sobota, 21 lutego 2009

Weekendowa Piekarnia # 20 czyli miche z maki mieszanej Jeffreya Hamelmana



jubileuszowa... z super przepisem podanym przez Mistrzynię Tatter... I u mnie klapa! Chciałoby się zacytować klasyka "w czarnej d... jestem "... ;(

Piekłam go z połowy porcji. Nie dysponowałam mąką T85, więc zgodnie z podpowiedzią zastąpiłam ją pszenną razową i pszenną chlebową w proporcjach 85%:15%... Wyszedł jeden niewielki bocheneczek z keksówki. Samo ciasto nie miało nic wspólnego z ciastem nadającym się do składania. Było luźne bardzo. I teraz jak czytam i oglądam chlebki wypieczone przez inne Piekarki to mi źle i smutno, bo widocznie ja chleba nie umiem upiec... Albo mój piekarnik jest jakiś dziwny... Czy wiecie, że jeszcze nigdy żaden mój chleb pieczony w keksówce nie miał ładnej, spieczonej skórki? Coś jest nie tak...

Na pocieszenie mogę powiedzieć tylko tyle, że wczoraj upieczony dziś już przeszedł do historii :-) Smak miał wyśmienity, miąższ elastyczny, tylko ta skórka taka papierowa... Ech...

piątek, 20 lutego 2009

Puszyste bułeczki...


czyli jakoś przetrwać do nowej weekendowej piekarni ;)

Upiekłam te bułeczki w ramach odnmiany od tradycyjnych bułek śniadaniowych, na które to ciasto wyrasta sobie nocą w lodówce. Przy tych też wyrastanie odbywa się w lodówce, ale jest to już to ostatnie wyrastanie, po uformowaniu bułeczek. Przepis pochodzi stąd.

Przepis:

Składniki na 12 - 16 bułek (mi wyszło 12+2 jeszcze są zamrożone w ramach eksperymentu):

  • 1 szklanka letniego mleka
  • 110 g miękkiego masła
  • 1/4 szklanki cukru (tu według mnie zdecydowanie za dużo, zmniejszyłam do 2 łyżek)
  • 2 jajka, roztrzepane
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 4 szklanki mąki pszennej (część mąki można zastąpić mąką razową lub żytnią)
  • 3 łyżeczki suchych drożdży 

W odpowiedniej kolejności umieściłam wszytko w maszynie i włączyłam program 'dough'. Po wyciągnięciu ciasto lekko odgazowałam i uformowałam 14 bułeczek, 12 z nich ułożyłam na blaszce w centymetrowych odstępach, całość zapakowałam w worek foliowy i schowałam na noc do lodówki. Bułeczki ładnie wyrosły, więc nagrzałam piekarnik do 220 stopni C., nasmarowałam je jajkie z roztrzepanym z mlekiem  i piekłam je przez 20 minut.

Są bardzo smaczne i puszyste, ale tylko w dzień pieczenia.

2 bułeczki tzn. ciasto na nie, zamroziłam w ramach eksperymentu ;) Zobaczymy kiedyś co z nich będzie...

czwartek, 19 lutego 2009

Różowe pączki z czekoladą ;)


się rozlały... najpierw... 

Jakoś ciasto inaczej wyglądało niż zawsze...I zamiast urosnąć po załadowaniu czekoladą, a przed smażeniem, to się rozlały na stolnicy... No ale nic to. Spokój stoika (to nie ja!)... Włączyłam frytownicę, bo pączków zaledwie kilka dla mojej chudnacej rodzinki, więc tak najwygodniej i zaczęłam smażyć... I cud normalny, w tłuszczyku wyrosły :-))

A skoro już tak wariacko zaczęły swój żywot, to i wariacko zostały potraktowane ;) Różowy lukier i kolorowe kuleczki... W końcu to karnawał, no nie?

A robione z przepisu, który już tu jest na blogu, tyle, że z 1/4 porcji.

środa, 18 lutego 2009

Jabłko z cynamonem dla Majanki ;)



i nie tylko oczywiście...

Wczoraj wypatrzyłam taki śliczny obrazek pieczonego jabłka, dziś chodziło za mną od rana. A że zdrowy to deser i w sam raz na zimowy dzień, więc proszę bardzo, jest :-)

Jabłka najpierw umyłam. Potem delikatnie je nacięłam i pomalowałam pastą cynamonowo-waniliową (cynamon wymieszany z cukrem wanilinowym i wodą). I gdy tak sobie leżały na blaszce i czekały aż piekarnik nagrzeje się maksymalnie, kapnęłam na nie jeszcze po odrobince miodu. W piekarniku siedziały 20 minut. Są pyszne, pachnące obłędnie i właściwie to już ich nie ma.....? ;)

Smacznego mniam, mniam ;-)

wtorek, 17 lutego 2009

Międzynarodowy Dzień Kota


Dziś przypada Międzynarodowy Dzień Kota. 

A co dopiero jak się ma dwa... ;)

Oto Izaak Newton w pełnej krasie ;)

Zielony placek z fetą


A oto i moja propozycja do Tygodnia Potraw z Kaszą Manną. Tak, tak... Długo się zastanawiałam co podać, ponieważ w moim domu 3/4 rodziny właśnie się odchudza, więc wybór musiał paść na potrawę, w której kasza manna po prostu jest.

Przepis na zielony placek znalazłam dawno temu gdzieś... Nie pamiętam po prostu skąd go mam, ale jest zapisany w zeszycie z przepisami na dania MM. I takim daniem jest, ale pod warunkiem, że kaszę manną niestety zastąpimy drobno mieloną kostką sojową. W tym jednak placku jest kasza i już ;)

Przepis:

  • 2-3 młode cukinie
  • pół opakowania mrożonego szpinaku
  • 3 jajka
  • 250 g fety
  • 5 łyżek kaszy manny
  • zielone czyli: szczypior, koperek, pietruszka, rzeżucha, kiełki wszelakie i co tam jeszcze jest jadalne
  • czosnek, sól, pieprz - do smaku
  • odrobina masła/oliwy do wysmarowania żaroodpornego naczynia

Wykonanie:

Cukinie zetrzeć na drobnej tarce (czy ze skórką czy bez to już wg uznania), szpinak lekko podgotować lub po prostu rozmrozić. Towarzystwo solidnie odcisnąć! Wymieszać z jajami, pokruszoną fetą, kaszą i przyprawić do smaku. Umieścić w żaroodpornym, dobrze natłuszczonym naczyniu i zapiekać około 1 godziny w temperaturze 180 stopni C.

Smaczny zarówno na ciepło jak i na zimno. Zsosem pomidorowo-tuńczykowym ponoć najlepszy... 

Smacznie, zdrowo i nietucząco ;)

niedziela, 15 lutego 2009

Weekendowa Piekarnia # 19 czyli


weekendowy chlebek Dany :-) w mojej wariacji ;)

Tegotygodniowe wydanie Weekendowej Piekarni poprowadziła dla nas Dana z Leśnego Zakątka , blogu który ma klimat, a na którym z nieznanych powodów nie mogę nigdy nic dopisać ;(

Jej przepis na chleb ja, pod wpływem sugestii niewielkiej, nieco zmieniłam, zastępując w fazie zakwaszania ciasta białą mąkę żytnią typu 720 mąką żytnią pełnoziarnistą typu 2000. Poniżej podam przepis za autorką, a w nawiasch dopiszę moje zmiany.

Zastanawiam się czy polecać ten chleb (w mojej wersji)... I szczerze powiem, że nie wiem. Nie jestem co prawda wytrawnym piekarzem, niemniej już trochę sobie piekę. Na pewno dla kogoś, kto jest fanem pszaśnych razowców chleb będzie jak znalazł. Natomiast dla tych, którzy po prostu lubią chleby żytnie, niekoniecznie już musi taki być. Może po prostu brak mu kminku, jak na prawdziwego razowca przystało?;)

A ja osobiście upiekę go kiedyś w wersji Dany :-)

Więc do rzeczy:

Przepis:

 Ciasto zakwaszone: metoda trzystopniowa

  1. Dzień poprzedzający pieczenie

  • 100g aktywnego zakwasu z mąki razowej typ 2000
  • 150g mąki żytniej białej typ 720 ( typ 2000)
  • 150ml wody

Wszystkie składniki mieszamy do ich połączenia i pozostawiamy przykryte folią na 6 godzin. Po tym czasie:

  • 200g mąki żytniej białej typ 720 (typ 2000)
  • 150ml wody

Mieszamy i pozostawiamy do wyrośnięcia na min 8 godz.

Następnie

  • 100g mąki żytniej białej typ 720 (typ 2000)
  • 100ml wody (120 ml)

Mieszamy i pozostawiamy do wyrośnięcia na max 3 godz.

W międzyczasie tych 2 -3 godzin

  • 100 g pestek dyni mielimy na mąkę
  • 200ml wrzącej wody
  • 1 łyżka miodu gryczanego / ma bardzo intensywny zapach /
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • Sól morska do smaku ( dałam 2 łyżeczki soli kuchennej)

Wrzątkiem zalewamy mąkę z pestek dyni, mieszamy i dodajemy pozostałe składniki.

Zanim minie te 2-3 godziny, papka ostygnie. Ma dziwny, taki trochę brzydki kolor, nie przejmujmy się tym, w cieście wszystko się wymiesza. Dynia i miód da chlebkowi piękny zapach a ocet balsamiczny strukturę i moc wzrostu.
   

Czas minął, możemy zabrać się do robienia właściwego ciasta chlebowego. 

Zużyłam całe ciasto zakwaszone czyli, przepis na chlebek wygląda następująco:

  • 950g ciasta zakwaszonego z mąki żytniej białej typ 720 (typ 2000)
  • 400g mąki żytniej białej typ 720
  • 100ml wody / jeśli będzie to konieczne, możemy całej nie zużyć / (poszła cała)
  • papka

Najpierw do ciasta zakwaszonego dodajemy papkę, mieszamy, następnie mąkę i ewentualnie te 100 ml wody. Ciasto mieszamy jakieś 3 minuty aby wszystkie składniki się połączyły.

Zostawmy je w spokoju tylko na taki czas aby przygotować 2 foremki.

Użyłam foremek w rozmiarze: 30 x 11 (21x9)

Ciasto wykładamy łyżką, maczaną w ciepłej wodzie. Konsystencja nie za luźna ale też nie może być za ścisła. Dużo luźniejsza od dobrze wyrobionej plasteliny.

Ciasto w foremkach wypełnionych do połowy, wygładźmy na mokro, popryskajmy wodą i od razu posypmy pestkami dyni, aby po wyrośnięciu, tylko jeszcze spryskać wodą z dodatkiem odrobiny cukru i włożyć do piekarnika. Przykryjmy go folią spożywczą.

Teraz musimy uważać aby nam nie przerosło. W odpowiednim czasie nagrzejmy piekarnik do 210st / u mnie termo obieg /

Musi podwoić swoją objętość ale lepiej jak ciut mniej.

Rośnie jak szalone, w ostatniej chwili włożyłam go do piekarnika, spryskując wodą z cukrem.

Zmniejszyłam tem po 10 min. z 210st do 200-190 i piekłam jeszcze 30-40 min. (ja dodatkowe 10 minut po wyjęciu z foremek dopiekałam na termoobiegu, aż pukając w chleb ten odpowiadał głuchym odgłosem) 

Przykryłam pod koniec pieczenia papierem i przełączyłam na termo obieg dół, aby spód chlebka był rumiany. Włożyłam 2 x po kilka kostek lodu na dno piekarnika w trakcie pieczenia.

Pozostawiłam chwilę w wyłączonym piekarniku aby gwałtownie nie wyjmować chlebków.

Waga chlebków po upieczeniu: 811g i 798g w sumie 1609g (2x 750 gramów czyli 1500 gram)

Składniki użyte do wypieku: około 1800g

Dzięki za kolejny wspólny weekend w Piekarni :-))

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin