Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto z owocami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto z owocami. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 czerwca 2011

czekoladowe muffiny z wiśniami



Witam :))

ale tylko na chwileczkę. Publikuję ten wpis w ramach ćwiczeń na zajęciach z usług internetowych na podyplomówce... Właśnie owa podyplomówka (i prę jeszcze innych spraw) powoduje tak ogromne zaniedbania na moim blogu. Ale jeszcze tylko chwileczka i wrócę, obiecuję :)


Muffiny czekoladowe z wiśniami:
  • 1 szklanka świeżych lub zamrożonych wiśni, odpestkowanych
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki kakao
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2/3 szklanki drobnego cukru
  • 100 g gorzkiej, posiekanej czekolady
  • 125 g masła, roztopionego i ochłodzonego
  • pół szklanki maślanki lub jogurtu naturalnego (można dodać 2 łyżki więcej, ciasto jest dość gęste)
  • 2 jajka, roztrzepane.

W jednym naczyniu wymieszać składniki suche, w drugim mokre. Mokre wlać do suchych, dodać wiśnie, wymieszać do połączenia się składników (ciasto będzie gęste).

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, nałożyć do nich ciasta do 3/4 wysokości.

Piec około 25 minut (do tzw. suchego patyczka) w temperaturze 200ºC.


Na sezon wiśniowy czekam z utęsknieniem :)

piątek, 1 października 2010

śliwkowe po bawarsku z WC wrześniowej

Hmmm... właściwie to do teraz nie wiem czy to bawarski czy węgierski placek ;) bo źródła podają wersje dwie. W sumie to jednak mało  istotne. Placek drożdżowy ze śliwkami po prostu :P Propozycja do wrześniowej Weekendowej Cukierni.

Piekłam go dawno temu i... wiem, wiem dziś już październik, ale myślę, że Polka wypiek uzna;P

Bawarski placek z "węgierkami"

  • 20 g świeżych drożdży
  • 200 ml letniego mleka
  • 400 g mąki
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 100 g cukru + 1 łyżka
  • 75 g roztopionego masła
  • 1,25 kg węgierek
  • 50 g posiekanych migdałów
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

Drożdże rozrobić z mlekiem i 1 łyżką cukru i odstawić na 15 min, by zaczyn zaczął pracować. 
Połowę mąki, sól, jajo i 75 g cukru wymieszać z rozczynem drożdżowym i roztopionym masłem. Wyrobić ciasto, dodając stopniowo pozostałą mąkę. (Ciasto powinno odchodzić od brzegów miski; jeżeli się klei, należy dosypać trochę więcej mąki).
Pozostawić ciasto pod przykryciem przez 30 min do wyrośnięcia.
Węgierki umyć, osuszyć, wypestkować i przekroić na ćwiartki. 
Ciasto energicznie zagnieść, by je odpowietrzyć, a następnie rozwałkować.
Standardową blachę posmarować masłem i rozłożyć na niej równomiernie rozwałkowane ciasto. 
Na cieście ułożyć śliwki, posypać migdałami.
Pierkarnik nagrzać do temperatury 220 st. C. Piec ciasto na dolnym poziomie piekarnika przez 30 min. 

PS. Cudzysłów zamierzony, bo prawdziwych węgierek nie miałam, ot zwykłe śliwki ;)

środa, 14 lipca 2010

Clafoutis z wiśniami, amaretto i płatkami migdałowymi

Na naszym, a właściwie na naszych (bo i moich sąsiadów również) stołach bywa ostatnio flanowo-klafutkowo ;) I tak sobie pomyślałam, że pokazując ostatni model ;) będzie dobra okazja do powiedzenia: pa, pa - zaczynam wakacje! :)

Do tej pory czytałam na okolicznych blogach, że tarta w każdej odmianie to najprostsze ciasto na świecie. Ja tartowa nie jestem, owszem zrobiłam ich nawet kilka ostatnio poczynając od migdałaowej a kończąc na porowej, ale... Tam jednak potrzeba wysiłku ;) To zagniatanie, podpiekanie, fasolki, papiery... ;) a tu? Proszę bardzo! Deser błyskawiczny, dla leniwych, idealny podczas upałów (wyłączając lody, których nie lubię), rewelacyjny na ciepło, smaczny na zimno, niskokaloryczny, beztłuszczowy, no wypisz wymaluj coś dla mnie!

Chcę pokazać tutaj clafoutis wg Pierra Herme, przepis z jego ksiażki Desery. Od najprostszych po wykwintne, z małymi moimi dodatkami :)

Clafoutis z wiśniami, amaretto i płatkami migdałowymi:

  • 500 g wiśni z pestkami
  • 100 g cukru pudru
  • 125 g mąki (dałam 50 g więcej ze względu na alkohol)
  • szczypta soli
  • 3 jajka
  • 300 ml mleka
  • 50 ml amaretto*
  • płatki migdałowe*

Umyte wiśnie zasypać połową cukru i odstawić. Piekarnik nagrzać do 180 stopni C. (termoobieg). Mąkę z solą przesiać. Do naczynia wlać mleko, wbić jajka i ubić dosypując cukier i dolewając alkohol, na końcu dodać mąkę i dobrze wymieszać. Formę do tarty (śr. 26 cm + 3 ramekiny u mnie) dobrze wysmarować masłem i wysypać płatkami migdałowymi. W formie ułożyć wiśnie i zalać ciastem, wierzch obsypać płatkami migdalowymi. Piec 30-40 min, do ładnego zrumienienia góry. Można opruszyć cukrem pudrem. Smacznego :)

* to moje dodatki, bo nic tak mi nie gra z wiśniami jak migdały... :P

PS.  Za  mną już clafoutis z truskawkami, porzeczkami, flan z jabłkami też i z czereśniami. Każdy z innego przepisu wyszukanego wyszukiwarką durszlakową, ale Herme ma najlepszy moim zdaniem :)

poniedziałek, 28 czerwca 2010

tarta. pierwsza w życiu. WC czerwiec.

Broniłam się rękami i nogami przed tartami... ;/ Nie, nie wcale nie znaczy, że nie próbowałam. Próbowałam. Zawsze  z marnym skutkiem. Szkoda gadać. Tym razem jednak postanowiłam, że albo ona albo ja i zabrałam się do rzeczy bez kompleksów, zapominając o złotych poradach w stylu zimny blat, lodowate ręce... I? I się udało! :D 

Pyszna tarta! Za pyszna tarta ;P

Przepis od Polki z Weekendowej Cukierni edycja czerwcowa. Tarta może i czasochłonna, ale pracochłonna wcale, a poza tym udaje się! Nawet mi ;) 

Ta bogatsza wersja poszła na gościnny stół ;) Wersja z kilkoma jagódkami to wersja testowa samej tarty oraz moich wrednych tartaletek ;)

czwartek, 7 stycznia 2010

truskawkowo-jogurtowy sernik na zimno


Okazji było/jest kilka aby zrobic TAKI sernik ;) Po pierwsze, to była namiastka tortu urodzinowego dla mojego synka, który wczoraj skonczył 3 latka. Po drugie, fajnie jest zacząć kolejną setkę postów od takiego sernika, który choć dietetyczny, to jednak zniknął w tempie błyskawicznym, a na fotografiach jest jego ostatni kawałek... Po trzecie, owo TAKI to słowo-klucz, podobnie jak słowo dietetyczny ;) A no bo się nowy rok zaczął... i choć ja z tych co postanowień nie robią, a już na pewno nie z "okazji nowego roku" ani "od poniedziałku", to jednak tak sobie pomyślałam, ze w czterdziestej wiośnie lub jesieni (niepotrzebne skreślić) życia można byłoby coś dla siebie zrobić i na przykład wrócić do formy sprzed ciąży? Bo w sumie czemu nie? No i jest! Ale spokojnie, można ów sernik zrobić i w formie zupełnie nie dietetycznej ;) 

Jakiś czas temu gotowałam i jedliśmy wg metody Montignaka. Pozwoliło to w sposób dosyć miły i mało uciążliwy w sumie ustabilizować kilka dosyć istotnych w pewnym wieku (hm ;)) parametrów życiowych, a przy okazji również zgubić kilkanaście kilogramów. I choć przez palce mi nie chce przejść, że się odchudzić chcę (nie cierpię odchudzania!!!), to jednak wrócę do MM. Zobaczymy co tym razem mi z tego wyjdzie ;) 

A teraz sernik truskawkowo-jogurtowy na zimno.

Przepis:

  • 1/2 kg twarogu chudego
  • duży kubek jogurtu naturalnego chudego
  • 1/2 szklanki fruktozy
  • 2 galaretki bez cukru truskawkowe
  • 3 łyżki żelatyny
  • słoiczek mojej frużeliny truskawkowej robionej z fruktozą żelującą
  • galaretka na górę, też bez cukru za to dosłodzona fruktozą

Galaretki należy zrobić z połowy porcji wody rozpuszczając razem z nimi równiez żelatynę. Jedynie galaretkę na górę robimy z całości wody. Przestudzone galaretki jak równiez całą resztę składników wkładamy do blendera i miksujemy do uzyskania aksamitnej całości. Wylewamy do tortownicy 24 cm i chłodzimy. Po zastygnięciu wylewamy jeszcze galaretkę na górę. I tym sposobem mamy deser zgodny z I fazą MM :-), który śmiało dodaję do FANTASTYCZNEJ!!!! akcji Niny

wtorek, 24 listopada 2009

muffinki z ananasem dla Karola ;)

Krążą tu i tam. Niemal każdego dnia spotykam je na jakimś blogu. A mam je na oku już od roku ;) Ups... przepraszam, częstochowski niezamierzony ;) No i zaczynam być fanem muffinów. Szybko się je robi i zawsze wychodzą. Smaków jest bez liku, zarówno słodkich jak i wytrawnych.

Wczoraj ok 14. zapowiedział się z wizytą Karol. To facet, dla którego piec i gotować  to czysta przyjemność :-) To Przyjaciel mojego Męża, człowiek orkiestra z artystycznym zacięciem wśród technicznych rzeczy do wykonania. No w każdym razie o 15.30 już był, dokładnie 5 minut po tym,  jak wyjęłam muffinki z piekarnika... Stygły na balkonie... Do kawy latte idealne. Polecam!

Oryginalny przepis jest oczywiście u Doroty, a ja robię je  mniej słodkie i troche inaczej :-)

Przepis:

  • 1,5 szklanki mąki
  • 1/3 szklanki brazowego cukru
  • 1/2 szklanki płatków orkiszowych
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 jajo
  • 1/2 szklanki oleju
  • 100 ml kefiru
  • 80 ml soku z ananasów puszkowanych
  • 250 g drobno pokrojonych ananasow z puszki

W misce mieszamy ze sobą wszystkie składniki suche, w drugiej wszystkie mokre. Mokre wlewamy do suchych, dosypujemy ananasa i mieszamy łyżką do połczenia, ale nie za długo. Masą napełniamy 12 foremek muffinkowych. Pieczemy ok 20-25 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni C. Studzimy na balkonie ;))

środa, 18 listopada 2009

korzenne muffinki z jabłkami i orzechową posypką


Jakiś czas temu na blogu Dorotus znalazłam przepis na takie właśnie muffiny. Nie było jednak okazji specjalnych, żeby je zrobić. Dziś niby też okazji żadnej nie było, no może z wyjątkiem małej nadziei na odwiedziny Przyjaciół (Karol! W dziób! Aga! Buziak!), którzy dotarli w połowie, tej lepszej ;) Jednak głównym motorem, który zapędził mnie do kuchni była reklama... No bo trafia mnie, gdy słyszę, że "TO JUŻ ŚWIĘTA"! Jakie Święta ja się pytam??? No i na złość tym reklamom zrobiły mi się muffiny świętami pachnące ;)

Przepis:

  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 0,5 szklanki mąki razowej
  • pół szklanki jasnego brązowego cukru
  • 1 płaska łyżka przyprawy korzennej do piernika
  • szczypta soli
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • pół szklanki mleka
  • pół szklanki jogurtu naturalnego (lub maślanki)
  • 3 łyżki roztopionego masła (około 45 g)
  • 1 jajko
  • 3 średniej wielkości jabłka, obrane i pokrojone w kostkę

Na posypkę:

  • 1 garść posiekanych drobno orzechów włoskich
  • kilka łyżek cukru demerara

W misce wymieszać wszystkie składniki suche, w drugiej wszystkie mokre. Mokre wlać do suchych i z grubsza wymieszać łyżką. Dodać pokrojone w małą kosteczkę jabłka. Wymieszane ciasto wyłożyć do przygotowanej formy na muffiny. Obsypać posypką. Piec 25 minut w 180 stopniach C.

Ja z tych leniwych, więc jabłek nie chciało mi się kroić w małą kosteczkę ;) Gdyby jednak tak zrobić, to ciacha będą miały gładką strukturę, a nie taką skalno-górzystą ;) Niemniej wielkość jabłek nie wpływa zupełnie na smak muffinek. Polecam!

No a zupełnie przy okazji i pomimo muffinki dodaję do korzennej akcji 


czwartek, 8 października 2009

Kruchy sernik z jabłkami z WC#14



Druga propozycja Olciaky do 14-go wydania Weekendowej Cukierni na początku wcale nie wchodziła w rachubę... Kocham, uwielbiam serniki, ale z jabłakami to już piekłam w tym sezonie, a na spodach takich kruchych to ja nie bardzo lubię... Ale... Chyba miałam za dużo czasu ;) i obok rogali, które są REWELACYJNE, popełniłam i serniczek :-)

Robiłam go zgodnie z przepisem, który poniżej, ale niestety mam drobne ale ;), najpierw jednak przepis:

Ciasto kruche:
- 200 g mąki
-2 łyżeczki kako 
- szczypta soli 
- 50 g cukru 
- 1 jajko 
- 100g zimnego masła 
- 100 g migdałów w płatkach


Masa serowa:
- 500 g twarogu 
-125 g cukru 
- 50 g mąki ziemniacznej 
- 4 jajka 
- 2 łyżeczki skórki startej z cytryny 
- 200 ml śmietany


Ponadto:
- 5 winnych jabłek 
- 4 łyżki miodu 
- sok 1/2 cytryny 
- 1 łyżeczka cynamonu


1. Mąkę wymieszać z kako,solą ,cukrem i wysypać na stół.W pryzmie zrobić wgłębienie,do środka dodać jajko.Wokół rozłożyć kawałki zimnego masła.Wszystkie składniki posiekać nożem,tak by powstały grudki.Nastepnie całość wyrobić,z ciasta uformować kulę,zawinąć w folię aluminiową i wstawić na ok. 30 minut do lodówki.

2. Piekarnik nagrzać do 180 stp. ( z termoobiegiem 160 stp.) .Ciasto rozwałkować pomiędzy dwoma kawałkami pergaminu na kształt koła,zostawiając brzegi 3-4 cm większe niż wielkość tortownicy ( śr.26 cm). Tortownicę nasmarować tłuszczem i oprószyć migdałami w płatkach.Rozwałkowane ciasto umieścić w tortownicy na migdałach,używając wałka,po czym docisnąć i uformować brzeg.

3. Masa serowa: twaróg zemleć,wymieszać z cukrem,mąką ziemniaczaną,jajkami i skórką z cytryny. Śmietanę ubić na sztywną pianę i dodać do masy,całość ostrożnie wymieszać. Wierzch ciasta wygładzić i piec ok. 60 minut w rozgrzanym piekarniu.

4. W tym czasie obrć jabłka,wykroić z nich gniazda nasienne,miąższ pokroić w cząstki. Na patelni skarmelizować miód,dodać jabłka ,całość podlać sokiem z cytryny i dusić ok. 3 minuty.Jabłka posypać cynamonem i rozłożyć równomiernie na cieście.Odczekać ,aż ciasto całowicie wystygnie. Chłodzić w lodówce przez 30 minut.

No i moje ale ;)

- ten kruchy spód sam w sobie jest bardzo fajny, ale nie do tak delikatnego i kremowego sernika... Po prostu jest zbyt "obcesowy" dla niego.

- masa serowa nie ma wyrazistego smaku, trzeba podwoić skórkę cytrynową i najlepiej jeszcze wcisnąć sok z cytryn dwóch ;) - tylko, ze byc może to ja mam dziwny smak ;)

- i chyba bardziej pasowałaby do tego serniczka kwaśna śmietana 18%... no ale jak mówię, ja po prostu lubię wyraziste smaki w serniku :-)

Podsumowując:

sernik został pożarty w jedno popołudnie :-))



czwartek, 24 września 2009

śliwkowiec na pierwszy jesienny dzień



Śliwkowiec z orzechami i czekoladą chwilkę temu pokazała na swoim blogu Majana. I to nie moja wina, że Majanka piecze tak jak lubię... ;) Połączenie smaku orzechów laskowych i gorzkiej czekolady ze śliwkami to jest feeria, którą bardzo lubię. Tym ciastem postanowiłam uczcić pierwszy dzie jesieni :-) Mam nadzieję, że jesień będzie tak piękna jak smaczny jest śliwkowiec, czego Szanownym Czytającym i Oglądającym z całego serca życzę :-)

Przepis podam oryginalny, a w nawiasie dodam swoje zmiany - Polciu, trzymaj się hi hi hi ;))

  • 175 g masła
  • 175 g cukru brązowego jasnego (Polciu! 60 g fruktozy)
  • 3 jajka
  • 175 g mąki pszennej (dałam pełnoziarnistą z lubelli)
  • 175 g mielonych orzechów laskowych
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 500 g śliwek pokrojonych w kostkę
  • 50 g gorzkiej czekolady również pokrojonej

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. (mój z termoobiegiem miał 160 stopni i był zbyt ciepły), tortownicę o średnicy 22 cm wyłożyć papierem. Masło z cukrem utrzeć, dodać jajka i dalej ucierając dodawać partiami mąkę z orzechami i proszkiem do pieczenia. Na końcu wsypać pokrojone śliwki i czekoladę i wymieszać łyżką. Całość przełożyć do tortownicy, udekorować ćwiartkami śliwek i czekoladą i piec solidna godzinę lub dłużej, w każdym razie do suchego patyczka.

Ciasto jest wyśmienite! Polecam z całego serca do jesiennej kawki, robi się szybko, a smakuje wybornie :-)

sobota, 5 września 2009

moje pierwsze sernikobrownie z malinami

Chyba wszyscy już piekli to ciasto... Zewsząd dobiegały głosy zachwytu nad czekoladowością tego czekoladowego ciasta ;) No i w końcu padło też na mnie :-) 

Sernikobrownie popełniłam dziś przed południem. Na obiedzie niespodziewanie pojawili się goście, więc na deser do poobiedniej kawki, podałam po kawałku jeszcze nie do końca wystudzonego ciasta. Zachwyt... Mój nie do końca, bo spodziewałam się większej lepkości, niemal zakalca, w czekoladowej części i głębszego smaku malin. 

Ale i mój czas na zachwyt nastąpił. Późnym popołudniem, razem z ciastem, odwiedziliśmy naszych Przyjaciół. Sernikobrownie wystygło już zupełnie i wtedy dopiero TO poczułam. Niesamowita czekoladowość złamana delikatnym smakiem wyśmienitego sernika i te maliny... Czy ja muszę Wam pisać jakie to było smaczne??? 

Przepis na sernikobrownie miałam zanotowany od dawna, ten Liskowy z forum Cin Cin, ale w międzyczasie niezastąpiona Kass sprytnie zwiększyła proporcje, czyniąc tym samym ciasto pełnowymiarowym ;) I na podstawie jej przepisu pieklam swoje Pierwsze w Życiu Sernikobrownie z Malinami :-) I zapewniem, że nie było ono ostatnim, bo MUSZĘ małe "conieco" zmienić w przepisie, dostosowując go do własnych upodobań smakowych. Co nie znaczy oczywiście, że to nie było smaczne... Było PRZEPYSZNE!!!

Przepis:

250 g dobrej, gorzkiej czekolady
200 g masła
400 g cukru pudru
8 jajek
160 g mąki
750 g sera kremowego (użylam sera w wiaderku z Piątnicy)
cukier waniliowy (duża porcja lub esencja waniliowa)
200 g świeżych malin


Piekarnik nastawić na temp. 170 st C.
Tortownicę o sr. 28cm wysmarowac masłem i wyłożyć papierem.
Czekoladę rozpuścić w mikrofalówce lub nad parą i ostudzić.
Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 5 jajek - wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego.
Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodac mąkę.
3/4 mikstury wlac do blaszki.

W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajka i cukier waniliowy. Masa powina mieć gładką konsystencję.
Wylać masę serową na masę czekoladową. Ulożyc maliny, a na wierzch wylać resztę masy czekoladowej. 
Piec 50-70 minut. Studzic w ciepłym, otwartym piekarniku. Wyjąc na kratkę, kroić po całkowitym wystudzeniu.

Ciasta już nie ma... Tym razem Sąsiadki nie zostały uraczone ;) ale co się odwlecze, Anetko i Dorotko, to nie uciecze, obiecuję :-)

wtorek, 1 września 2009

owocowy koniec wakacji


Jednym szkoda, innym mniej, a mi wcale... Te wakacje nie należały dla mnie do udanych i w sumie dobrze, że już się skończyły :-) Na zakończenie postanowiłam uraczyć rodzinkę słodko-owocowymi smakołykami... 

Były babeczki z borówkami wg przepisu Kass, które wszystkim bardzo przypadły do gustu :-) Maślane babeczki piekłam zgodnie z przepisem zamieszczonym tu, zmniejszając jedynie ilość cukru.

Przepis:

/na 12 sztuk/

2 szkl. mąki
1,5 lyżeczki proszku do pieczenia
2/3 szkl. cukru - ja dałam 1/3 szklanki + duży cukier waniliowy 
2 jajka
3/4 szkl. smietany 18%
150g stopionego, letniego masla
cukier waniliowy lub ekstr. z wanilii
1 szkl. borówek amer. lub jagód


Do miski wsypac mąkę, cukier i cukier waniliowy, proszek do pieczenia i razem wymieszac. Na to wlac smietanę i jajka. Lyżką polączyc skladniki, wlac letnie maslo, wymieszac, na końcu wsypac owoce. Formę mufinową wylożyc papilotkami lub wysmarowac maslem. Lyzką nakladac ciasto do foremek (będą wypelnione po brzegi).
Piekarnik nagrzac do 180stC i wstawic formę na ok 25 minut. Sprawdzic patyczkiem czy są upieczone, w razie potrzeby piec jeszcze przez 5 minut.
Wyjąc na kratkę i ostudzic. Smacznego!

Pachnące, wilgotne, maślano-borówkowe... Marzenie...


Zanim jednak podałam herbatkę i muffinki, na stole stanęła baaardzo owocowa galaretka z bitą śmietaną. Taki deser uwielbiają chyba wszystkie dzieci i można im nawet wybaczyć ślady na nosie po śmietanie, gdy usta mają pełne pachnących owoców ;)

Maliny, jeżyny, truskawki, borówki gęsto upchane w pucharki i ledwo zalane truskawkową galaretką, ot tyle tylko, by owoce połączyć ze sobą... Mniam!

I znowu można iść do szkoły... I czekac z utęsknieniem kolejnych wakacji. A te juz całkiem niebawem, 25 czerwca 2010 roku!!!


PS. Pierwsze zdjęcie to oczywiście "bieszczadzkie diabły", te z okolic Baligrodu są. I jest ich z roku na rok coraz mniej... :(

niedziela, 30 sierpnia 2009

Weekendowa Cukiernia nr 11, suplement ;)


A tak wygląda jabłecznik francuski ze śliwkami ;) I znowu, tak jak poprzednio, piekłam w większej tortownicy (26 cm), tak że ciasto cienką warstwą przykrywało jej dno, no i dałam dużo owoców... Wyszło mniam, mniam :-)

I przy okazji, zupełnie przypadkiem, ciacho trafia do śliwkowej zabawy :-)

piątek, 28 sierpnia 2009

Francuski jabłecznik czyli WC nr 11 ;)


Jedna z wielu wersji jabłecznika francuskiego w moim domu wygląda właśnie tak :-) Jest to wersja baaaardzo jabłkowa, którą lubie najbardziej. A ponieważ nie umiem zrobić na przykład jabłkowego strudla dlatego wkładam do "francuza" niebotyczne ilości jabłek. Tu jest coś ok 1 kg... ;) Ciasto wtedy delikatnie przenika jabłuszka, a na wierzchu tworzy się fajny jajeczno-śmietanowy omlet. I powiem Wam, że mimo takiej ilości jabłek ciasto wogóle nie jest rozpaćkane i doskonale sprawdza się w podróży :-)

Przepis na ten jabłecznik można sobie przypomnieć tu. Piekę też czasami to ciasto ze śliwkami i brzoskwiniami. I z każdym z tych owoców smakuje genialnie :-) Zachęcam do prób i eksperymentów.

Ten kawałek pozował do zdjęcia, bo tak po prawdzie, to całe ciasto zostało zabrane w podróż na południe Polski i w dużej części pożarte przez moje Małe Dziecko ;)

środa, 26 sierpnia 2009

Pełnowartościowe...

Pożyczyłam sobie od mojej jedynej na świecie Macochy dużą książkę ze zdjęciami, których na bank nie powinnam oglądać zbyt często, bo od samego patrzenie czuję jak mi centymetrów przybywa tu i tam ;) Książka traktuje o ciastach i tortach i jest pod redakcją Annette Wolter. Przepisy w niej są przeróżne, jedne opatrzone napisem łatwe, inne wymagające więcej czasu, jeszcze inne trudne lub droższe. Ale jest też kategoria 'pełnowartościowe'... To dla mnie, a właściwie dla mojego sumienia taka kategoria akurat ;) Uspokajacz znaczy się ;)

No i z tej własnie kategorii pochodzi to ciasto. Zastanawiałam się jak zatytułować wpis, jak nazwać to ciasto i nie wymyśliłam nic mądrego. No bo jak? Maskarponowy krem z winogronami w chrupiącej otoczce? Może i tak :-)

Przepis:

  • 200 g pszennej mąki razowej
  • 75 g mielonych orzechów laskowych
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki miodu
  • 1 łyżka gęstej śmietany
  • 2 łyżki ziaren sezamu
  • 75 g miękkiego masła

z podanych składników zagnieść dosyć gładkie ciasto i owinięte w folię schować na godzinkę do lodówki. A piekarnik nagrzać  do 160 stopni z termoobiegiem.

  • 250 g mascarpone
  • 4 jajka
  • 100 g melasy buraczanej np.
  • 1 łyżka kaszy mannej
  • skórka i sok z 1 cytryny

wszystkie składniki umieścic w malakserze i zmiksować na gładką masę.

Tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć ciastem z lodówki robiąc 3 cm brzeg, w środek wlać masę maskarponową i ułożyć

  • 500 g zielonych winogron

oczywiście umytych i odszypułkowanych, najlepsze będą te małe, bezpestkowe.

Całość wsadzić do piekarnika i piec 50-55 minut. Studzić na kratce. I najlepiej schłodzić przez noc w lodówce.

Jeśli zaś chodzi o 'uspokajacz', to wygląda to tak:

podzieliwszy ciasto na 12 porcji uzyskamy każdą o wartości 360 kcal, 10 g białka, 22 g tłuszczu i 29 g węglowodanów (fakt, pełnowartościowych)... I powiedzcie sami jak tu nie obdzielać sąsiadów ciastem??? To mój nowy sposób odchudzania hi hi hi... ;))

czwartek, 13 sierpnia 2009

aksamitny sernik z jabłkami



Jest to moja propozycja do jabłkowej zabawy Grażynki. Grażynko, wiesz dobrze, że ja chętnie się bawię w kulinarne akcje, ale teraz jakoś nie mogę, coś się zawiesiło we mnie... Mam nadzieję, że reset nastąpi niebawem, tuż po drugiej części moich wakacji :-)

Ten sernik wyszperałam kiedyś na blogu u Dorotus i wtedy zastanawiałam się jak może smakowac takie połączenie... Nie byłam fanem serników owocowych czy z owocami, ale spróbować nie zawadzi. No i spróbowałam. No i przepadło. Teraz już jestem fanem serników z owocami ;) Niemniej ten z jabłkami jest moja pierwszą miłością ;) Oryginalny przepis jest tu, a ja ciut pozmieniałam po swojemu, ale tylko ciut... ;)

Przepis:

  • 1,5 szklanki  mąki pszennej
  • 0,5 szklanki cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu

Wszystko razem zagnieść w gładkie ciasto, formę prostokątną 28/32 cm wyłożyc papierem do pieczenia i rozwałkowanym ciastem. Włożyć do zamrażalnika na czas nagrzewania piekarnika do 180 stopni C. Przed włożeniem do piekarnika ciasto nakłuć widelcem, piec 15-20 minut.

  • 1 kg jabłek (piekłam jesienią z antonówkami i renetami, teraz z papierówką i z każdymi jest pysznie) obranych i pokrojonych na kawałki lub startych na tarce o grubych oczkach.

Jabłka wyłożyć na podpieczony spód, można skropic lekko cytryną, można opruszyć cukrem waniliowym. Ja tego nie robię.

  • 1 kg twarogu (używam aksamitnego twarogu do serników dr Oetkera, bo jest najlepszy ;))
  • 125 g margaryny (nie czuć jej kompletnie, więc niekoniecznie musi być masło)
  • 1 szklanka cukru pudru lub drobnego do wypieków
  • 1 duży cukier waniliowy
  • 4 jaja
  • 250 ml kwaśnej śmietany (18% zott na przykład)
  • 1 budyń śmietankowy bez cukru (na pół litra mleka)
  • 1 sernix

Margarynę z żółtkami, cukrem pudrem i waniliowym utrzeć w misce, dodać śmietanę i ucierając dalej dodawać twaróg. Wszystko ma stwaorzyć aksamitnie gładką masę serową. Białka ubić na sztywno i razem z budyniem i sernixem wymieszać delikatnie z masą serową. Wyłożyc na podpieczony i obłożony jabłkami spód i piec około 1-1,5 godziny w 170 stopniach C. Studzić w uchylonym piekarniku. 

Gorzką czekoladę rozpuścić w gorącym mleku i oblać sernik. Jeść najlepiej następnego dnia ;)

A gdyby ktoś nie lubił serników pieczonych ze spodem, to i tak niech się skusi. Spód jest a jakoby go nie było ;) nie przeszkadza zupełnie.

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin