czyli dziecko w kuchni ;)
Ola posiała rzeżuchę, bo niechby ta wiosna szybciej przyszła! Rzeżucha urosła trącana co chwila przez koty i została skonsumowana przez ludzi, a wiosny ani widu...

W poszukiwaniu "czegoś słodkiego" moja córka trafiła do szuflady z różnymi nasionkami i suszonymi owocami... I przypomniały jej się lata bardzo szczenięce, gdy pasjami układała na talerzykach, dla mamusi i tatusia, pyszne ziarenka w różne wzory :-) A ponieważ obiecałam jej, że pokażę jej dzieło, więc proszę bardzo :-)
Przepis;):
według własnej fantazji układamy wszystko na talerzyk tworząc, na przykład uśmiechniętą buźkę.