Krążą tu i tam. Niemal każdego dnia spotykam je na jakimś blogu. A mam je na oku już od roku ;) Ups... przepraszam, częstochowski niezamierzony ;) No i zaczynam być fanem muffinów. Szybko się je robi i zawsze wychodzą. Smaków jest bez liku, zarówno słodkich jak i wytrawnych.

Wczoraj ok 14. zapowiedział się z wizytą Karol. To facet, dla którego piec i gotować to czysta przyjemność :-) To Przyjaciel mojego Męża, człowiek orkiestra z artystycznym zacięciem wśród technicznych rzeczy do wykonania. No w każdym razie o 15.30 już był, dokładnie 5 minut po tym, jak wyjęłam muffinki z piekarnika... Stygły na balkonie... Do kawy latte idealne. Polecam!
Oryginalny przepis jest oczywiście u Doroty, a ja robię je mniej słodkie i troche inaczej :-)
Przepis:
- 1,5 szklanki mąki
- 1/3 szklanki brazowego cukru
- 1/2 szklanki płatków orkiszowych
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 jajo
- 1/2 szklanki oleju
- 100 ml kefiru
- 80 ml soku z ananasów puszkowanych
- 250 g drobno pokrojonych ananasow z puszki
W misce mieszamy ze sobą wszystkie składniki suche, w drugiej wszystkie mokre. Mokre wlewamy do suchych, dosypujemy ananasa i mieszamy łyżką do połczenia, ale nie za długo. Masą napełniamy 12 foremek muffinkowych. Pieczemy ok 20-25 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni C. Studzimy na balkonie ;))







Pachnące, wilgotne, maślano-borówkowe... Marzenie...










