Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 listopada 2010

Na Świętego Marcina najlepsza gęsina

Nie, nie rogale też były, a jakże ;) Ale o rogalach, choć wtedy "prawie" jak świętomarcińskich, było w ubiegłym roku. W tym roku rogali upiekłam na zamwienie rodziny i sąsiadów w sumie 96 sztuk, zostawiając nam tylko 4 ;) i były to już rogale w 100% świętomarcińskie, bo z białym makiem :)

W tym roku na Święto Niepodległości była gęsina.

Mieszkam, gdzie mieszkam i przynajmniej z gęsią owsianą, białą kołudzką w sezonie nie mam kłopotu ;) Wystarczy jeden telefon w jedno miejsce i gąska już zamówiona :) Tak więc u mnie na Marcina w tym roku gęsina.

Gęś pieczona z jabłkami podana w towarzystwie czerwonej kapusty z żurawiną

  • gęś ok 4 kg
  • 3 duże jabłka (najlepsze  są renety)
  • suszony estragon, majeranek, sól i pieprz

Sprawioną gęś myjemy, osuszamy i odcinamy szyję. Całość nacieramy solą, estragonem, majerankiem i pieprzem. Do brzucha gęsi wkładamy odciętą szyjkę oraz pokrojone na cząstki dwa jabłka (ja nie obieram ich ze skóry). Brzuch spinamy, zszywamy lub po prostu związujemy gęsi nogi (tak robię i jest OK). Gęś wkładamy do foliowego rękawa do pieczenia, rękaw związujemy i wykałaczką nakłuwamy tak, żeby przy okazji nakłuć miejsca tuz przy gęsich udkach, tłuszcz wtedy będzie się ładnie wytapiał. Odkładamy na godzinkę w chłodne miejsce. Piekarnik nagrzewamy do180 stopni z termoobiegiem, gęś w folii umieszczamy na blaszce do pieczenia piersią do dołu i pieczemy ok 4 godzin (1 godzina pieczenia na 1 kg gęsi). Godzinę przed końcem pieczenia rozrywamy folię i obkładamy grzbiet gęsi pokrojonym w plastry trzecim jabłkiem i dopiekamy. 

Czerwona kapusta:

  • główka czerwonej kapusty
  • 2 łyżki gęsiego  smalcu
  • 2 czerwone cebule
  • 1 duże jabłko
  • 1 łyżka cukru
  • 4 ziela angielskie
  • 1 listek laurowy
  • 2 goździki
  • 1 kora cynamonowa
  • 2 łyżki octu z czerwonego wina
  • 1 szklanka wytrawnego czerwonego wina
  • 1 szklanka żurawiny suszonej lub świeżej

Smalec rozgrzewamy w wysokim garnku, pokrojona w pólplasterki cebulę szklimy i dokładamy pokrojone w plasterki jabłko, obsypujemy cukrem. Gdy zacznie się karmelizować wlewamy ocet winny i wino, wkładamy wszystkie przyprawy i kapustę i dusimy pod przykryciem do miękkości. Pod koniec duszenia dokładamy żurawinę (jeśli świeża to garnek trzeba szybko przykryć, bo żurawina pękając dosyć solidnie "strzela"). W razie konieczności kapustę można dosolić i opruszyć świeżo zmielonym pieprzem.

Świąteczny obiad był znakomity :) Gęś mięciutka i bardzo aromatyczna. Kapusta rozpływała się w ustach :) Można serwować to towarzystwo z kluskami śląskimi, ale co za  dużo to nie zdrowo i u mnie były zwykłe pieczone ziemniaki :)

sobota, 2 października 2010

papryka faszerowana

Hania mi przypomniała, że istnieje szybkie, pyszne danie. Faszerowana papryka, mniam. I odkąd mi Hania przypomniała, to papryka gości u mnie 2 razy w tygodniu... raz w wersji grzybowej z kaszą gryczaną, raz w wersji "gołąbkowej". Ta z fotografii jest w wersji "gołąbkowej". Jednogarnkowe danie obiadowe, pyszne!

Papryka faszerowana

  • 5 ładnych papryk
  • 0,5 kg mięsa mielonego
  • 1 torebka ryżu/kaszy*
  • 1 przyprawa do gołąbków bez zawijania Knorr/łyżka mielonych suszonych grzybów**
  • sól, pieprz w wersji grzybowej
  • 2 cebule 
  • 2 jaja
  • 0,5 litra bulionu warzywnego/grzybowego
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego do wersjii gołąbkowej

Odkroić paprykom 'czapeczki', oczyścic z pestek. Ryż/kaszę ugotować wg przepisu na opakowaniu, cebulę drobno pokroić i podsmażyć na łyżce oleju. Wszystkie składniki (odpowiednie dla wersji) połączyć ze sobą, masą wypełnić papryki, przykryć 'czapeczkami', umieścić w głębokim rondlu, zalać bulionem z koncentratem lub kostką grzybową i dusić pod przykryciem ok. 40 minut na wolnym ogniu. Pycha!

U mnie jada się z 'niczym' ;) choć znam takich, co to z ziemniakami jedzą.... ;0

piątek, 21 maja 2010

kolorowy zawrót głowy ;)

No i przyszła pora na Telesfora ;) (kto pamięta tę bajkę, co?) A skoro o bajkach, to i o dzieciach można wspomnieć ;) No więc tak: Bartek ma już trochę ponad trzy lata i grubą mamę... Ba, nie dosyć że grubą, to jeszcze zupelnie pozbawioną silnej woli... Moja silna wola właściwie to jest bardzo silna... robi ze mną co chce ;) Przyszedł jednak ten czas, że trzeba było spojrzeć w lustro i pójść po rozum do głowy. Najprostszą drogą. Zaliczając wizytę u fachowca czyli dietetyka. Miła pani Ania pomaga i to skutecznie :) Gdybym nie widziała efektów jej pracy u kilku moich znajomych, to pewnie bym się nie zdecydowała. Dużo bowiem wiem o dietach, żywieniu, żywności itp. ale jednak szewc bez butów chodzi ;) Postanowiłam, że nie będę myśleć, nie będę liczyć, nie będę się zastanawiać. Chcę mieć policzone i napisane. Minimum wysiłku maksimum efektu - to moje motto. "Rozpiski" od pani Ani wymagają właściwie tylko włączenia wagi przed każdym posiłkiem i tyle :) Dla mnie bomba! Wystartowałam 27 kwietnia, zaliczając po drodze weekend w Karpaczu (jemy co chcemy) i do dziś mam z siebie 4 kilo mniej. Nie jadam tylko sołodyczy oraz nie piję alkoholu. Wszystko inne dozwolone. 5 posiłków dziennie, o stałych porach, dobrze zbilansowanych i sycących. Na przykład takich jak ta sałatka. To moja dzisiejsza kolacja za 250 kcal :D

kolorowa sałatka bankietowa:

  • 20 g brązowego ryżu (waga przed gotowaniem)
  • 70 g gotowanej piersi z kurczaka
  • czerwona papryka lub po pół żółtej i czerwonej
  • spory ogórek zielony lub małosolny
  • 5 g oliwy
  • zioła dowolne

wyszła z tego solidna porcja bardzo smacznej sałatki :)

PS. Trzymajcie kuciuki Ludziska Kochane...

czwartek, 4 marca 2010

Oczko! Masz go, tego na S -ufleta;) Dukan

Poprzednik był lekko niedorobiony. Z winy Oczka ;) A bo mnie zbałamuciła z tymi białkami do maskarady i zapomniałam je ubić i wbić w suflet. Tym razem jednak wszystko poszło gładko i jest suflecik jak się patrzy :)

Przepis:

  • filet z kurczaka (podwójny), zmielony
  • 2 jaja (białka ubić)
  • filiżanka odtłuszczonego mleka
  • garść otrębów
  • pół cebuli czerwonej
  • ząbek czosnku
  • łyżka sosu sojowego Kikkoman
  • 3 krople sosu worcester
  • ew. sól i pieprz
  • ew. zielony groszek na dno kokilek

Zmielony filet z kurczaka połączyć z zalanymi i wymieszanymi z gorącym mlekiem żółtkami, sypnąć otrebów, drobno pokrojonej cebuli i czosnku, dodać przyprawy wg smaku. Dokładnie wymieszać. Masę połączyć z ubitymi na sztywno białkami. Przełożyć do kokilek (mi wyszło 6 porcji), te ustawić na blaszce, wlać wrzątku, by sięgał centymetr poniżej brzegu kokilek i piec ok godziny w 170 stopniach C. Smacznego!

PS. Oczywiście groszek wydłubywalam... :( żadną miarą się w Dukanie nie mieści. Niestety...

piątek, 26 lutego 2010

'suflet' z kurczaka miał być... Dukan

Miał być... ale w starczym wieku jednak skleroza człeka męczy ;) Zapomniałam o białkach!!! Przez Oczka oczy-wiście... bo jej białek naobiecywałam na maszkarony i beztrosko wybiłam te z sufletu do słoja z innymi... ;)

W każdym razie "omałaocoSUFLET" udał się nad podziw i stanowił kolację dla całej mojej rodziny. 

Przepis:

  • filet z kurczaka
  • 2 jaja (bialka ubić)
  • filiżanka gorącego mleka odtłuszczonego
  • koperek, szczyppiorek lub inne zielone
  • sół i pieprz
  • otręby (można ale nie trzeba)

Mięso rozdrobnić i wymieszać z zieleniną. Gorącym mlekiem zalać zółtka, rozmieszać i połączyc z masą mięsną, dosmaczyć, ew. dodać otręby i wymieszać. Ubić białka na sztywno i delikatnie połączyć z masą mięsno-jajeczną. Przełożyc do odpowiednich naczyń i piec w kąpieli wodnej, w 180 stopniach C. solidną godzinę. Podawać na ciepło w towarzystwie na przykład kiszonej kapusty lub korniszonów. Polecam!

Udekorowałam kapką koncentratu pomidorowego i kaparami, a kapustę miałam gotowaną, taką z pod indyczej golonki ;)

czwartek, 18 lutego 2010

bliny na zakwasie

Najpierw były tu, potem były tam i tego było już za wiele ;)

Mojego zakwasu, który czasem patrzy na mnie z wielkim zdziwieniem - mam wrażenie, zrobiło sie sporo, a w każdym razie na tyle sporo, że wystarczyło na upieczenie chleba i zrobienie blinów. Bliny wystąpiły wczoraj w roli głownej podczas kolacji córki i męża i bardzo im smakowały. Córce smakowały!!! A ona z tych, co to im bardziej razowo, tym bardziej niezjadliwie ;)

Przepis:

  • 250 g zakwasu żytniego razowego
  • 1 jajko
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżki miodu
  • szczypta soli
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczka proszku do pieczenia

Wszystko wymieszać solidnie w misce, nakładać łyżką na rozgrzaną, teflonową patelnię i smażyć chwile z każdej strony. Polecam. Zaskakujący smak chleba w blinach...

Jedli z miodem, z twarożkiem i ze śmietaną. Szybka, smaczna kolacja :)

niedziela, 24 stycznia 2010

miałam nie gotować...

Tak właśnie miało być. No bo po co? To po pierwsze, a po drugie, należy się raz na jakiś (zazwyczaj długi bardzo) czas dzień "nicnierobienia". No ale natura jednak silniejasza i trzeba było wyjść spod ciepłej kołdry i coś sobie upichcić ;) Danie szybkie, smaczne i pożywne, i z czosnkiem. czego chcieć więcej? Słodyczy? A, słodyczy... no to był i kawałek czekolady... gorzkiej czekolady... dobrej 70% :-)

Przepis:

  • pół filetu z kurczaka
  • garść suszonej włoszczyzny
  • sól
  • mała cukinia
  • 12 pieczarek
  • 3 duże ząbki czosnku
  • 20 g fety

W garnku zagotować wodę z suszoną włoszczyzną i odrobiną soli, na wrzątek włożyć cały filet i wyłączyć pod garnkiem palnik. Na rozgrzaną na petelni łyżkę oliwy wrzucić pokrojone w plastry pieczarki, cukinię i czosnek, podsmażyć, a później udusić do miękkości. Do w ten sposób powstałego sosu warzywnego dołożyć rozdrobnioną fetę. Ser zagęści sos, a jednocześnie go dobrawi. W czasie przygotowywania sosu filet z kurczaka zrobił się akuratny, czyli mięciutki i soczysty. Wyjąć go z garnka, poplastrować, obłożyć sosem i podać. Można z pomidorami :)

Znów tłuszczowo, znów pierwszofazowo i znów zgodnie z MM ;) Polecam.

sobota, 23 stycznia 2010

a'la gyros na roczek ;)

Kontynując swoją wycieczke po jedzeniu zgodnie z MM, zastanawiam się właśnie czy nie za dużo tych posiłków tłuszczowych...;) Ale co tam, węglowodany mi nie służą, a mięsko lubię więc nie ma problemu. Na szczęście. Bo to 90% sukcesu, gdy jemy to co nam smakuje, choćbyśmy nawet się akurat przypadkiem odchudzali ;)

Przepis:

  • pojedyncza pierś z kurczaka w niewielkich kawałkach
  • przyprawy (może być po prostu przyprawa gyros)
  • oliwa
  • pół kapusty pekińskiej
  • 2 ogórki kiszone
  • pomidor
  • 1 łyżka majonezu Kielecki
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • 2 ząbki czosnku

Kawałki kurczaka umieszczamy w misce, obsypujemy przyprawami i polewamy oliwą. Tak zamarynowane mięso odstawiamy na chwilę. Im dłuższa tym lepiej. Pekinkę szatkujemy, kroimy ogórki i pomidora na akuratne cząstki i warzywa mieszamy ze sobą. W kubeczku przygotowujemy dressing, mieszając majonez ze śmietaną i wyciskając czosnek. Sosem polewamy warzywa, mieszamy i odstawiamy do przegryzienia. Na gorącą patelnię teflonową wykładamy kawałki kurczaka i obsmażamy ok 2-3 minut. Teraz mięso możemy wymieszać z surówką lub zjeść obok niej.

Posiłek tłuszczowy, zgodny z I fazą diety MM i baaaardzo smaczny.

PS. Właśnie zauważyłam, że dziś mija rok od mojego pierwszego wpisu blogowego.... Jak ten czas leci, o rany!

środa, 20 stycznia 2010

wołowina w sosie śmietanowo-pieczarkowym MM

W takim razie jedziemy dalej ;) Czy już pisałam, że bardzo mi odpowiada jedzenie zgodnie z Montignackiem? No więc odpowiada. Założenie, że jemy do syta jest dla mnie jak najbardziej przyjemne, bowiem każdą inną dietę, na której chodzi sie głodnym uważam za nieporozumienie i porzucam ją szybko bardzo. W przypadku MM jem do syta! Poza tym ten sposób odżywiania wprowadza w sferę jedzenia dyscyplinę, a mi ona bardzo jest potrzebna. Warzywa do każdego posiłku i ZERO podjadania między posiłkami. Dodatkowo mam spore pole do popisu jeśli chodzi o komponowanie posiłków czyli nadal mogę relaksowac się w kuchni. W sumie muszę tylko pamiętać o kilku drobiazgach ;)

Dziś wołowina gotowana w sosie śmietanowo-pieczarkowym z koperkiem. Palce lizać!

Przepis:

  • wołowina w miarę chuda
  • pieczarki 20 dkg
  • śmietana 18% 2 łyżki
  • łyżka oliwy dziewiczej
  • garść zielonego koperku
  • sól, pieprz

Wołowinę gotowałam... i gotowałam... ;) zapomniałam, że ją gotuję, bo  w międzyczasie wspólnie z fachowcem remontuję sobie łazienkę... No więc się gotowała w samej wodzie tylko. Na łyżce rozgrzanej oliwy podsmażyłam, a później poddusiłam pokrojone w plasterki pieczarki, dodałam śmietanę, przyprawiłam do smaku i sypnęłam koperkiem. Tym sosem polałam wołowinkę i zjadłam w towarzystwie pomidora, bo mąż z dziećmi na feriach ;(

Danie tłuszczowe zgodne z I fazą MM, bogate w białko oraz zdrowe tłuszcze.

wtorek, 19 stycznia 2010

ciapka z camembertem ;)

Zarzuciłam nieco blogowanie... Bo co? Bo w sumie nic, albo bo to co aga-aa... tylko, że ja nie nazwałam tego tak wprost. Tłumaczyłam sobie raczej "byciem na diecie" - a kysz!

Faktycznie, postanowiłam zmienić "nieco" mój styl jedzenia i powrócić grzecznie to modelu, który kilka lat temu pozwolił mi być 'laską' ha, ha, ha... W każdym razie z pewnością służył dobremu samopoczuciu. I faktycznie, nie jest to powodem do zaprzestania blogowania. I znowu faktycznie, będzie mniej WP i WC, ale i tak będzie kolorowo ;)

Mój dzisiejszy obiad. Ciapka z camembertem. Pomysł zaczerpnięty z tej strony już dobrych kilka lat temu i wpisany w zeszyt z przepisami MM. Jest to  posiłek tłuszczowy, zgodny z I fazą MM właśnie. A nazwa? No cóż... ja  jej nie wymyśliłam ;)

A pyszne to jedzonko dedykuję Agacie, aga-aa Twoje zdrowie!

Przepis:

  • mała cukinia w plastry
  • 3 małe pomidory
  • mały brokuł podgotowany
  • 3 ząbki czosnku
  • camembert
  • oliwa, sól, pieprz

Rozgrzewamy oliwę na patelni, wrzucamy wszystkie warzywa i dusimy chwil kilka, doprawiamy. Gdy wydzieli się sosik, to na środku patelni robimy dołek i wkładamy w niego ser na chwilkę. Chodzi o to, by zmiękł i pięknie sie "ciągnął".

Podajemy w towarzystwie kieliszka czerwonego wina wytrawnego :-)

Zdrowe jest i smaczne, więc wędruje do mojej ulubionej akcji durszlakowej 

sobota, 21 listopada 2009

sałatka brokułowa z mlecznym chlebem

Ot, taka sałatka mi sie wczoraj zrobiła po przeglądzie lodówki ;) I wiem, że co blog to inaczej prezentuje się sałatka z brokułem w roli głównej. Moja ma w sobie to, co akurat się nawinie i tak jest każdorazowo, gdy ją robię ;)

Przepis:

  • brokuł obgotowany i podzielony na mniejsze części
  • kilka parówek
  • puszka czerwonej fasolki 
  • kostka sera fet
  • kiełki sojowe
  • zielony ogórek 

Parówki, ogórka, fetę kroimy na małe kwadraciki i razem  z brokułem, odsączoną fasolką i kiełkami mieszamy w misce.

dressing:

  • trochę majonezu
  • trochę śmietany lub gęstego jogurtu typu greckiego
  • 2 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę
  • 2 szczypty świeżo mielonego pieprzu

wszystkie składniki dokładnie wymieszać i tak przygotowanym sosem oblać sałatkę. Całość umieścić w lodówce na małą godzinkę w celu "przegryzienia się";)

Do takiej sałatki moje dzieci najbardziej lubia mleczny chleb. To jest chleb, który piekła moja mama, gdy czasy były złe i za chlebem stały kolejki... Nic nadzwyczajnego... Ale smak i zapch przywołuje tamte soboty, których nigdy już nie będzie...

Chleb mleczny - przepis:

  • 450 g mąki pszennej
  • 300 ml mleka najlepiej zsiadłego, ale słodkie też jest OK
  • szczypta cukru
  • łyżeczka soli
  • 7 g suszonych drożdży

W kolejności mokre, sypkie, drożdże wszystko wędruje do maszyny i po wyrobieniu i wyrośnięciu jest wykładane na blat i krótko zagniatane. Później ciasto wędruje do keksówki, tam sie podwaja. Piekę w 210 stopniach C. ok 35 minut. 

Sałatka brokułowa wpada do sałatkowego baru ;) 


czwartek, 12 listopada 2009

po polsku? a bardzo proszę ;-)

W ramach akcji Gotujemy po polsku organizowanej przez Irenę i Andrzeja pod patronatem agregatora blogów zPierwszegoTloczenia pokusiłam się o galaretkę z kurczaka oraz grochówkę swojską. Była też kwaśnica na ziobrze, ale mało urodziwa w fotografi, więc przemilczę ;)

Galaretka z kurczaka to taka odmiana galaretki z nóżek, a stworzona na potrzeby porosołowe ;) 

  • mięso drobiowe gotowane z rosołu
  • mała puszka groszku
  • rosół
  • żelatyna w ilości koniecznej
  • białko jaja

Pozostałe po rosołowej niedzieli mięso obrać z kości i skórek i pokroić na kawalki. W misce wymieszać razem z groszkiem zielonym i pokrojoną rosołową włoszczyzną, o ile takowa zostanie (u mnie nie zawsze). Żelatynę namoczyć, rosół podgrzać i rozpuścic w nim żelatynę. Białko jaja ubić i włożyc do gorącego rosołu, ku sklarowaniu wywaru. Rosołem lanym przez sitko zalać mięso z warzywami i odstawić do ochłodzenia. Umieścic w lodówce. Przed podaniem skropić sokiem z cytryny. Smacznego :-)


Grochówka swojska:


  • pół kilograma wędzonego boczku raczej chudego
  • pęczek majeranku
  • pół kilograma połówek grochu
  • pół kilograma ziemniaków
  • pół kilograma dobrej, czosnkowej kiełbasy
  • cebula
  • ziele angielski, kolorowy pieprz, listek laurowy, vegeta
  • 3 ząbki czosnku posiekane lub przeciśnięte przez praskę

W dużym garnku gotujemy pokrojony w słupki wędzony boczek z majerankiem, pieprzem, zielem angielskim i liściem laurowym. W mniejszym garnku gotujemy połówki grochu. Na patelni podsmażamy cebulę z pokrojoną na małe kawałki kiełbasą. Gdy groch zaczyna mięknąć to do dużego garnka z wędzonką wkładamy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki. Miękki już groch przekładamy do dużego garnka, wkładamy też podsmażoną z cebulą kiełbasę. Mieszamy. I teraz przyprawiamy wegetą, czosnkiem, ew. solą i mielonym pieprzem. Jeśli uznamy, że zupa mogłaby być ciut bardziej gęsta to zaciągamy ją mąką rozmieszaną z wodą.


środa, 14 października 2009

Chlebowe paluchy z WP #47 i sałatka czosnkowa z brokułami


Doszłam do wniosku, że ostatnio na tym blogu zrobiło się bardziej od-twórczo niż twórczo... Postanowiłam to zmienić, robiąc dziś na kolację sałatkę czosnkową z brokułem i twarożkiem grani. Bardzo dawno jej nie robiłam i zapomniałam już jak bardzo ja lubię :-) Trwając więc w tym postanowieniu zajrzałam do internetu, gdzie na blogu Alci znalazłam zaproszenie do kolejnej edycji Weekendowej Piekarni. Klik. I już znalazłam się na blogu Efi i poczytałam sobie o jej propozycjach. Wyszło na to, że łatwe i przyjemne, a dodatkowo chlebowe paluchy idealnie będą pasowały do mojej kolacyjnej sałatki :-) Zrobiłam. Nie posypałam niczym, bo do czosnkowego smaku najbardziej pasowały paluchy neutralne. 

Przepis:

9 gram suchych drożdży
472 ml ciepłej wody (Uwaga, Mafilka ostrzega, że wody jest trochę za dużo, mi też się tak wydawało patrząc na ilość mąki, ale może ta amerykańska jest inna)Wody można śmiało wlać 350-400 ml, najwyżej później dolać kapkę. Ja dałam na początek 420 g i potem dosypałam jeszcze ok 70 g mąki, a i tak lepieło sie lepiszcze nieziemsko... ;)
4 gramy cukru
55 gram oliwy z oliwek
15 gram soli
85 gram mąki pszennej pełnoziarnistej
500 - 550 gram mąki pszennej chlebowej 


Dodatkowo:
1 jajko
15 gram ( 1 tablespoon) wody
mak, sezam, papryka, parmezan itp. do poposypania


Przygotowanie:

1. W dużej misce rozpuścić drożdże w ciepłej wodzie, dodać cukier i pozostawić na 5 minut. Dolać olej, wsypać sól, całą mąkę pełnoziarnistą i tyle mąki pszennej chlebowej, aby uformować miękkie ciasto.

2. Ciasto wyrabiać na posypanej mąką stolnicy około 6-8 minut, aż będzie miękkie i elastyczne. Wyrobione ciasto umieścić w naoliwionej misce obracając je tak, aby cała kula była lekko naoliwiona. Przykryć i pozostawić na 1 godzinę, tak, aby dwukrotnie zwiększyło objętość.

3. Wyrośnięte ciasto odgazować i pozostawic na 10 minut. Podzielić na 14 porcji, każdą uformować w rulonik o długości 25 cm i średnicy ok. 2,5 cm. Ruloniki ułożyć na blasze wyłozonej papierem do pieczenia (albo natłuszczonej ), przykryć i odstawić na ok. 20 minut (aż podwoją swoją objętość).

PS. Nie było mowy o rolowaniu... Ciasto mimo zmniejszenia wody i dosypywania mąki do rolowania się nie nadawało. Utoczyłam wałki w naoliwionych dłoniach ;)

4. Jajko zmiksować z wodą (15 gram) i posmarować nim ruloniki. Po wierzchu posypać ulubioną przyprawą lub parmezanem. Piec w temperaturze 190 stopni C (375 stopni F) przez 15-20 minut. Podawać gorące :)

Zrobiłam z całej porcji, ale na paluchy przeznaczyłam połowę, z drugiej zrobiłam chlebek. Wypiek jest bardzo smaczny, a najbardziej jego chrupiąca skórka :-))

Przepis na sałatkę:

  • 400 g brokułów ugotowanych al dente
  • duży kubek serka grani z Piątnicy
  • śmietana wg uznania
  • 2 duże ząbki czosnku
  • sól, pieprz do smaku

Obgotowane brokuły podzielić na różyczki. Twarożek wymieszać z przeciśniętym czosnkiem, solą i pieprzem. Gdyby było zbyt gęste dolac śmietany. Dresingiem zalać brokuły. Odstawić do "przegryzienia". Podawać z gorącymi paluchami chlebowymi :-)


wtorek, 6 października 2009

resztkowce i tzatziki ;)


Wczoraj Grażynka opisała swoje poniedziałkowe przygody z mięsem z niedzielnego rosołu ;) U mnie jest podobnie. Na niedzielny obiad rosół być MUSI, bo jak nie będzie rosołu to i niedzieli nie ma ;) No więc tydzień w tydzień, co tydzień rosół jest! Ja gotuję go na całym, niewielkim kurczaku. Potem co lepsze kęski są zjedzone przez moich Chłopaków, a taka na przykład pierś pozostaje w niełasce. I wczorajszy przepis Grażki na kotlety z wykorzystaniem gotowanego mięsa kurczaka stał się inspiracją dla moich resztkowców.

Przepis:

  • 3 średnie ziemniaki
  • 3 jajka
  • 6 łyzek mąki
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • gotowana pierś z kurczaka
  • 2 małe gotowane marchewki 
  • garść płatków migdałowych

Ziemniaki obrac, umyć i zetrzeć na drobnej tarce, do ziemniaków wbić 3 jaja i wszystko razem dobrze wymieszać. Dosypać mąkę z proszkiem i wymieszać na jednolitą masę, wlać oliwę. Mięso i marchewki drobno posiekać i wmieszać w ziemniaczano-jajeczną masę. Posolić i popieprzyć. Smażyć z obu stron do zrumienienia. 

Ja podałam w towarzystwie nieśmiertelnego sosu tzatziki.


Przepis:

  • średni zielony ogórek
  • duży ząbek czosnku
  • duży jogurt grecki
  • sól
  • pieprz

Ogórk obrać i zetrzeć na drobnej tarce, odlać sok. Ząbek czosnku obrac i wycisnąć przez praskę, dodać jogurt i wszystko razem wymieszać. Posolić i popieprzyc do smaku.

Resztkowce wpisuję do akcji Olgi Ziemniaczany Sezon 2009.

i do Festiwalu Marchewkowego Olciaky :-)


środa, 23 września 2009

duszona karkówka ze śliwkami i szałwią



Słodko i słodko. Czas zmienić smak. A że siły jeszcze nie te co drzewiej, więc tylko taka szybka potrawa, która zrobiła się sama i właściwie z potrzeby chwili... bo coś w końcu na obiad trzeba rodzinie dać. 

Przepis:

  • karkówka pokrojona w ok. 2 cm grubości plastry 
  • kilka śliwek
  • świeża szałwia
  • gruba sól
  • grubo i świeżo mielony pieprz
  • majeranek 

Plastry mięsa układam na rozgrzanej patelni teflonowej i mocno obsmażam z obu stron, dolewam odrobinę wody, zmniejszam palnik, przykrywam patelnie i zostawiam, niech się dusi. Pod koniec duszenia dodaję wypestkowane, przepołowione śliwki, szałwię, obsypuję wszystko solą, pieprzem i majerankiem i duszę jeszcze do czasu, aż śliwki zmiękną i delikatnie się rozpadną. Podaję z kaszą gryczaną. Smacznego :-)

Tak właśnie, NIGDY nie solę mięsa przed smażeniem, pieczeniem lub duszeniem, żadnego. Czasem, w niektórych ziołowych zestawieniach sól mi nawet przeszkadza i nie używam jej wogóle. Tym sposobem darują sobie i bliskim, nadmiar sodu, który jest niezdrowy, jest obecny wszędzie i dostarczamy go sobie, w wielu przypadkach nieświadomie i w ilościach niejednokrotnie nawet 30 razy przekraczających dzienne zapotrzebowanie naszego organizmu na ten pierwiastek.

czwartek, 27 sierpnia 2009

schab w sosie cukiniowym


I proszę, jednym daniem można błysnąć w dwóch kulinarnych akcjach ;) 


Taki obiad pojawia się u mnie w domu dosyć rzadko. Nie z przyczyn finansowych ;) czy z powodu lenistwa ;) Ot, po prostu bardzo rzadko jada się w moim domu inne mięso niż drobiowe lub rybie :-) Nie gustujemy w wieprzowinie, sporadycznie jadamy wołowinę i cielęcinę, dosyć często drób wszelaki i bardzo często rybki. No taki mamy gust i już :)
Dzis natomiast zebrało nam się na taki oto schabik. Danie błyskawiczne i smaczne.
Przepis na 4 porcje:
  • 4 kawałki rozbitego schabu, umyte, osuszone, posolone i popieprzone
  • 1 młoda cukinia ok 250 g
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oleju
  • 4 łyżki gęstej śmietany
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól, pieprz
  • kilka listków świeżej bazylii
  • ew. woda

Cukinię umyś i pokroić w plasterki. Czosnek obrać,  zmiażdżyć i podsmażyć na 2 łyżkach oleju. Dodać cukinię, wymieszać, przykryć i dusić do miękkości, ew podlac ciut wodą. Dołożyć śmietanę, posolić, popieprzyć i wszystko razem zmiksować koncówką do zup. Doprawić sokiem z cytryny i drobno pokrojonymi listkami bazylii oraz ew solą i pieprzem. Sos gotowy :-)

Przygotowany schab smażyć na 2 łyżkach rozgrzanego oleju po 2 minuty z każdej strony.

Podawać oblany sosem i z ziemniakami z wody albo z czym kto lubi :-)

A jeśli na obiad będzie tylko schab z sosem, to mamy tłuszczowe danie MM :-)

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin