarnistą z lubelli)
  • 175 g mielonych orzechów laskowych
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 500 g śliwek pokrojonych w kostkę
  • 50 g gorzkiej czekolady również pokrojonej

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. (mój z termoobiegiem miał 160 stopni i był zbyt ciepły), tortownicę o średnicy 22 cm wyłożyć papierem. Masło z cukrem utrzeć, dodać jajka i dalej ucierając dodawać partiami mąkę z orzechami i proszkiem do pieczenia. Na końcu wsypać pokrojone śliwki i czekoladę i wymieszać łyżką. Całość przełożyć do tortownicy, udekorować ćwiartkami śliwek i czekoladą i piec solidna godzinę lub dłużej, w każdym razie do suchego patyczka.

Ciasto jest wyśmienite! Polecam z całego serca do jesiennej kawki, robi się szybko, a smakuje wybornie :-)

niedziela, 13 września 2009

sernik ale inaczej, z WC 12 ;)



Ola z bloga Sweet Spoon zaprosiła w tym wydaniu Weekendowe Cukierni do upieczenia rolady lub zrobienia sernika na zimno z owocami. Z roladami radzę sobie średnio, choć oczywiście ćwieczenie czyni mistrza i powinnam potrenować, ale to może później, za to z sernikami radzę sobie nieźle. Postanowiłam więc zrobić tym razem sernik. Okazja do zrobienia trafiła się sympatyczna, mianowicie odwiedziny Ani (pozdrawiam Pani Prof. ;). Tak więc zabrałam się dziarsko do pracy... I jak to ja, zawsze COŚ muszę pomylić ;) Kupując w sklepie różne czekolady (w tym białą - tak mi sie wydawało) mało dokładnie przyjrzałam się opakowaniu i zamiast kupić białą białą, kupiłam białą kawową... Smaczna, polecam :-) Ale to tylko taka mała zmiana koloru i smaku przecież... ;) Sernik robiłam z 1/3 porcji i bez słodkich dżemów. Robiąc go jeszcze kiedyś z samymi owocami będę musiała dodać jednak odrobinę żelatyny, ten jest bez i nieco się rozpłynął, choć bardziej to wina musu truskawkowego jaki wsadziłam do środka :-)

Przepis:

  • 250 g twarogu aksamitnego
  • 80 ml kremówki
  • 100 g czekolady białej kawowej
  • pudełeczko truskawek
  • pudełeczko borówek
  • pudełeczko malin
  • ciasteczka amaretti
  • 50 ml likieru amaretti

Truskawki rozgniotłam delikatnie widelcem, obsypałam łyżeczką cukru pudru i zalałam 50 ml amaretti.

Małą keksówkę wyłożyłam folią spożywczą i na dnie umieściłam borówki.

Czekoladę wkruszyłam do śmietany i delikatnie podgrzałam. Jak wystygła to ubiłam. Dodałam ciągle ubijajac do twarogu. Połowę tak powstałej masy umieściłam na borówkach, na to wyłożyłam rozgniecione truskawki, starając się aby było jak najmniej soku, na truskawki poszła reszta masy serowej. na samym wierzchu poukładałam ciasteczka amaretti. Zawinęłam folię i sernik włożyłam na całą noc do lodówki. 

Przed podaniem udekorowałam kleksami bitej śmietany i malinami.

Smakował nieźle jak na połączenie kawy i amaretti ;) W kazdym razie mój Gość chwalił :-)


poniedziałek, 7 września 2009

śliwkowe crumble


Crumble czyli zapiekanka z kruszonką... Najprostszy deser na świecie, a do tego smaczny niemożliwie i dający wielkie pole do popisu. Wiem, moje crumble jest zwykłe, ale... Można je zrobic na słodko i tak chyba jest najpopularniejsze, ale można też na wytrawnie i takie mam w planach. 

Kruszonkę mam zawsze, małe porcje mrożę w woreczkach i grzecznie sobie czekają na swój czas. Czasem zupełnie zapominam, że je mam ;) A mrożenia kruszonki nauczyłam się od Nigelli z któregoś programu telewizyjnego. Ale przepis na kruszonkę jest także w książce "Nigella ekspresowo".

W sobotę wieczorem Anetka z góry (sąsiadka od kotów) podrzuciła mi woreczek wybornych śliweczek (hi, hi, hi...). I choć pierwotny plan wobec nich był nieco ambitniejszy, bo miało powstać odwrócone ciasto ze śliwkami odpatrzone od Gosi, to niedzielne lenistwo i ta szaro-bura, zimna, deszczowa i okropnie wietrzna pogoda sprawiła, że powstał deser na ciepło z dodatkiem rozgrzewających imbiru i kardamonu :-)

Przepis:

  • 1 kg śliwek
  • po łyżeczce mielonego kardamonu i imbiru
  • 100 g masła
  • 50 g brązowego cukru
  • 200 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • i jeszcze raz po łyżeczce ww. przypraw

Formę do zapiekania wysmarować masłem, piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. Śliwki umyć, przepołowić i wypestkować. Wyłożyć do nasmarowanego naczynia i opruszyć kardamonem i imbirem.

Z masła, cukru, przypraw i mąki zrobić kruszonkę, najlepiej palcami i obsypać nią śliwki. Ja po prostu wykładam z zamrażalnika 2 woreczki kruszonki i taką zmrożoną jeszcze wysypuję na owoce.

Całość zapiekać ok. 40 minut.

Podawać albo gorące (u mnie tylko tak) albo zimne. Smacznego!



wtorek, 1 września 2009

owocowy koniec wakacji


Jednym szkoda, innym mniej, a mi wcale... Te wakacje nie należały dla mnie do udanych i w sumie dobrze, że już się skończyły :-) Na zakończenie postanowiłam uraczyć rodzinkę słodko-owocowymi smakołykami... 

Były babeczki z borówkami wg przepisu Kass, które wszystkim bardzo przypadły do gustu :-) Maślane babeczki piekłam zgodnie z przepisem zamieszczonym tu, zmniejszając jedynie ilość cukru.

Przepis:

/na 12 sztuk/

2 szkl. mąki
1,5 lyżeczki proszku do pieczenia
2/3 szkl. cukru - ja dałam 1/3 szklanki + duży cukier waniliowy 
2 jajka
3/4 szkl. smietany 18%
150g stopionego, letniego masla
cukier waniliowy lub ekstr. z wanilii
1 szkl. borówek amer. lub jagód


Do miski wsypac mąkę, cukier i cukier waniliowy, proszek do pieczenia i razem wymieszac. Na to wlac smietanę i jajka. Lyżką polączyc skladniki, wlac letnie maslo, wymieszac, na końcu wsypac owoce. Formę mufinową wylożyc papilotkami lub wysmarowac maslem. Lyzką nakladac ciasto do foremek (będą wypelnione po brzegi).
Piekarnik nagrzac do 180stC i wstawic formę na ok 25 minut. Sprawdzic patyczkiem czy są upieczone, w razie potrzeby piec jeszcze przez 5 minut.
Wyjąc na kratkę i ostudzic. Smacznego!

Pachnące, wilgotne, maślano-borówkowe... Marzenie...


Zanim jednak podałam herbatkę i muffinki, na stole stanęła baaardzo owocowa galaretka z bitą śmietaną. Taki deser uwielbiają chyba wszystkie dzieci i można im nawet wybaczyć ślady na nosie po śmietanie, gdy usta mają pełne pachnących owoców ;)

Maliny, jeżyny, truskawki, borówki gęsto upchane w pucharki i ledwo zalane truskawkową galaretką, ot tyle tylko, by owoce połączyć ze sobą... Mniam!

I znowu można iść do szkoły... I czekac z utęsknieniem kolejnych wakacji. A te juz całkiem niebawem, 25 czerwca 2010 roku!!!


PS. Pierwsze zdjęcie to oczywiście "bieszczadzkie diabły", te z okolic Baligrodu są. I jest ich z roku na rok coraz mniej... :(

niedziela, 30 sierpnia 2009

Weekendowa Cukiernia nr 11, suplement ;)


A tak wygląda jabłecznik francuski ze śliwkami ;) I znowu, tak jak poprzednio, piekłam w większej tortownicy (26 cm), tak że ciasto cienką warstwą przykrywało jej dno, no i dałam dużo owoców... Wyszło mniam, mniam :-)

I przy okazji, zupełnie przypadkiem, ciacho trafia do śliwkowej zabawy :-)

piątek, 28 sierpnia 2009

Francuski jabłecznik czyli WC nr 11 ;)


Jedna z wielu wersji jabłecznika francuskiego w moim domu wygląda właśnie tak :-) Jest to wersja baaaardzo jabłkowa, którą lubie najbardziej. A ponieważ nie umiem zrobić na przykład jabłkowego strudla dlatego wkładam do "francuza" niebotyczne ilości jabłek. Tu jest coś ok 1 kg... ;) Ciasto wtedy delikatnie przenika jabłuszka, a na wierzchu tworzy się fajny jajeczno-śmietanowy omlet. I powiem Wam, że mimo takiej ilości jabłek ciasto wogóle nie jest rozpaćkane i doskonale sprawdza się w podróży :-)

Przepis na ten jabłecznik można sobie przypomnieć tu. Piekę też czasami to ciasto ze śliwkami i brzoskwiniami. I z każdym z tych owoców smakuje genialnie :-) Zachęcam do prób i eksperymentów.

Ten kawałek pozował do zdjęcia, bo tak po prawdzie, to całe ciasto zostało zabrane w podróż na południe Polski i w dużej części pożarte przez moje Małe Dziecko ;)

środa, 26 sierpnia 2009

Pełnowartościowe...

Pożyczyłam sobie od mojej jedynej na świecie Macochy dużą książkę ze zdjęciami, których na bank nie powinnam oglądać zbyt często, bo od samego patrzenie czuję jak mi centymetrów przybywa tu i tam ;) Książka traktuje o ciastach i tortach i jest pod redakcją Annette Wolter. Przepisy w niej są przeróżne, jedne opatrzone napisem łatwe, inne wymagające więcej czasu, jeszcze inne trudne lub droższe. Ale jest też kategoria 'pełnowartościowe'... To dla mnie, a właściwie dla mojego sumienia taka kategoria akurat ;) Uspokajacz znaczy się ;)

No i z tej własnie kategorii pochodzi to ciasto. Zastanawiałam się jak zatytułować wpis, jak nazwać to ciasto i nie wymyśliłam nic mądrego. No bo jak? Maskarponowy krem z winogronami w chrupiącej otoczce? Może i tak :-)

Przepis:

  • 200 g pszennej mąki razowej
  • 75 g mielonych orzechów laskowych
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki miodu
  • 1 łyżka gęstej śmietany
  • 2 łyżki ziaren sezamu
  • 75 g miękkiego masła

z podanych składników zagnieść dosyć gładkie ciasto i owinięte w folię schować na godzinkę do lodówki. A piekarnik nagrzać  do 160 stopni z termoobiegiem.

  • 250 g mascarpone
  • 4 jajka
  • 100 g melasy buraczanej np.
  • 1 łyżka kaszy mannej
  • skórka i sok z 1 cytryny

wszystkie składniki umieścic w malakserze i zmiksować na gładką masę.

Tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć ciastem z lodówki robiąc 3 cm brzeg, w środek wlać masę maskarponową i ułożyć

  • 500 g zielonych winogron

oczywiście umytych i odszypułkowanych, najlepsze będą te małe, bezpestkowe.

Całość wsadzić do piekarnika i piec 50-55 minut. Studzić na kratce. I najlepiej schłodzić przez noc w lodówce.

Jeśli zaś chodzi o 'uspokajacz', to wygląda to tak:

podzieliwszy ciasto na 12 porcji uzyskamy każdą o wartości 360 kcal, 10 g białka, 22 g tłuszczu i 29 g węglowodanów (fakt, pełnowartościowych)... I powiedzcie sami jak tu nie obdzielać sąsiadów ciastem??? To mój nowy sposób odchudzania hi hi hi... ;))

czwartek, 13 sierpnia 2009

aksamitny sernik z jabłkami



Jest to moja propozycja do jabłkowej zabawy Grażynki. Grażynko, wiesz dobrze, że ja chętnie się bawię w kulinarne akcje, ale teraz jakoś nie mogę, coś się zawiesiło we mnie... Mam nadzieję, że reset nastąpi niebawem, tuż po drugiej części moich wakacji :-)

Ten sernik wyszperałam kiedyś na blogu u Dorotus i wtedy zastanawiałam się jak może smakowac takie połączenie... Nie byłam fanem serników owocowych czy z owocami, ale spróbować nie zawadzi. No i spróbowałam. No i przepadło. Teraz już jestem fanem serników z owocami ;) Niemniej ten z jabłkami jest moja pierwszą miłością ;) Oryginalny przepis jest tu, a ja ciut pozmieniałam po swojemu, ale tylko ciut... ;)

Przepis:

  • 1,5 szklanki  mąki pszennej
  • 0,5 szklanki cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu

Wszystko razem zagnieść w gładkie ciasto, formę prostokątną 28/32 cm wyłożyc papierem do pieczenia i rozwałkowanym ciastem. Włożyć do zamrażalnika na czas nagrzewania piekarnika do 180 stopni C. Przed włożeniem do piekarnika ciasto nakłuć widelcem, piec 15-20 minut.

  • 1 kg jabłek (piekłam jesienią z antonówkami i renetami, teraz z papierówką i z każdymi jest pysznie) obranych i pokrojonych na kawałki lub startych na tarce o grubych oczkach.

Jabłka wyłożyć na podpieczony spód, można skropic lekko cytryną, można opruszyć cukrem waniliowym. Ja tego nie robię.

  • 1 kg twarogu (używam aksamitnego twarogu do serników dr Oetkera, bo jest najlepszy ;))
  • 125 g margaryny (nie czuć jej kompletnie, więc niekoniecznie musi być masło)
  • 1 szklanka cukru pudru lub drobnego do wypieków
  • 1 duży cukier waniliowy
  • 4 jaja
  • 250 ml kwaśnej śmietany (18% zott na przykład)
  • 1 budyń śmietankowy bez cukru (na pół litra mleka)
  • 1 sernix

Margarynę z żółtkami, cukrem pudrem i waniliowym utrzeć w misce, dodać śmietanę i ucierając dalej dodawać twaróg. Wszystko ma stwaorzyć aksamitnie gładką masę serową. Białka ubić na sztywno i razem z budyniem i sernixem wymieszać delikatnie z masą serową. Wyłożyc na podpieczony i obłożony jabłkami spód i piec około 1-1,5 godziny w 170 stopniach C. Studzić w uchylonym piekarniku. 

Gorzką czekoladę rozpuścić w gorącym mleku i oblać sernik. Jeść najlepiej następnego dnia ;)

A gdyby ktoś nie lubił serników pieczonych ze spodem, to i tak niech się skusi. Spód jest a jakoby go nie było ;) nie przeszkadza zupełnie.

wtorek, 11 sierpnia 2009

Weekendowa Cukiernia #10. Krajanka czy eklery...? Ważne, że z malinami ;)

Joanna z bardzo fajnego i bardzo rodzinnego bloga Notatki Kulinarne zaproponowała w tym wydaniu mojej ulubionej zabawy czyli Weekendowej Cukierni, coś dla mnie zupełnie nowego... No może gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości robiłam jakąś karpatke, ale nie pamietam ;) Teraz natomiast robiłam ciasto parzone wiedząc co robię i bardzo mi się to podobało :-) 

Zastanawiałam się tylko nad formą tego ciasta, bo wydawało mi się, że jak zrobię w wersji zaproponowanej przez Joannę, to polegnę podczas krojenia... Nie wiem, wcale tak byc nie musiało. Ale wymyśliłam sobie, że zrobie krajankę w formie eklerów ;) Pracy niewiele więcej, efekt również niezły, a przynajmniej kroić nie potrzeba ;)

Przepis podaję jak u Joanny, choć coś tam zmieniłam...

Na ciasto parzone:

70g masła
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru 
200ml wody
200g mąki
5 jajek


Na nadzienie:


300g świeżych malin
50g cukru pudru 
1 litr śmietany
80g cukru
 
 

Zagotować wodę z masłem, cukrem i solą. Wsypać od razu całą mąkę i mieszać tak długo, aż masa zacznie odstawać od ścian garnka, uformuje się w kulę, a dno garnka pokryje się białawym nalotem. Masę przestudzić.Do masy dodawać kolejno jajka i ciągle ja ucierać, aż nabierze konsystencji miękkiego, łatwo się rozsmarowującego ciasta parzonego.
Za pomocą rękawa cukierniczego wyciskać ciasto na blachę w dosyć sporej odległości, tworząc eklery długości palca i grubości dwóch. Piec 20-30 minut w 220 stopniach, aż eklery będą zalotnie złociste. Przestudzić i jeszcze lekko cieple przekroić.
Maliny przebrać, posypać cukrem pudrem i skropić rumem.  
Śmietanę z cukrem ubić na sztywno i wypełnić nią eklery i dołożyc po kilka malin.

Łyżkę rumu (lub olejek rumowy) i łyżkę soku z cytryny rozetrzeć z odpowiednią ilością cukru pudru na lukier i posmarować nim eklery.

Smacznego :-)

Są pyszne! Delikatne i orzeźwiające. Nutka rumu i odrobina cytryny powodują, że eklery nie są mdławe (a do tej pory z tym mi się kojarzyły).

PS. Można również nadziewać kremem budyniowym. A maliny powodują, że eklery stają się moją propozycją do Iwkowego zawrotu głowy ;)

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin