Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 czerwca 2010

chleb codzienny Kass z WP#76

Spóźniony wpis ale śmiem twierdzić, że chleb miałam upieczony najpierwsza ze wszystkich ;) bo już w środę. Czasu tylko nie było na zrobienie notatki i prezentację.

Pyszny chleb! Kasiu, będzie i moim drugim codziennym, na zmianę z moim codziennym, który zaproponuję w swoim wydaniu WP niebawem :D

Jedno mnie tylko trochę niepokoi, winy dopatruje sie w moim piekarniku (jego dni coraz bardziej są policzone!), chlebek po włożeniu w 200 stopni ładnie jeszcze sobie podrósł, zrobił się taki wypukły jak lubię, po czym nagle przestal być wypukły... A tego nie lubię... Wpływu na smak nie ma oczywiście najmniejszego, ale tak chciałam, żeby był okrąglutki... Dziś piekę go znowu i spróbuję w wyższej temperaturze.

Przepis:

  • 2 łyżki zakwasu żytniego (razowy 100%)
  • 120 g mąki żytniej 2000
  • 50 g mąki żytniej 720
  • 180 g wody

Wymieszać i odstawic na noc w pokojowej temperaturze. Mój zaczyn zrobił się bardzo szybko, bo zakwas był idealnie odświeżony i w kuchni było bardzo ciepło ;)

  • 180 g mąki żytniej 2000
  • 100 g maki pszennej 650
  • 100 g mąki żytniej 720
  • 3/4 łyżki soli
  • 2 łyżki melasy
  • 350 g wody
  • 3/4 szklanki pestek dyni uprażonych na suchej patelni

Rano do zaczynu dodać resztę składników i wyrobić krótko, można łyżką, aż dobrze się połączą.
Przykryć miskę i odstawić na 1,5 godziny aż ciasto 'ruszy'. Nie musi podwajać objętości, wystarczy jak lekko zacznie rosnąć. Foremkę natłuścić, wysypać otrębami i przełożyć do niej ciasto chlebowe. Wyrównać mokrą dłonią i posmarować wierzch olejem słonecznikowym. Przykryć foremkę folią spożywczą lub włożyć do worka foliowego. Odstawić do wyrośnięcia, aż wypełni foremkę, na ok. 2 - 2,5 godz.
Nagrzać piekarnik do temp. 200stC i wstawić chleb do upieczenia. Po 15 minutach zmniejszyć temperaturę do 190stC i piec jeszcze ok 40-45minut. Wyłączyć piekarnik i pozostawić chleb w piecu jeszcze 10 minut. Wyjąć na kratkę i wystudzić.

czwartek, 13 maja 2010

WP #73 i co z tego wynikło ;)

Ucieszyłam się wczoraj, gdy na blogu Kasi zobaczyłam zaproszenie do kolejnego wydania Weekendowej Piekarni. Wcale nie z powodu wielkiej miłości do instytucji ;) ale z tego, że Gospodyni zrobiła za mnie część pracy :) Otóż KasiaC wybrała przepis na szybki chleb na zakwasie, a wszak wiadomym jest, że jak na zakwasie to wcale nie musi być szybko... A mi na szybkości i smaku zależało, bo w chlebku pustka była. Szybciutko przepisałam więc recepturę na karteczkę i z ochotą zabrałam się do pracy. Nie grało już mi na samym początku coś... Zapoznając się z przepisem u Mirrabelki obejrzałam jednocześnie zdjęcia i doszłam do wniosku, że to niemożliwe, żeby chleb na mąkach z pełnego przemiału tak wyglądał. Inteligentnie więc podmieniłam mąkę żytnią razową 2000 na żytnią sitkową 1400 :D I wyszedł  mi.... no właśnie... co mi wyszło??? Nazwałam to błyskawiczny pumpernikiel z prażonym słonecznikiem.

A oto on i receptura jaką zobaczyłam;)

  • 300 g mąki żytniej sitkowej
  • 70 g mąki pszennej z pełnego przemiału
  • 200 g letniej wody
  • 150 g zakwasu 
  • 100 g uprażonych nasion słonecznika
  • opcjonalnie 1/2 łyżeczki drożdży
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka soli

Mąki zalałam wodą i zagniotłam oporne ciasto. Odstawiłam na 20 minut, prażąc w tym czasie słonecznik na suchej patelni. Dodałam do ciasta zakwas, oliwę, miód i drożdże i szybko zagniotłam, dolewając jeszcze wody, bo coś ciężko szło... Odstawiłam na chwilę, po czym dosypałam słonecznik i sól i znów używając sporej siły zagniotłam całość. Uformowałam kulę i zostwiłam w naoliwionej misce na godzinę. Potem uformowałam wałek i ułożyłam go w tortownicy z kominkiem. Podrósł nawet trochę. I wtedy do mnie dotarło... Jeszcze raz do komputera... Eureka!!! Totalnie pokręciłam mąki!!! Mój chleb miał konsystencję całkiem niezłego pumpernikla ;) Po 4 godzinach wylądował przykryty folią aluminiową w 180 stopniach C. na 60 minut.

I powiem Wam, że jest smaczny :)

Dziś za to zrobiłam już ten prawidłowy :)

Przepis - tylko trochę zmieniłam:

  • 300 g mąki pszennej chlebowej
  • 30 g mąki żytniej 2000
  • 70 g mąki orkiszowej 2000
  • 200 g letniej wody
  • 150 g zakwasu żytniego razowego 100%
  • 1 łyżka miodu z kwiatu pomarańczy
  • 1 łyżka dziewiczej oliwy
  • 1 łyżeczka soli
  • można drożdże, ale pominęłam tym razem

Mąki wymieszałam, zalałam wodą i zagniotłam plastyczne ciasto. Odstawiłam na 20 minut i uprażyłam słonecznik. Dodałam do ciasta zakwas, miód i oliwę i znów zagniotłam. Odstawiłam na 10 minut, po czym dosypałam słonecznik i sól. Ładnie zagniotłam elastyczne i lepkie (zakwas i miód) ciasto i odstawiłam w naoliwionej misce na godzinę. Podrosło ładnie, jak na cisto tylko na zakwasie (był aktywny, dokarmiony kilka godzin wcześniej). Zagniotłam i uformowałam w kulę, po czym zrobiłam po środku dziurę pięścią (nie łokciem), w środek włożyłam omączoną ściereczkę. Sugerując się czasem wyrastania Mirrabelkowego chleba (3,5 godzin) pomyślałam, że mojemu minimu tyle będzie potrzeba i zapomniałam o nim na tyleż czasu właśnie. I to był błąd! Ciut przerósł i na boki się rozlazł;) 

Niemniej smaczny, dobrze wypieczony, bardzo słonecznikowy i stanowczo do powtórzenia!

czwartek, 22 kwietnia 2010

tatterowiec i powrót powolny...


Nie pamiętam już ile razy go piekłam... Pamiętam, że pierwszy raz mi nie wyszedł, był lepki, gliniasty, paskudny. Teraz to ja wiem, że to wina moja była i źle prowadzonego zakwasu ;) Za to każdy następny raz pieczenia tego chleba jest coraz lepszy :) I właściwie to  już pewniak jest :)

Przepis:

  • 400 g aktywnego zakwasu żytniego 150% hydracji*
  • 150 ml wody*
  • 100 g mąki razowej - raz daję pszenną, raz żytnią
  • 300 g mąki pszennej chlebowej
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżeczka demerary, melasy, muscovado - czegoś dla koloru w każdym razie

* najczęściej mój zakwas jest 100% i wtedy zwiększam ilość wody, tak na oko, na wyczucie. Ma być lepkie ciasto.

Wszystkie składniki mieszam łyżką w misce, krótko, mają  się połączyć i zostawiam na godzinę do wyrośnięcia. Następnie przekładam do foremki odstawiam do wyrośnięcia, ma podwoić objetość i to tak uczciwie ;) ale nie może przerosnąć... Wstawiam wyrośnięty chleb do zimnego piekarnika ustawionego na 200 stopni C i piekę godzinę. Wyjmuję z foremki i dopiekam jakieś 10 minut.

 Postaram się tym wpisem wrócić do blogowania, choć jakoś mi ciężkawo... Bardzo dziękuję za trzymanie kciuków i ciepłe myśli. Operacja się udała, została na szyi piękna blizna, która z czasem ma zniknąć zupełnie ;) Dochodzę do siebie, jeszcze jestem obolała, ale już prawie wszystko za mną :)

piątek, 9 kwietnia 2010

chleb na zakwasie z ziarnami. Po Godzinach



Zdaje się, ze jeszcze mieszczę się w czasie z moim chlebem? Piekłam go co prawda na wielkanocne śniadanie, ale coś ostatnio mam tak wiele komputerowych spraw, że blog poszedł w odstawkę i chleb pokazuję dopiero dziś. O przysmakach wielkanocnych nawet nie wspominam... Będę się starać sukcesywnie je pokazywać, ale pewnie zajmie mi to trochę czasu ;) W każdym razie Święta były i u mnie, jedzonko było pyszne, zostało uwiecznione na fotografiach i teraz tylko! trzeba wszystko poskładac i pokazać...

Ale najpierw chleb. Polecam go! Bardzo smaczny, z ziarenkami i dosyć długo jest świeży :) Do tego bardzo prosty w obsłudze i zdaje się, że niekłopotliwy, a już na bank niewymagający... Robiłam go pośród bab, mazurków, mięs wszelakich, poświęcając mu niewiele uwagi. Na koniec postanowiłam go sforemkować, bo jakoś nie miałam głowy zajmować się formowaniem ;) Tak więc mój chleb jest z foremki, kolejny będzie już z koszyczka :)

Przepis:

Namaczanka

100 g mieszanych ziaren (np 40g czarnego sezamu, 30g sezamu białego, 30g ziaren słonecznika) 
35 g płatków owsianych (dałam orkiszowych)
86 g wody


Ciasto chlebowe

240 g mąki pszennej chlebowej
94 g mąki pszennej chlebowej razowej
41 g mąki żytniej
227 g wody
170 g aktywnego zakwasu żytniego (100% hydracji)
9.5 g soli
namaczanka


1.Namaczanka

Ziarna wymieszać w misce, zalać wodą, przykryć i zostawić na 30 minut.

2. Autoliza
W misce (autorka bloga używa miksera z misą) wymieszać mąki, wodę i zakwas. Miksować na niskich obrotach do połączenia się składników, przykryć i zostawić na 30 minut (autoliza).

3. Mieszanie
Dodać sól i ponownie miksować na małych obrotach (jeśli jest taka potrzeba należy można dodać trochę wody - ciasto ma być średnio ścisłe.
Po około 1 minutach dodajemy namaczankę i jeszcze raz miksujemy.
Ja (Polka) będę wyrabiać ciasto ręcznie.

4. Fermentacja główna

Ciasto wyjmujemy na lekko naoliwiony blat, przykrywamy i zostawiamy na 2.5 godziny składając ciasto po pierwszych 50 minutach i drugi raz po 100 minutach.

5. Formowanie

Blat lekko posypujemy mąką, przekładamy na nią ciasto, dzielimy na dwie części. Z każdej części formujemy kulę i zostawiamy do odpoczynku na 30 minut.
Po tym czasie formujemy bochenki i wkładamy je do koszy złączeniami do góry.

5. Ostatnia fermentacja
Ciasto musi wyrastać przez 2-2.5 godziny. Aby sprawdzić czy jest gotowe, lekko naciskamy je palcem - jeśli będzie wracać powoli do pierwotnego kształtu możemy wstawić je do piekarnika.

6. Pieczenie
Piekarnik z kamieniem nagrzewamy do 250C i przygotowujemy spryskiwać z wodą.
Wyrośnięty bochenek zsuwamy na łopatę, szybko nacinamy wzdłuż i zsuwamy na kamień.
Po włożeniu chleba do pieca zmniejszamy jego temperaturę do 230C.
Pieczemy przez 8 minut z parą, kolejne 20 minut bez pary, a na ostatnie 10 minut wyłączamy piec, uchylamy jego drzwiczki i zostawiamy w nim chleb.

Studzimy na kratce do pieczywa.

niedziela, 14 marca 2010

po godzinach 100% żytni z zaparką

Chleb z serii naszych ulubionych z małym ale;) bo ja to nie bardzo lubię jak mi chleb podczas krojenia na nożu zostaje... I tak się zastanawiam, czy może za mało go wypiekłam (choć pukał głucho), może za dużo wody (choć konsystencja ciasta wg mnie była OK), czy po prostu ten typ tak ma? Niemniej chleb pyszny, dziś nastawiłam znów, tym razem  z podwójnej porcji, bo z poniższego przepisu bochenek mały taki ledwoco wychodzi ;)

Przepis:

zaparka:

  • 240 g wrzącej wody
  • 60 g mąki żytniej 2000

zaczyn:

  • 30 g zakwasu żytniego
  • 85 g wody
  • 85 g mąki żytniej 2000

ciasto własciwe:

  • cała zaparka
  • cały zaczyn
  • 100 g wody 20 stopni C.
  • 300 g białej mąki żytniej 720 (dałam jej 200 g i 100g sitkowej żytniej 1400)
  • 8 g soli

1. Zaparka
Przygotować zaparkę zalewając żytnią mąkę razową gorąca woda (temp.90C), dokładnie wymieszać, pozbywając się większych grudek. Zostawić pod przykryciem na 14 godzin

2. Zaczyn
Wymieszać składniki zaczynu, przykryć i zostawić w temp 21C na 14 godzin.

3. Mieszanie
Wszystkie składniki ciasta połączyć ze sobą, wyrabiając na mokrym lub lekko naoliwionym blacie przez 5 minut.

4. Fermentacja główna
Ciasto ostawić w misce na 1 godzinę w 28C.

5. Formowanie
Bardzo lepkie i dość luźne ciasto przełożyć do naoliwionej chlebowej rynienki (2 funtowej).

6. Ostatnia fermentacja
Zostawić ciasto do wyrośnięcia na kilka godzin w temp pokojowej (ma urosnąć do brzegów foremki).

7. Pieczenie
Piec w piecu rozgrzanym do 260C przez 15 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 200C i piec jeszcze 40 minut. Przed wsunięciem chleba do pieca można wierzch posmarować odrobiną pozostawionej zaparki.
Po wyjęciu z pieca chleb całkowicie wystudzić, następnie zawinąć w lekko naoliwiony papier do pieczenia. Kroić chleb dopiero dnia następnego.


środa, 10 marca 2010

chleb z rozmarynem i... semoliną z WP#66

Zupełnie jak neofita ;) Niektórzy wiedzą o co chodzi i niech tak zostanie ;)

Upiekłam już dziś propozycję z 66.go wydania Weekendowej Piekarni. Musiałam upiec jakiś chleb dla dzieci, a ponieważ one tylko pszenne uznają za jadalne, więc pszenny chleb z rozmarynem wydał mi sie akuratny. I wiecie co? Nie pomysliłam się. Wcale. Właściwie ocaliłam resztę przed pożarciem, bo inaczej na śniadanie nie zostało by nic...

Aniu wielki buziak za taki chleb :*

Przepis:

biga:
65 g letniej wody
2 g drożdży instant
100 g zwykłej mąki pszennej


Składniki bigi mieszamy dokładnie, przykrywamy i zostawiamy na 1 godzinę w temperaturze pokojowej. Następnie wkładamy do lodówki na 8-16 godzin.


ciasto właściwe:
cała biga
300 g letniej wody
5 g drożdży instant
500 g zwykłej mąki pszennej
65 g oliwy z oliwek
10 g świeżego rozmarynu, grubo posiekanego
15 g soli


Mieszamy składniki ciasta i wyrabiamy około 13-15 minut aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przekładamy do naoliwionej miski na 1 i 1/2 - 2 godzin (przykryte) aż ciasto podwoi objętość.
Dzielimy następnie ciasto na 2 równe części, formujemy podłużne bochenki około 25 cm długości, kładziemy je równolegle na blasze przykrytej papierem do pieczenia. Zostawiamy między bochenkami około 8 cm odstępu. Przykrywamy i zostawiamy aż podwoją objętość - około 45 - 60 minut.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 C. Wyrośnięte chlebki wkładamy do piekarnika i pieczemy około 30-40 minut.
Następnie studzimy na kratce.

Coś tam sobie zmieniłam, ale niewiele i z duszą na ramieniu ;)

  1. dałam mniej soli i to o 1/3, czyli wsypałam 10 g
  2. robiłam na mące chlebowej 850, ale miałam jej niecałe 400 g, więc resztę dopełniłam semoliną...
  3. moja biga w lodówce była 4 godziny, ale i przez ten czas elegancko wyrosła
  4. to jest mój pierwszy wypiek ze świeżym rozmarynem i powiem Wam, że suszony się nie umywa do świeżego, zapach jest powalający

piątek, 5 marca 2010

chleb wieku emerytalnego ;) WP 65

Miał być piękny. Okrągły miał być.  Ładnie nacięty, bo w końcu żyletki kupiłam.

Jest foremkowy. Nie nacięty, sam pękł. I smaczny. Bardzo smaczny.

Chleb z 65.go wydania Weekendowej Piekarni. Piekarni, której właścicielem nie jest już Margot :( Miał byc piękny dla Niej... Jest jaki jest, ale Alu ze szczerego serca Tobie dedykowany :****

Przepis:

Zaczątek pszenny:
-40 g białej pszennej mąki chlebowej
-50 g wody
-1 łyżka dojrzałego płynnego zakwasu

 
Zaczątek żytni:
-40 g maki żytniej razowej
-33 g wody
-1 łyżeczka zakwasu żytniego


W osobnych miskach mieszamy ze sobą składniki zaczątków. Zakrywamy szczelnie i pozostawiamy na 12 godzin w cieplnym miejscu.

Ciasto właściwe:
-380 g białej pszennej maki chlebowej
-40 g maki pszennej razowej
-260 g wody
-1/2 łyżki soli
-zaczątek pszenny (bez jednej łyżki )
-zaczątek żytni (bez jednej łyżeczki)

Mieszamy wszystkie składniki za wyjątkiem soli. Gdy połączą się w niedbałą masę, szczelnie zakrywamy ( np. wkładamy miskę z ciastem do foliowej torebki) i zostawiamy na 45-60 min. (autoliza).
Później dodajemy sól i zagniatamy ciasto przez 6 minut.
Główna fermentacja trwa ok 2 1/2 godziny, podczas której składamy ciasto dwukrotnie (w 50 minutowych odstępach).
Następnie formujemy kulę i wkładamy ją do kosza( kosz dla pewności można wyłożyć cienką ściereczką wysypaną mąką), złączeniami w górę.

Tak przygotowane ciasto zostawiamy na 2- 2 1/ 2 godziny w temperaturze 22-23C.
Można również spowolnić ostateczną fermentację umieszczając szczelnie zamknięty w foliową torebkę chleb w lodowce (Do 18 godzin w temp. 4C.)
Chleb wykładamy na łopatę /deseczkę wysypaną mąką, można jeszcze chleb naciąć i delikatnie zsuwamy na rozgrzany kamień.
Pieczemy w piecu rozgrzanym do 240C, na kamieniu z parą, przez ok 35 minut.
Oczywiście kamień nie jest konieczny -chleb można piec na bardzo rozgrzanej blasze (stoi ona w piekarniku od początku nagrzewania piekarnika)

Smacznego :)

Moje ciasto po każdym składaniu stawało się rzadsze... Nie pomogło mu nawet rzucanie o stół metoda pana B.;) Nie wiem dlaczego, nie znam się, nie rozumiem. Chyba nie jest to wina pomieszania mąk? Dałam po 130 g pszennej luksusowej 550, pszennej chlebowej 850 i orkiszowej 700.

Na szczeście keksówka je okiełznała i wyszedł naprawdę smaczny chleb :)

A, druga fotka przy sztucznym świetle, bo się bałam, ze rano nie będę już miec co fotografować ;)

poniedziałek, 1 marca 2010

TPM chleb firmowy po godzinach;)

Dziś  upiekłam po raz drugi, bo pieczony w piątek był jakiś taki niewyjściowy ;) Dzisiejszy oczywiście znów zrobił co chciał i choć go próbowałam nacinać dookoła to i tak był mądrzejszy...! Drań ;) Ale jaki smaczny drań ;) No i już mam stuprocentowe zaufanie to swojego zakwasu zwanego Edgarem do tej pory ;) Ale chyba mu zmienię imię, bo dobry z niego chłopak :)

Przepis:

  • 200 g aktywnego zakwasu żytniego razowego 100% hydracji
  • 290 g wody
  • 100 g mąki pszennej razowej
  • 400 g mąki pszennej chlebowej wysokobiałkowej (dałam po połowie 850 i 500, bo manitoba wyszła jakoś cichaczem)
  • 12 g soli

Zakwas, wodę, mąki mieszamy ze sobą i odstawiamy na 20 minut. Dodajemy sól i zagniatamy (ja przy pomocy maszyny) lekko lepkie, sprężyste ciasto. Odstawiamy na 2 godziny do wyrastania, składajac ciasto po godzinie. Po tym czasie formujemy okrągły bochenek i złączeniem w górę umieszczamy w koszu do wyrastania na max 1,5 h ( i faktycznie, to jest max.) Pieczemy w naparowanym piekarniku, w 250 stopniach C. przez 15 minut, zmniejszamy temperaturę do 230 stopni C. i dopiekamy jeszcze ok 25 minut. Studzimy na kratce. Pycha!


&&&&&

Proszę Państwa, a oto Edgar ;)


środa, 3 lutego 2010

graham na zakwasie

Prawie udaje mi się trzymać zasad MM. Prawie. No bo jak upiekłam ostatnio ten chleb, to nie mogłam się powstrzymać od zjedzenia kilku kanapek z... zakazanym salcesonem czarnym ozorkowym... Nie mogłam i już! Sam zaś chleb jest doskonałym przy MM :-)

Przepis na graham znalazłam u Trufli i po minimalnym 'podrasowaniu' wprowadziłam go do swojej (i sąsiadów z góry) kuchni. Po przepis oryginalny zapraszam na blog Trufli, a poniżej przedstawiam mój.

Przepis:

  • 200 g aktywnego zakwasu żytniego razowego
  • 270 g wody
  • 500 g mąki pszennej graham typ 1850
  • 20 g grubych otrębów orkiszowych
  • 10 g soli
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

Ingrediencje powyższe w odpowiedniej kolejności umieszczam w maszynie, która wyrabia elastyczne, prawie wcale nie lepkie ciasto. Umieszczam je w naoliwionej misce na czas potrzebny do wyrastania,  a ponieważ mój zakwas wg Tatter jest wręcz ekspresowy w działaniu, więc po góra 2 godzinach mam podwojoną ilość ciasta. Rozciągam na blacie i roluję, tak zrolowany bochenek umieszczam w keksówce (można w koszyku) i odstawiam do wyrośnięcia. Piekę 10 min w 210 stopniach z termoobiegiem i ok 35 minut w 190 stopniach też z termoobiegiem.

Chleb jest puszysty, ma fajną chrupiącą skórkę i łagodny smak. Lubię z chudym twarogiem i dżemem lekko słodzonym fruktozą. 

piątek, 27 listopada 2009

zakwasowiec z płatkami jęczmiennymi i melasą... ;/ z WP53


Upiekłam ten chleb już w środę, ale zadowolona to ja z niego nie byłam, oj nie... Pomijam moją nieumiejętność nacinania chlebów, co skutkuje ich pękaniem gdzie sobie chcą... 

Biorąc udział w Weekendowej Piekarni (Cukierni z resztą też) staram się piec ZGODNIE z przepisem no i czasem się okazuje, że jednak smak smakowi nie równy ;) Dla mnie i mojej rodziny ten chleb jest za słodki... Na szczęście to tylko jeden jego minus ;) Poza tym oczywiście go zjadamy, dziś ma już 2 dni, a nadal jest świeży, co w przypadku chlebów pszennych nie zawsze jest takie oczywiste, nawet pieczonych na zakwasie. W dodatku okazuje się, że całkiem dobrze smkuje z serem pleśniowym, z szynką, a nawet z masłem orzechowym... Tak więc pewnie kiedyś jeszcze do niego wrócę. Zapbook, pozdrawiam serdecznie :*

Przepis:

  • 300 g mleka
  • 150 g wody
  • 200 g zakwasu
  • 600 g mąki pszennej typ 1100
  • 50 g mąki żytniej typ 720
  • 100 g płatków jęczmiennych
  • 15 g soli
  • 3 łyżki melasy trzcinowej

W kolejności płynne, sypkie składniki wylądowały w maszynie, która zagniotła ładne i elastyczne ciasto. Podczas wyrabiania musiałam dosypywać nieco mąki, a to ze względu na dosyć płynny mój zakwas. Gdy maszyna wyrobiła, ciasto wylądowało w lekko naoliwionej misce i rosło sobie dosyć sporo czasu. Jak już było wielkie, to zagniotłam je szybko i uformowałam 2 bochenki (okrągły i podłużny), obsypałam mąką i umieściłam w koszykach. Tym razem wyrosły nieco szybciej. Piekłam z parą w 210 stopniach przez 40 minut. I musze w końcu zainwestować w kamień!

sobota, 21 listopada 2009

sałatka brokułowa z mlecznym chlebem

Ot, taka sałatka mi sie wczoraj zrobiła po przeglądzie lodówki ;) I wiem, że co blog to inaczej prezentuje się sałatka z brokułem w roli głównej. Moja ma w sobie to, co akurat się nawinie i tak jest każdorazowo, gdy ją robię ;)

Przepis:

  • brokuł obgotowany i podzielony na mniejsze części
  • kilka parówek
  • puszka czerwonej fasolki 
  • kostka sera fet
  • kiełki sojowe
  • zielony ogórek 

Parówki, ogórka, fetę kroimy na małe kwadraciki i razem  z brokułem, odsączoną fasolką i kiełkami mieszamy w misce.

dressing:

  • trochę majonezu
  • trochę śmietany lub gęstego jogurtu typu greckiego
  • 2 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę
  • 2 szczypty świeżo mielonego pieprzu

wszystkie składniki dokładnie wymieszać i tak przygotowanym sosem oblać sałatkę. Całość umieścić w lodówce na małą godzinkę w celu "przegryzienia się";)

Do takiej sałatki moje dzieci najbardziej lubia mleczny chleb. To jest chleb, który piekła moja mama, gdy czasy były złe i za chlebem stały kolejki... Nic nadzwyczajnego... Ale smak i zapch przywołuje tamte soboty, których nigdy już nie będzie...

Chleb mleczny - przepis:

  • 450 g mąki pszennej
  • 300 ml mleka najlepiej zsiadłego, ale słodkie też jest OK
  • szczypta cukru
  • łyżeczka soli
  • 7 g suszonych drożdży

W kolejności mokre, sypkie, drożdże wszystko wędruje do maszyny i po wyrobieniu i wyrośnięciu jest wykładane na blat i krótko zagniatane. Później ciasto wędruje do keksówki, tam sie podwaja. Piekę w 210 stopniach C. ok 35 minut. 

Sałatka brokułowa wpada do sałatkowego baru ;) 


wtorek, 10 listopada 2009

żytni chleb na zakwasie z orzechami



To jest właściwie nasz chleb codzienny. Piekę go już baaardzo długo, a ponieważ zmieniam dodatki nigdy nam się nie nudzi. To taki pewniak, zawsze wychodzi :-) Pasują do niego wszelkie ziarna i im jest ich więcej tym lepiej. Piekę go z dynią, słonecznikiem, z sezamem, kminkiem, czarnuszką, makiem, po prostu z tym co akurat mam w "magicznej szufladzie". Tym razem chleb jest z orzechami. Pyszny!

Przepis:

zaczyn:

  • 50 g zakwasu żytniego
  • 150 g mąki żytniej razowej, grubej
  • 300 g letniej wody

składniki zaczynu mieszamy w misce, okrywamy folią i odstawiamy na 12-16 godzin, najlepiej w ciepłe miejsce (u mnie to jest górna szafka w łazience, bo tam najcieplej).

ciasto właściwe:

  • cały zaczyn
  • ok 430 g wody
  • 750 g mąki zytniej typ 720
  • 16 g soli
  • 160 g ziaren: 30 g słonecznika, 75 g tłuczonych grubo orzechów laskowych, 75 g tłuczonych grubo orzechów włoskich (tłukę w moździerzu)
  • 1 łyżeczka suszonych drożdży, opcjonalnie, gdy mamy młody zakwas.

Do zaczynu dolać wodę i dobrze rozmieszać, wsypać mąkę, sól i ziarna (ew. drożdże) i wymieszać dobrze drewnianą łyżką. Dać chwilke ciastu odpocząć, przygotowując w tym czasie keksówkę. Ciasto przełożyć do keksówki, przykryć naoliwiona folią i odstawić do wyrośnięcia (czasem 2 h wystarczą, a czasem i 6 potrzeba). Piekarnik nagrzać do 250 stopni C., włożyć chleb i zmniejszyć do 220 stopni, po 20 minutach obniżyć temperaturę do 200 stopni, po 30 minutach do 180 stopni i tak dopiekać (można już bez keksówki) jeszcze ok 25 minut.

Z podanych ilości wychodzi solidny bochen chleba, ale chleb jest smaczny i do tygodnia potrafi byc świeży, a im starszy tym lepszy :-)

niedziela, 8 listopada 2009

Żytni chleb z rodzynkami? Nie, z cebulką... WP50 ;)



Zabrałam się za żytni chleb nie doczytawszy, że on z rodzynkami ma być... Pomroczność jasna mnie musiała ogarnąć chyba, ale czasem tak bywa ;) No więc się zabrałam. Zaczyn nastawiłam przepisowo, ciut tylko zwiększając ilość mąki do 90 g, bo jakoś nie lubię zbyt wodnistych zaczynów. Z resztą miałam w planie zwiększyć również porcję wogóle, żeby jakoś tego chlebka było. Zaczyn był piękny, więc się zabrałam za resztę. Wodę wlałam, sól wsypałam, dałam mąki, kapke melasy i... szok! Rodzynki? A skąd ja wezmę rodzynki? Zero. Wyszły. Była za to cebulka prażona... Czemu nie? Siup, wsypałam! Pachniał obłędnie podczas pieczenia, ładnie wyrósł i jest niesamowicie smaczny. Tak więc osobiście polecam żytni chleb z cebulką zamiast rodzynek ;)

Przepis już po mojemu:

zaczyn:

50 g zakwasu żytniego
90 g mąki żytniej (typ 2000)
120 g wody


ciasto właściwe:

zaczyn jw
375 g mąki żytniej chlebowej
200 g wody
1 łyżeczka soli
30g prażonej cebulki 


Są to proporcje na dwie niewielkie keksówki ok 20 x 10. 

Zaczyn odstawić pod przykryciem na 12 godzin.  

Wszystkie składniki ciasta wymieszać w misce dokładnie. Ciasto będzie dosyć gęste, ale można je bez problemu mieszać łyżką (łatwo robi się to zewnętrzną stroną łyżki).

Przełożyć do keksówki i przykryć folią i/lub ściereczką a następnie odstawić na 2-5 h aby wyrosło. Ciasto powinno wyrosnąć do brzegów keksówki, przynajmniej 3/4 wysokości (po wypełnieniu będzie sięgać niewiele ponad połowę).

(PS: dla zaganianych druga metoda to wstawić na ok 18 h do lodówki i po wyjęciu trzymać w temp. pokojowej 1 h. Efekt bardzo podobny)

Po tym czasie wstawić keksówke do nagrzanego piekarnika do 230 C na 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 200 i piec jeszcze 50 minut. Jeśli wierzch rumieni się zbyt mocno to przykrywam folia aluminiową.
Kroić po ok 20 h.


sobota, 7 listopada 2009

Małpi chlebek z WP50.



Jubileuszowe wydanie Weekendowej Piekarni... To już 50 razy wspólnego pieczenia :-)) Świetny pomysł i doskonała zabawa. Ale jak to przy okazji jubileuszów bywa człek popada w pewną zadumę... ;) No i popadłam... ;) Tak więc tym razem zapraszam Was na małpi chlebek, bierzcie łapkami i bawcie się dobrze, a ja jeszcze podumam ;)


Przepis:

  • 610 g mąki pszennej
  • 80 ml wody
  • 170 ml mleka
  • 60 g masła miękkiego
  • 60 g cukru pudru
  • 7 g drożdży instant
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli

masa słodka:

  • 125 g masła stopionego
  • 60 g cukru brązowego
  • 60 g rodzynek

Wszystkie składniki na ciasto w odpowiedniej kolejności umieściłam w maszynie do chleba i po półtora godzinie formowałam już małe ping-pongi, które obtoczyłam w słodkiej masie i umieściłam luźno w tortowej formie z kominkiem. Zapakowałam w folię i schowałam na noc do lodówki. Wyrosło tak jak  się spodziewałam :-) Piekłam 10 minut w 210 stopniach i 25 minut w 180.

PS. Zytni chleb z rodzynkami też upiekłam, ale przepis tak przerobiłam, że wyszedł mi niezależny chleb, o którym niebawem.



poniedziałek, 26 października 2009

Weekendowa Piekarnia nr 48




Tak w skrócie dzisiejszy wpis potraktuję, bo... meble przestawiam ;) Poważnie! Od czasu do czasu mam taką dziwną wewnętrzną potrzebę ;) żeby przestawic kilka szaf. A że mam jak mam i jedynym pokojem, gdzie mogę to robić jest pokój dzieciaków, więc czeka mnie jeszcze "małe" sprzątanie... Bry!

Ale do rzeczy, do rzeczy. Atinka wybrała do 48. Weekendowej Piekarni przepisy sprawdzone i pieczone przeze mnie już nie raz. Hotelowe bułki bostońskie miały swój czas jakiś rok temu i gdy w środę przeczytałam, że te właśnie mają być pieczone i w ten weekend, zaraz je nastawiłam do robienia. Drożdżowe ciasto wyrabia mi maszyna do chleba, więc zero problemów ;) I tak, w środę upiekłam pierwszy raz. Na czwartek musiały być znowu. Na sobotnie śniadanie nie mogło ich nie być, że o niedzielnym nie wspomnę...;) Moje bułki wyrastają przez noc na balkonie (teraz) lub w lodówce. Jada się je u mnie bez niczego lub z marmoladą, tym razem była to angielska marmolada pomarańczowo-cytrynowa z imbirem. Mniam! Do tego mleko (dzieci) i latte (rodzice).

Przepis:

1 łyżeczka drożdży instant (10g świeżych)
125ml letniego mleka
30g płynnego masła
15g płynnego masła do smarowania
1 łyżka cukru
1 jajko
280g maki pszennej
1 łyżeczka soli


Drożdże rozpuścić w połowie mleka, odczekać 5 minut.

Resztę mleka rozmieszać z 30g masła, cukrem i jajkiem. Mąkę wymieszać z solą, dodać do niej rozpuszczone drożdże i resztę składników. Zagniatać aż powstanie gładkie, miękkie i elastyczne ciasto. Włożyć je do miski wysmarowanej masłem i odstawić przykryte do wyrośnięcia na 1 i pól godziny, do podwojenia objętości.

Po tym czasie ciasto rozwałkować na prostokąt o wymiarach 20 x 40 cm. Prostokąt pociąć na 4 paski o szerokości ok. 5 cm. Każdy pasek zaś podzielić na 4 części. Powstanie 16 małych prostokątów.

Powierzchnie każdego posmarować płynnym masłem, złożyć na pół posmarowaną powierzchnia do środka, nie całkiem dokładnie, lecz tak, aby wierzchnia część wystawała ok. 1 cm. Kawałki układać na blasze dość luźno jeden za drugim, opierając następny na tym wysuniętym 1 cm.

Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na 30 minut. Całość jeszcze raz posmarować masłem i piec w nagrzanym do 220°C piekarniku 15-20 minut.


Wiejski chleb francuski piekłam też już jakiś czas temu. Tym razem zabrałam się zaniego znowu. I nie wiem, czy to pogoda czy jakieś czary mary, ale piątkowy chleb był gliniastym gniotem ;( Rósł od 9 rano do 21... Masakra! Natomiast chleb TEN SAM, robiony DOKŁADNIE TAK SAMO, tyle, że w niedzielę, nastawiony o 9 rano juz o 13 napełniał dom swoim zapachem... No w każdym razie chlebuś smaczny bardzo. Piekłam go z połowy porcji.

Przepis:

Składniki na zaczyn 270g:
30g zakwasu
140g maki pszennej
10g maki żytniej
90g wody


Składniki na ciasto chlebowe 1700g:
800g mąki pszennej
50g maki żytniej
450g wody
1 łyżka soli
270g zaczynu jw.


Z tej ilości składników wychodzi ogromny, wiejski bochen. Aby otrzymać mniejszy można składniki podzielić na pół, pamiętając jednak, że do zakwaszenia zaczynu potrzebne jest zawsze nie mniej niż 2 łyżki zakwasu (20-25g).

Składniki zaczynu wymieszać, odstawić przykryte na 12-14 godzin w temperaturze pokojowej.

Następnego dnia wymieszać mąkę z wodą do całkowitego połączenia składników. Odstawić w przykrytej misce na ok. 1 godzinę.

Dodać sól, jeszcze raz krótko zagnieść i połączyć z zaczynem. Zagniatać przez kilka minut, ewentualnie skorygować jeszcze ilość mąki lub wody; ciasto powinno być średnio ścisłe. Ciasto powinno odpoczywać przykryte ok. 2 do 2,5 godzin. W trakcie odpoczynku, kilkakrotnie w odstępach czasowych co ok. 60 minut należy je odgazować, aby uzyskać gładką i równą powierzchnię. W tym celu rozpłaszczamy kulę ciasta lekko uderzając w jego powierzchnię, następnie z każdej strony zawijamy na szerokość ok. 1/3 płat ciasta do środka . W ten sposób napinamy dolną część, która potem będzie tworzyła wierzch bochenka.

Uformować jeden duży bochenek (bądź dwa małe), posługując się metodą zawijania jak wyżej, tak aby uzyskać gładką powierzchnię chleba, wkładamy go delikatnie (zlepieniem do góry) do koszyka do wyrastania. Czas wyrastania ok. 2 do 2,5 godzin w temperaturze pokojowej. W chłodzie (10°C) można ten czas przedłużyć do 8 godzin, w lodówce (ok. 6°C) do 18 godzin.

Przed włożeniem do pieca zalecana jest próba, czy chleb jest dobrze wyrośnięty. Kiedy po naciśnięciu palcem ciasto wraca natychmiast do pierwotnego kształtu jest jeszcze za wcześnie; gdy potrzebuje trochę czasu zanim wyrówna się jego powierzchnia jest gotowe do pieczenia.

Chleb wyjąć, delikatnie odwrócić, kilkakrotnie naciąć. Piec w lekko naparowanym piekarniku w

temperaturze 240°C ok. 35-45 minut.

Obydwa wypieki bardzo polecam :-)

A teraz wybaczcie, szafy czekają... mam nadzieję, że ryby w akwarium przeżyją, bo to ich szafą będę jeździć po pokoju ;))

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin