Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 listopada 2010

buraczkowe ciasto czekoladowe WC październik :)

Chyba październik? Bo się trochę pogubiłam... Praca i do tego studia podyplomowe (w starczym wieku jednak stanowczo w domu się powinno pod kocem leżeć, a nie studiować hi, hi) pochłaniają czas prawie maksymalnie. Oczywiście piekę (jutro rogale), gotuję i nawet robię zdjęcia, i tylko już dalej to powinnam sekretarke mieć ;) No ale tego ciacha nie mogłam sobie odmówić, po pierwsze z ciekawości, po drugie ze ślinotoku jakiego dostawałam na widok już upieczonego przez innych. 

Powiem tak: w życiu nie jadłam tak pysznego ciasta czekoladowego! A jadłam wiele, bo to mój ulubiony gatunek ciast jest :)

Przepis jest od Pinkcake i ja nic w nim nie zmieniłam, to znaczy zmieniłam ;) bo nie odcisnęłam soku, nie wydawało mi się to konieczne... I dobrze zrobiłam :) 

  • Czekoladowe ciasto buraczane

  • 250 g gorzkiej czekolady
  • 3 jajka
  • 200 g brązowego cukru
  • 100 ml oleju
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 100 g mąki
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 50 g mielonych migdałów
  • 250 g surowych buraków startych na drobnych oczkach

    Na polewę:

  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 g cukru
  • 100 g kwaśnej śmietany

    Wykonanie ciasta:


Czekoladę połamać na kawałki i rozpuścić w kąpieli wodnej po czym ostudzić.

Jajka ubić z cukrem i olejem do uzyskania kremowej masy. Następnie delikatnie połączyć masę jajeczną z ekstraktem waniliowym, przesianą mąką, sodą, proszkiem do pieczenia i mielonymi migdałami.

Ze startych buraków odcisnąć nadmiar soku. Dodać je do ciasta wraz z roztopioną czekoladą i dokładnie wymieszać.

Przełożyć masę do blaszki lub tortownicy (22 cm) z dnem wyłożonym papierem i piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 50-60 minut do suchego patyczka. Jeżeli ciasto zbytnio się rumieni od góry, można je przykryć folią aluminiową. Upieczone ciasto odstawić na chwilę, po czym wyjąć z formy i ostudzić na kratce.

Przygotować polewę: czekoladę rozpuścić w kapieli wodnej, ostudzić. Zmiksować razem z cukrem i śmietaną. Rozsmarować po wierzchu i brzegach wystudzonego ciasta


poniedziałek, 28 czerwca 2010

tarta. pierwsza w życiu. WC czerwiec.

Broniłam się rękami i nogami przed tartami... ;/ Nie, nie wcale nie znaczy, że nie próbowałam. Próbowałam. Zawsze  z marnym skutkiem. Szkoda gadać. Tym razem jednak postanowiłam, że albo ona albo ja i zabrałam się do rzeczy bez kompleksów, zapominając o złotych poradach w stylu zimny blat, lodowate ręce... I? I się udało! :D 

Pyszna tarta! Za pyszna tarta ;P

Przepis od Polki z Weekendowej Cukierni edycja czerwcowa. Tarta może i czasochłonna, ale pracochłonna wcale, a poza tym udaje się! Nawet mi ;) 

Ta bogatsza wersja poszła na gościnny stół ;) Wersja z kilkoma jagódkami to wersja testowa samej tarty oraz moich wrednych tartaletek ;)

środa, 2 czerwca 2010

styropian

Pierwszy raz zobaczyłam go u Evenki i wydał mi się pysznym ciastem. Te zdjęcia... Potem przewijał się przez wiele blogów. Postanowiłam więc i ja go upiec. Okazja się nadarzyła akurat teraz, bo jutro wyjeżdżam do teściów i żeby nie było, że tak z "gębą na pączki" to styropian jedzie z nami ;) Jedzie też razowiec z obecnego wydania Weekendowej Piekarni, o którym później, a który bardzo polecam :)

Wracając do styropianu, to... no właśnie... Osoba, która wymyśliła nazwę to albo była pozbawiona wyobraźni, albo też miała jej nadmiar ;) Ciacho jest smaczne, szybko się robi i jest z gatunku pewniaków, nie może się nie udać.

Przepis:

  • 3 szklanki mąki
  • pół szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 5 żółtek
  • 250 g masła
  • dżem/powidła/marmolada, im kwaśniejsza tym lepiej, u mnie z pigwy

Z podanych składników zagnieść ciasto, podzielić na połowę. Jedną część włożyć do lodówki, drugą wylepić dno blachy (25x33), ciasto posmarowac dżemem i całość schować do lodówki.

  • 5 białek
  • szklanka cukru pudru
  • duży budyń śmietankowy
  • 1 litr gęstej śmietany 18%
  • 200 g wiórków kokosowych
  • sok z dużej cytryny

Białka ubic na sztywno z cukrem, wsypać budyń, wiórki, wlac śmietane i sok z cytryny i całość wymieszac mikserem na wolnych obrotach. Masę wylać na ciasto z dżemem, a na nią zetrzeć na tarce drugą część ciasta.

Piec 45 minut w 180 stopniach C.

Smakuje jak sernik z kokosem :) A poza tym jest ciastem dającym wiele możliwości modyfikacji... Polecam :)

PS. Do pleśniaka jednak bym go nie porównywała... Obydwa dobre, ze wskazaniem na pleśniaka jednak.


wtorek, 25 maja 2010

śniadaniowe ciasto cytrynowe czyli folgujemy własnym zachciankom ;)

Macie tak czasami, że chce się wam czegoś do zjedzenia? Czegoś konkretnego, tego a nie innego? Nie po prostu 'słodkiego' tylko konkretnego smaku? Czegoś o czym już samo myślenie pobudza ślinianki do nadprodukcji? No to ja tak miałam... Cierpiałam od wczoraj... Przeszukałam zeszyty z przepisami, przeszukałam blogi... To miało być coś szybkiego, coś pewnego, coś mało pracochłonnego, w końcu coś CYTRYNOWEGO. I znalazłam. Oczywiście u Doroty. Wilgotne, cytrynowe i nie za słodkie, pyszne ciasto, w sam raz na drugie śniadanie majowe ;)

Przepis:

  • 3/4 szklanki drobnego cukru
  • 1,5 szklanki mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 jaja
  • 1/2 szklanki gęstej śmietany
  • 6 łyżek roztopionego i chłodnego masła
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • skórka otarta z 3 cytryn

Do miski wsypać mąkę, cukier i proszek, dolać lekko roztrzepane jaja i utrzeć krótko mikserem. W osobnym garnuszku wymieszać rozptopione masło, śmietanę, sok i skórkę z cytryn, wlać do masy z jajami i krótko ubic mikserem. Przelać do formy i piec do 'suchego patyczka' w 170 stopniach C.

Do herbaty z cytryną.... mmm... Bardzo sobie ulżyłam zjadając, niestety, aż 3 kawałki... Co z dietą zapytacie? Nic. Trwa. To była mała odskocznia, w myśla zasady hedonistów, że rozkosz i przyjemność jest życia ośrodkiem ;) Teraz jest OK :)

środa, 19 maja 2010

tort na 50+51 ;)

Wczoraj moi sąsiedzi "z góry"obchodzili swoje urodziny. Dla mnie to wspaniała okazja, żeby poszaleć i poeksperymentować w kuchni :) Niestety, moja wiecznie odchudzająca się/dbająca o linię/trenująca Rodzina nie chce (albo tylko udaje), żeby piec im coś słodkiego... To trochę frustrujące jest, niestety. Chociaż, gdy już drugi tydzień z rzędu w domu nie pachnie świeżym ciastem, to snują się z kąta w kąt, grzebią po szafkach i szufladach i marudzą, ze nic do kawy nie ma... I bądź tu człowieku mądry ;)

No w każdym razie Anetka i Jakubek mają urodziny jednego dnia i w ramach stosunków dobrosąsiedzkich zostali obdarowani tortem. Powiem Wam, że pysznym tortem :P Jeden kawałek to milion kalorii, ale jakich.... mmmm....

Całość jest pomysłem autorskim, choć inspirowanym i to bardzo :)(Komarka i Dorota). Receptur nie wymyślałam sama (z wyjatkiem kremu i polewy), ale efekt końcowy jest jak najbardziej pomysłu mojego i, cholerka, jestem z tego dumna :P

Tort orzechowo-migdałowo-czekoladowy z delikatnym kremem mascarpone i truflową polewą.

Część orzechowa:

  • 10 żółtek
  • 20 dkg drobnego cukru
  • 25 dkg mielonych orzechów laskowych
  • łyżka ekstraktu waniliowego

Żółtka ubić z cukrem do białości, dodać wanilię i mielone orzechy, dobrze wymieszać. Wyłożyć do wysmarowanej i wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy 24 cm i piec w nagrzanym do 170 stopni C. (z termoobiegiem) piekarniku do suchego patyczka, ok. 30 minut. Wystudzic na ktarce.

Część migdałowa:

  • 10 białek
  • 20 dkg drobnego cukru
  • 25 dkg mielonych migdałów
  • odrobina (2-3 krople) olejku migdałowego

Białka ubić na sztywno. Dosypywać cukier nieustannie ubijając, gdy cukier się rozpuści dodać olejek migdałowy i mielone migdały. Dobrze wymieszać. Dalej postępować jak z częścią orzechową.

Część czekoladowa:

  • 3 jajka
  • 12 dkg drobnego cukru
  • 35 g dobrego kakao

Ubić żółtka z cukrem na parze do białości. Studzić nadal ubijając. Dosypać kakao, dobrze wymieszać. Dodać ubite na sztywno białka. Wymieszać dobrze, ale delikatnie. Dalej postepować jak z wcześniejszymi częściami.

Krem mascarpone:

  • 50 g śmietany kremówki
  • 20 g cukru pudru
  • 250 g mascarpone
  • likier amaretto wg smaku (ja leję dużo, bo tak lubię)

Śmietanę ubić, dodając pod koniec cukier. Wmieszać mascarpone (ja dalej ubijam) i dolac wg uznania amaretto.

Polewa truflowa:

  • 50 g masła
  • 100 g dobrej, gorzkiej czekolady
  • whisky, scotch etc.

Masło i połamana czekoladę rozpuścic na wolnym ogniu, dobrze połączyć, nie gotować! Dolać alkohol i wymieszać.

Dodatkowo:

  • konfitura z czerwonej porzeczki
  • brandy, whisky, scotch do nawilżenia blatów
  • tłuczone orzechy laskowe
  • kilka garści mielonych orzechów

Upieczone i wystudzone blaty nawilżyć delikatnie wybranym alkoholem. Umieścic na paterze najpierw blat orzechowy, wyłożyc na niego 1/3 kremu, rozsmarować. Przykryć blatem migdałowym, nalożyc 1/3 kremu, rozsmarować i przykryć blatem czekoladowym. Czekoladowy blat posmarować konfiturą porzeczkową. Boki tortu posmarować pozostałym kremem i obsypać mielonymi orzechami. Górę oblać polewą i obsypać tłuczonymi orzechami. Schłodzić.

Jest wyśmienity! Wilgotny i to wcale nie od alkoholu, którym był nakrapiany ;) Same poszczególne blaty są wilgotne. Po jednym kawałku chętnie zjadło by się nastepny, tylko siły już brak  ;)

sobota, 8 maja 2010

tort latte macchiato z jogurtem czyli majowe WC ;)

 Lekki, jogurtowo-kawowy tort z majowej Weekendowej Cukierni to propozycja Ewelosy. Jedna z dwóch, ale chyba ta fajniejsza ;) 

Zrobiłam dziś na szybko, bo się goście zapowiedzieli niespodzianie ;) A że to tacy swojscy goście, więc mogłam pozwolić sobie na wypróbowanie czegoś nowego. Ryzyko, że nie wyjdzie znikome w sumie przy tym cieście, a nawet jak coś się trochę obsunie, to nic się wielkiego nie stanie. Obsunęło się więc trochę, ale to wynik pośpiechu. Na gorący w sumie jeszcze spód kładłam białą masę i nie miałam wiele czasu na czekanie, aż całkowicie stężeje więc kawowa nieco przeciążyła białą, ale co tam ;) Smakuje dobrze, a to najważniejsze przy swojskich gościach. 

Przepis:

Ciasto: 
  • 125 g masła
  • 80 g cukru
  • 4 łyżeczki cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 100 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Biały krem:

  • 750 g jogurtu naturalnego
  • 90 g cukru
  • 5 łyżeczek żelatyny
  • 4 łyżki gorącej wody
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki ekstraktu waniliowego

Ciemny krem:

  • 450 g jogurtu naturalnego
  • 80 g cukru
  • 4 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • 4 łyżki gorącej wody
  • 100 ml kremówki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzewamy do 200’C. Tortownice o średnicy 26 cm smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą.
Miękkie masło ucieramy z cukrem, cukrem waniliowym  i solą na kremową masę.
Dodajemy po jednym jajku i ucieramy.
Przesiewamy do masy obie mąki wymieszane z proszkiem do pieczenia.

Wylewamy do formy, wygładzamy i pieczemy 30 minut. Studzimy.
Ciasto wykładamy na paterę i spinamy obręczą do tortów.

Przygotowujemy biały krem: jogurt łączymy z cukrem i ekstraktem waniliowym. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie, lekko studzimy i łączymy z 3 łyżkami masy jogurtowej a następnie z resztą jogurtu.

Ubijamy 100 ml kremówki i delikatnie łączymy z białą masą jogurtową. Ciasto smarujemy 2/3 kremu i wstawiamy do lodówki na pół godziny. Pozostałą 1/3 kremu odstawiamy w temperaturze pokojowej.

Przygotowujemy ciemny krem: jogurt mieszamy z cukrem i kawą w proszku. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie, lekko studzimy i łączymy z 3 łyżkami masy jogurtowej a następnie z resztą jogurtu.

Ubijamy na sztywno 100 ml kremówki i delikatnie łączymy z masą kawową. Ciemny krem wykładamy na jasny.

Tort wkładamy ponownie do lodówki i schładzamy około 20 minut.
Odłożony biały krem mieszamy i delikatnie wykładamy na wierzch.

Wstawiamy ciasto na noc do lodówki.
Przed podaniem tort posypujemy wiórkami czekoladowymi.

Uszczegółowiłam nieco przepis ;) I dodam tylko jeszcze, że w przypadku kremów nie ma mowy o lekkim czy delikatnym mieszaniu... Trzeba solidnie ubić, bo jogurt pod wpływem żelatyny robi się grudkowaty. No chyba, że to wina jogurtu... ale robiłam z solidnym Zottem  ;)

No i mój tort w połowie został zjedzony po 3 godzinach od momentu wstawienia do lodówki... Ale i tak jest smaczny i lekki :)

czwartek, 7 stycznia 2010

truskawkowo-jogurtowy sernik na zimno


Okazji było/jest kilka aby zrobic TAKI sernik ;) Po pierwsze, to była namiastka tortu urodzinowego dla mojego synka, który wczoraj skonczył 3 latka. Po drugie, fajnie jest zacząć kolejną setkę postów od takiego sernika, który choć dietetyczny, to jednak zniknął w tempie błyskawicznym, a na fotografiach jest jego ostatni kawałek... Po trzecie, owo TAKI to słowo-klucz, podobnie jak słowo dietetyczny ;) A no bo się nowy rok zaczął... i choć ja z tych co postanowień nie robią, a już na pewno nie z "okazji nowego roku" ani "od poniedziałku", to jednak tak sobie pomyślałam, ze w czterdziestej wiośnie lub jesieni (niepotrzebne skreślić) życia można byłoby coś dla siebie zrobić i na przykład wrócić do formy sprzed ciąży? Bo w sumie czemu nie? No i jest! Ale spokojnie, można ów sernik zrobić i w formie zupełnie nie dietetycznej ;) 

Jakiś czas temu gotowałam i jedliśmy wg metody Montignaka. Pozwoliło to w sposób dosyć miły i mało uciążliwy w sumie ustabilizować kilka dosyć istotnych w pewnym wieku (hm ;)) parametrów życiowych, a przy okazji również zgubić kilkanaście kilogramów. I choć przez palce mi nie chce przejść, że się odchudzić chcę (nie cierpię odchudzania!!!), to jednak wrócę do MM. Zobaczymy co tym razem mi z tego wyjdzie ;) 

A teraz sernik truskawkowo-jogurtowy na zimno.

Przepis:

  • 1/2 kg twarogu chudego
  • duży kubek jogurtu naturalnego chudego
  • 1/2 szklanki fruktozy
  • 2 galaretki bez cukru truskawkowe
  • 3 łyżki żelatyny
  • słoiczek mojej frużeliny truskawkowej robionej z fruktozą żelującą
  • galaretka na górę, też bez cukru za to dosłodzona fruktozą

Galaretki należy zrobić z połowy porcji wody rozpuszczając razem z nimi równiez żelatynę. Jedynie galaretkę na górę robimy z całości wody. Przestudzone galaretki jak równiez całą resztę składników wkładamy do blendera i miksujemy do uzyskania aksamitnej całości. Wylewamy do tortownicy 24 cm i chłodzimy. Po zastygnięciu wylewamy jeszcze galaretkę na górę. I tym sposobem mamy deser zgodny z I fazą MM :-), który śmiało dodaję do FANTASTYCZNEJ!!!! akcji Niny

niedziela, 25 października 2009

cytrynowe kwadraty w formie trójkątów z WC #15



Julia z bardzo ciekawego blogu bezglutenowego, Gospodyni Cukierni nr 15, zaproponowała zabawę w cytrynkę ;)

Oj, było baaaardzo cytrynowo... 

 Swoje ciasto piekłam w tortownicy i dlatego kroiłam w trójkąty. 

Czy smakowało? No i tu zdania są różne... ;) Wszystkim smakował spód, a robiłam wersję bezglutenową. Góra smakowała niektórym. Całość smakowała wszystkim, ale... następnego dnia... Cóż, ciastko  jest specyficzne (jak na nasz gust), ale warto było je zrobić :-) Ja tam cytrynke lubie i pewnie jeszcze kiedyś popełnie ten wypiek.

Przepis:

Kruchy spód:
-200g mąki zwykłej(lub 100g ziemniaczanej, 50g kukurydzianej i 50g mąki ryżowej
+łyżka gumy guar)
- 100g masła
- 50g cukru pudru

Wierzch:
- 2 jaja
- 200g cukru
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej(nie bardzo kopiaste)
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- sok wyciśnięty z 2 cytryn


Spód: Zagnieć wszystkie składniki na kruche ciasto. W razie problemów, można dodać trochę kwaśnej śmietany. Wyłóż spód do wysmarowanej foremki kwadratowej. Piecz ok 20 min w 180C.

Wierzch: Ubij jaja z cukrem. Dodaj mąkę i proszek, wymieszaj. Wyciśnij sok z cytryn, znów wymieszaj. Wylej przygotowaną masę na upieczony spód i piecz dodatkowe 20 min w 180C

poniedziałek, 19 października 2009

zwykły sernik z czekoladą


To przepis, który w mojej rodzinie jest od wieków... To znaczy jego oryginał, bo ja go "trochę" przerobiłam na własne potrzeby ;) A że dziś rano zapowiedzieli  się nasi znajomi, więc zrobiłam go. Szybko się robi, dobrze smakuje w dniu pieczenia i jeszcze lepiej w dniu następnym (o ile zostanie;)).

Przepis:

  • 200 g masła (w wersji wspólczesnej daje 50 g masła, 1 szklankę mleka i 1/2 szklanki kremówki)
  • 1 kg twarogu (w wersji współczesnej daję z wiaderka, ale własnoręcznie mielony jest mile widziany)
  • 1 szklanka cukru (ja daję połowę)
  • 1 cukier waniliowy
  • budyń śmietankowy/waniliowy lub 4 łyżki mąki ziemniaczanej lub sernix
  • 8 jajek (białka ubite)
  • pół szklanki kremówki i 1 tabliczka gorzkiej czekolady - z tego polewa.

Masło utrzeć z cukrem, twarogiem, żółtkami, cukrem waniliowym i mąką ziemniaczaną. Dolać mleko i śmietanę - jeśli ta wersja. Będzie bardzo rzadkie! Wmieszać ubite białka. Piec w 160 stopniach C. ok 80 minut. Jak wystygnie wstawić na min. 3 godziny do lodówki, a później polać czekoladą rozpuszczoną w ciepłej kremówce.

To jest sernik z serii rosnących podczas pieczenia i opadających po wyciągnięciu z piekarnika, mających tendencje do pękania. Ale... jest bardzo, bardzo smaczny i dosyć puszysty :-)

PS. Czasem zamiast waniliowego robię go w wersji cytrynowej i lukruje cytrynowym lukrem :-)

czwartek, 8 października 2009

Kruchy sernik z jabłkami z WC#14



Druga propozycja Olciaky do 14-go wydania Weekendowej Cukierni na początku wcale nie wchodziła w rachubę... Kocham, uwielbiam serniki, ale z jabłakami to już piekłam w tym sezonie, a na spodach takich kruchych to ja nie bardzo lubię... Ale... Chyba miałam za dużo czasu ;) i obok rogali, które są REWELACYJNE, popełniłam i serniczek :-)

Robiłam go zgodnie z przepisem, który poniżej, ale niestety mam drobne ale ;), najpierw jednak przepis:

Ciasto kruche:
- 200 g mąki
-2 łyżeczki kako 
- szczypta soli 
- 50 g cukru 
- 1 jajko 
- 100g zimnego masła 
- 100 g migdałów w płatkach


Masa serowa:
- 500 g twarogu 
-125 g cukru 
- 50 g mąki ziemniacznej 
- 4 jajka 
- 2 łyżeczki skórki startej z cytryny 
- 200 ml śmietany


Ponadto:
- 5 winnych jabłek 
- 4 łyżki miodu 
- sok 1/2 cytryny 
- 1 łyżeczka cynamonu


1. Mąkę wymieszać z kako,solą ,cukrem i wysypać na stół.W pryzmie zrobić wgłębienie,do środka dodać jajko.Wokół rozłożyć kawałki zimnego masła.Wszystkie składniki posiekać nożem,tak by powstały grudki.Nastepnie całość wyrobić,z ciasta uformować kulę,zawinąć w folię aluminiową i wstawić na ok. 30 minut do lodówki.

2. Piekarnik nagrzać do 180 stp. ( z termoobiegiem 160 stp.) .Ciasto rozwałkować pomiędzy dwoma kawałkami pergaminu na kształt koła,zostawiając brzegi 3-4 cm większe niż wielkość tortownicy ( śr.26 cm). Tortownicę nasmarować tłuszczem i oprószyć migdałami w płatkach.Rozwałkowane ciasto umieścić w tortownicy na migdałach,używając wałka,po czym docisnąć i uformować brzeg.

3. Masa serowa: twaróg zemleć,wymieszać z cukrem,mąką ziemniaczaną,jajkami i skórką z cytryny. Śmietanę ubić na sztywną pianę i dodać do masy,całość ostrożnie wymieszać. Wierzch ciasta wygładzić i piec ok. 60 minut w rozgrzanym piekarniu.

4. W tym czasie obrć jabłka,wykroić z nich gniazda nasienne,miąższ pokroić w cząstki. Na patelni skarmelizować miód,dodać jabłka ,całość podlać sokiem z cytryny i dusić ok. 3 minuty.Jabłka posypać cynamonem i rozłożyć równomiernie na cieście.Odczekać ,aż ciasto całowicie wystygnie. Chłodzić w lodówce przez 30 minut.

No i moje ale ;)

- ten kruchy spód sam w sobie jest bardzo fajny, ale nie do tak delikatnego i kremowego sernika... Po prostu jest zbyt "obcesowy" dla niego.

- masa serowa nie ma wyrazistego smaku, trzeba podwoić skórkę cytrynową i najlepiej jeszcze wcisnąć sok z cytryn dwóch ;) - tylko, ze byc może to ja mam dziwny smak ;)

- i chyba bardziej pasowałaby do tego serniczka kwaśna śmietana 18%... no ale jak mówię, ja po prostu lubię wyraziste smaki w serniku :-)

Podsumowując:

sernik został pożarty w jedno popołudnie :-))



czwartek, 24 września 2009

śliwkowiec na pierwszy jesienny dzień



Śliwkowiec z orzechami i czekoladą chwilkę temu pokazała na swoim blogu Majana. I to nie moja wina, że Majanka piecze tak jak lubię... ;) Połączenie smaku orzechów laskowych i gorzkiej czekolady ze śliwkami to jest feeria, którą bardzo lubię. Tym ciastem postanowiłam uczcić pierwszy dzie jesieni :-) Mam nadzieję, że jesień będzie tak piękna jak smaczny jest śliwkowiec, czego Szanownym Czytającym i Oglądającym z całego serca życzę :-)

Przepis podam oryginalny, a w nawiasie dodam swoje zmiany - Polciu, trzymaj się hi hi hi ;))

  • 175 g masła
  • 175 g cukru brązowego jasnego (Polciu! 60 g fruktozy)
  • 3 jajka
  • 175 g mąki pszennej (dałam pełnoziarnistą z lubelli)
  • 175 g mielonych orzechów laskowych
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 500 g śliwek pokrojonych w kostkę
  • 50 g gorzkiej czekolady również pokrojonej

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. (mój z termoobiegiem miał 160 stopni i był zbyt ciepły), tortownicę o średnicy 22 cm wyłożyć papierem. Masło z cukrem utrzeć, dodać jajka i dalej ucierając dodawać partiami mąkę z orzechami i proszkiem do pieczenia. Na końcu wsypać pokrojone śliwki i czekoladę i wymieszać łyżką. Całość przełożyć do tortownicy, udekorować ćwiartkami śliwek i czekoladą i piec solidna godzinę lub dłużej, w każdym razie do suchego patyczka.

Ciasto jest wyśmienite! Polecam z całego serca do jesiennej kawki, robi się szybko, a smakuje wybornie :-)

sobota, 5 września 2009

moje pierwsze sernikobrownie z malinami

Chyba wszyscy już piekli to ciasto... Zewsząd dobiegały głosy zachwytu nad czekoladowością tego czekoladowego ciasta ;) No i w końcu padło też na mnie :-) 

Sernikobrownie popełniłam dziś przed południem. Na obiedzie niespodziewanie pojawili się goście, więc na deser do poobiedniej kawki, podałam po kawałku jeszcze nie do końca wystudzonego ciasta. Zachwyt... Mój nie do końca, bo spodziewałam się większej lepkości, niemal zakalca, w czekoladowej części i głębszego smaku malin. 

Ale i mój czas na zachwyt nastąpił. Późnym popołudniem, razem z ciastem, odwiedziliśmy naszych Przyjaciół. Sernikobrownie wystygło już zupełnie i wtedy dopiero TO poczułam. Niesamowita czekoladowość złamana delikatnym smakiem wyśmienitego sernika i te maliny... Czy ja muszę Wam pisać jakie to było smaczne??? 

Przepis na sernikobrownie miałam zanotowany od dawna, ten Liskowy z forum Cin Cin, ale w międzyczasie niezastąpiona Kass sprytnie zwiększyła proporcje, czyniąc tym samym ciasto pełnowymiarowym ;) I na podstawie jej przepisu pieklam swoje Pierwsze w Życiu Sernikobrownie z Malinami :-) I zapewniem, że nie było ono ostatnim, bo MUSZĘ małe "conieco" zmienić w przepisie, dostosowując go do własnych upodobań smakowych. Co nie znaczy oczywiście, że to nie było smaczne... Było PRZEPYSZNE!!!

Przepis:

250 g dobrej, gorzkiej czekolady
200 g masła
400 g cukru pudru
8 jajek
160 g mąki
750 g sera kremowego (użylam sera w wiaderku z Piątnicy)
cukier waniliowy (duża porcja lub esencja waniliowa)
200 g świeżych malin


Piekarnik nastawić na temp. 170 st C.
Tortownicę o sr. 28cm wysmarowac masłem i wyłożyć papierem.
Czekoladę rozpuścić w mikrofalówce lub nad parą i ostudzić.
Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 5 jajek - wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego.
Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodac mąkę.
3/4 mikstury wlac do blaszki.

W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajka i cukier waniliowy. Masa powina mieć gładką konsystencję.
Wylać masę serową na masę czekoladową. Ulożyc maliny, a na wierzch wylać resztę masy czekoladowej. 
Piec 50-70 minut. Studzic w ciepłym, otwartym piekarniku. Wyjąc na kratkę, kroić po całkowitym wystudzeniu.

Ciasta już nie ma... Tym razem Sąsiadki nie zostały uraczone ;) ale co się odwlecze, Anetko i Dorotko, to nie uciecze, obiecuję :-)

środa, 2 września 2009

sernik z dulce de leche

Kolejny sernik z sernikowej puli Dorotus, który jest wyśmienity... choć sama nie jadłam...;) 

Ale od początku. Mieszkam w bardzo "zakoconym" bloku, gdzie wśród sąsiadów panują bardzo przyjazne układy. Niemal w każdym mieszkaniu jest kot lub dwa, więc wyjazd na 2 tygodnie i pozostawienie w domu kotów nie jest sytuacją stresową ani dla kotów, ani dla ich włascicieli, ani dla sąsiadów. Wyjeżdżając w tym roku dwukrotnie na wakacje, jak zwykle prosiłam sąsiadów, żeby zaopiekowali się moimi Podkuchennymi. Oczywiście zrobili to i wiedziałam, że kocury zostają pod dobrą opieką. A ponieważ chciałam sie jakoś odwdzięczyć, postanowiłam upiec dla nich cos wyjątkowego. Wybór padł na sernik z dulce de leche.

Przepis:

  • 200 g ciasteczek digestive w ciemnej czekoladzie
  • 60 g miękkiego masła
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

Wszystko razem smiksować i powstałą masą wyłożyć spód tortownicy o średnicy 21 cm.

  • 750 g aksamitnego twarogu
  • 3 jaja
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • cukier waniliowy
  • 1/2 szklanki śmietany kremówki
  • 400 g dulce de leche (masa krówkowa 1 puszka)

Wszystkie składniki z wyjątkiem dulce de leche zmiksować w blenderze na gładką masę. Podzielić na pół i do jednej połowy domiksowac 200 g dulce de leche. Pozostałe 200 g podgrzać, aby uzyskać płynną konsystencję. 

Na ciasteczkowy spód wylać najpierw część twarogową z dulce de leche, następnie samo dulce de leche i na koniec białą masę sernikową. Patyczkiem lub widelcem zamieszać w masach, aby powstały zawijasy (robiłam to zbyt delikatnie i nie wyszły). Tortownicę umieścić w nagrzanym do 170 stopni C. piekarniku i piec najwżej godzinę. Podawać schłodzony. 

Moi sąsiedzi zaprosili na degustację innych sąsiadów... I teraz nie moge się opędzić od zamówień... W piątek piekę DWA!!!

wtorek, 1 września 2009

owocowy koniec wakacji


Jednym szkoda, innym mniej, a mi wcale... Te wakacje nie należały dla mnie do udanych i w sumie dobrze, że już się skończyły :-) Na zakończenie postanowiłam uraczyć rodzinkę słodko-owocowymi smakołykami... 

Były babeczki z borówkami wg przepisu Kass, które wszystkim bardzo przypadły do gustu :-) Maślane babeczki piekłam zgodnie z przepisem zamieszczonym tu, zmniejszając jedynie ilość cukru.

Przepis:

/na 12 sztuk/

2 szkl. mąki
1,5 lyżeczki proszku do pieczenia
2/3 szkl. cukru - ja dałam 1/3 szklanki + duży cukier waniliowy 
2 jajka
3/4 szkl. smietany 18%
150g stopionego, letniego masla
cukier waniliowy lub ekstr. z wanilii
1 szkl. borówek amer. lub jagód


Do miski wsypac mąkę, cukier i cukier waniliowy, proszek do pieczenia i razem wymieszac. Na to wlac smietanę i jajka. Lyżką polączyc skladniki, wlac letnie maslo, wymieszac, na końcu wsypac owoce. Formę mufinową wylożyc papilotkami lub wysmarowac maslem. Lyzką nakladac ciasto do foremek (będą wypelnione po brzegi).
Piekarnik nagrzac do 180stC i wstawic formę na ok 25 minut. Sprawdzic patyczkiem czy są upieczone, w razie potrzeby piec jeszcze przez 5 minut.
Wyjąc na kratkę i ostudzic. Smacznego!

Pachnące, wilgotne, maślano-borówkowe... Marzenie...


Zanim jednak podałam herbatkę i muffinki, na stole stanęła baaardzo owocowa galaretka z bitą śmietaną. Taki deser uwielbiają chyba wszystkie dzieci i można im nawet wybaczyć ślady na nosie po śmietanie, gdy usta mają pełne pachnących owoców ;)

Maliny, jeżyny, truskawki, borówki gęsto upchane w pucharki i ledwo zalane truskawkową galaretką, ot tyle tylko, by owoce połączyć ze sobą... Mniam!

I znowu można iść do szkoły... I czekac z utęsknieniem kolejnych wakacji. A te juz całkiem niebawem, 25 czerwca 2010 roku!!!


PS. Pierwsze zdjęcie to oczywiście "bieszczadzkie diabły", te z okolic Baligrodu są. I jest ich z roku na rok coraz mniej... :(

niedziela, 30 sierpnia 2009

Weekendowa Cukiernia nr 11, suplement ;)


A tak wygląda jabłecznik francuski ze śliwkami ;) I znowu, tak jak poprzednio, piekłam w większej tortownicy (26 cm), tak że ciasto cienką warstwą przykrywało jej dno, no i dałam dużo owoców... Wyszło mniam, mniam :-)

I przy okazji, zupełnie przypadkiem, ciacho trafia do śliwkowej zabawy :-)

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin