sobota, 21 marca 2009

Wiosenny chleb wielkanocny z zielonym koperkiem


Wiosnę nam przyniosła Aklat proponując upiec w Weekendowej Piekarni chleb z zielonym, świeżym koperkiem. Upiekłam więc, a jakże ;) I upiekę jeszcze nie jeden raz, a już z pewnością na Święta Wielkanocne :-)

Mąkę, tę z ** ,sobie zmieniłam na pszenną 1850, zużyłam tę większą ilość z przepisu, wypiekłam jeden bochen i właściwie reszta zgodnie z poniższym przepisem. Z wyjątkiem oczywiście "zostawić do całkowitego wystygnięcia"...

Przepis:

Sponge:

  • 1 cup (226,7 g) letniej wody,
  • 1/2 łyżeczki drożdży instant,
  • 1 1/4 cup (148,8 g) mąki chlebowej,
  • 1/4 cup (28,3g) mąki **

Wymieszać składniki sponge i zostawić pod przykryciem na 3-12 h, w temperaturze pokojowej. 

Ciasto właściwe:

  • cały sponge,
  • 1 cup (58,6 g) świeżego koperku, posiekanego,
  • 226,7 g jogurtu naturalnego,
  • 1 1/2 łyżeczki soli,
  • 1/2 łyżeczki drożdży instant,
  • 1 1/4 - 1 1/2 cup (148,8 - 177 g) mąki chlebowej,
  • 1 1/4 - 1 1/2 cup (148,8 - 177 g) mąki **


Sponge wymieszać z resztą składników, mąkę najlepiej dodawać partiam i dostosować jej ilość do wilgotności ciasta. Wyrabiać 5 minut (jeśli mikserem to na 2 prędkości). Pozostawić ciasto na 10 minut, żeby odpoczeło i powtórnie zagniatać przez 5 min. Ciasto umieścić w lekko naoliwionej misce i zostawić do wyrośnięcia na 1 h lub do momentu, aż podwoi swoją objętość. Uformować 1 lub 2 bochenki dowolnego kształtu. Bochenki pozostawić do wyrośnięcia na 45-90 minut. 

Rozgrzać piekarnik do 250 stopni mniej więcej w połowie czasu wyrastania chleba. 10 minut przed pieczeniem wstawić do piekarnika naczynie z wodą. Temperaturę w piekarniku przykręcić do 220 stopni i wstawić bochenek. Piec 15 minut, po tym czasie wyjąć naczynie z wodą i piec kolejne 10-15 minut. Gotowy bochenek powinien wydawać głuchy odgłos jeśli się go popuka od spodu. Pozostawić chleb na kratce na 2 h, aż zupełnie ostygnie.

Rodzina mówi, że smaczny. A ja nie wiem, bo mam gigantyczny katar i wszystko smakuje mi tak samo czyli tekturą :-(

Oeufs en cocotte



Lubię jak potrawa się nazywa ;) A ta się nazywa jak malowanie! Piękna nazwa dla zwykłych jajek zapiekanych w 'kokietkach'... no nie? Przepis na bazie pomysłu Nigelli Lowson

Kokilki wysmarować masłem, na dnie umieścić co się nawinie, zaczynając od posiekanych parówek, a kończąc na sercach karczochów. Po prostu co kto lubi i na co ma ochotę. Na to wybić jajko, obok - tak by nie zakryć zółtka, położyć łyżkę gęstej śmietany- kremówki najlepiej, posolić i popieprzyć.

Kokilki umieścić w żaroodpornym naczyniu, wlac do niego wrzątku, tak do połowy wysokości kokilek i całe towarzystwo włożyć na 11-13 minut do piekarnika o temperaturze 190 stopni C. Podawać zaraz po wyjęciu, najlepiej z bagietką albo z zakwasowym razowcem :-)

piątek, 20 marca 2009

Tarta tatin z jabłkami

idealna jak się zupełnie nic nie ma w lodówce. No dobrze, prawie nic ;) bo jakoś tak ciasto francuskie w czeluściach zamrażarki zawsze się znajdzie. A nadaje się ono to tej tarty równie dobrze jak ciasto kruche (choć Stephani Tatin by się pewnie oburzyła - a może nie? Wszak była francuską i w dodatku roztargnioną...).

Przepis:

  • mrożone ciasto francuskie
  • 3 jabłka
  • łyżka czubata masła
  • 2-3 łyżki brązowego cukru
  • cynamon, przyprawa piernikowa, wanilia, sok z limony - co kto lubi

Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Jabłka obrać, pokroić na ósemki i wyjąć gniazda nasienne. Na patelni rozgrzać masło z cukrem i zrobić karmel, włożyć jabłka i dokładnie obtoczyć je w karmelu. Można teraz dodać przyprawy, ale nie należy mieszać zbyt energicznie, bo się jabłka rozpadną, a to nie wskazane raczej jest. Tak przygotowane jabłka rozłożyć równą warstwą w formie do tarty. Przykryć jabłka ciastem francuskim podwijając jego końce pod jabłka. Ciasto ponakłuwać widelcem i tak przygotowane umieścić w nagrzanym piekarniku. Piec 20 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 160 stopni i dopiec kolejne 20 minut.

Można podawać na ciepło z lodami waniliowymi na przykład, albo poprostu podawać i już ;) Na zdjęcia załapał się ostatni kawałek...

czwartek, 19 marca 2009

Granola, a nawet dwie :)

Granola (słowo ang., pochodzące od włoskiego zdrobn. od grano: zboże, pszenica) – mieszanina płatków zbożowych, rodzynek, orzechów, suszonych owoców i cukru lub miodu, pieczona do chrupkości. Podawana jest z mlekiem lub jogurtem na śniadanie. Może być także wykorzystywana jako składnik ciast, deserów bądź batoników.*

Różne płatki i w różnej postaci goszczą na naszym stole podczas śniadań bardzo często. Nie ukrywam, że jest to najszybsze i najwygodniejsze śniadanie w ciągu tygodnia. Przy okazji bardzo pożywne i energetyczne. No i na szczęście lubiane... :-) Jadamy je każdy po swojemu, M. z jogurtem, O. z mlekiem, B. na ciepło, ja z kefirem. Każdy z nas ma swój ulubiony smak. Ostatnio zrobiłam dwie:

Granola klonowa z pekanami i żurawiną.

To moja ulubiona wersja. Spiekam dosyć mocno, bo lubię chrupkość. A smak... Połączenie syropu klonowego z orzechami pekan złamane kwaskową żurawiną... Pycha!

Przepis:

  • płatki owsiane, jęczmienne, żytnie, orkiszowe w ilości dowolnej
  • syrop klonowy w ilości wystarczającej
  • 2-3 łyżki oleju słonecznikowego
  • trochę brązowego cukru, ale niekoniecznie
  • suszona żurawina, najlepiej ekologiczna bez zbędnych dodatków
  • pokrojone na ósemki orzechy pekan w ilości koniecznej

wszystko razem mieszam i wykładam cienką warstwą na przykrytą papierem do pieczenia blachę. Piekę 30-45 minut w temperaturze 180 stopni z termoobiegiem i co 10 minut wstrząsam blachą, aby płatki w miarę równo się przypiekły. Po wystudzeniu wędrują do specjalnego pojemnika.

Granola bardzo mocno czekoladowa

A to z kolei ulubieniec mojej córki. Nieco lżej spieczona, ot tyle, by była chrupka ale nie twarda.

Przepis:

  • płatki z dowolnego zboża, ale nie błyskawiczne 1 szklanka
  • olej słonecznikowy 2 łyżki
  • trochę syropu klonowego lub miodu wielokwiatowego ok 3 łyżek
  • kakao 3 łyżki lub więcej
  • gorzka czekolada ok 8 kostek rozdrobniona

wszystko razem, z wyjątkiem czekolady, mieszam i cienką warstwą rozkładam na papierze do pieczenia... itd, dokładnie jak wyżej. Po wyjęciu z piekarnika dosypuję rozdrobnioną czekoladę, mieszam wszystko, po 10 minutach czynność powtarzam, a po wystygnięciu chowam w sobie tylko wiadomym miejscu, bo inaczej musiałabym za chwilę robić następną ;)

* za Wikipedią oczywiście.

środa, 18 marca 2009

Kokosanki wersja light ;)



Oryginalną wersję przepisu można znaleźć u Dorotus76, moja jest jeszcze bardziej odchudzona ;) A że słodkiego mi się bardzo zachciało, więc sobie zrobiłam 10 kokosanek do południowej kawy. 

Przepis:

  • 1 jajko
  • 1 czubata łyżka fruktozy
  • 100 g wiórków kokosowych

piekarnik nagrzać do 150 stopni C.

Ubić białko na sztywno, dodać fruktozę i żółtko i dalej ubijać do białego, dosypać wiórki i wymieszać. Nakładać łyżką na natłuszczoną blachę. Piec do uzyskania złotego koloru. Mi zajęło to 20 minut. Trzeba tylko uważać, by temperatura piekarnika nie była zbyt wysoka.

Z podanej porcji wychodzi 10 zgrabnych kokosanek :-)

wtorek, 17 marca 2009

French dimpled rolls


czyli kolejne wspólne, choć nieumówione pieczenie bułek z Majaną ;)

Hrabia Pumpernikiel, choć przepyszny, nie stanowi jednak zupełnie żadnej atrakcji dla moich dzieci. Dla nich to właśnie piekę różne bułki. W końcu zabrałam się za rolowane i... bingo! To jest własnie TEN smak! Smak bułek z targu - jak łaskawie, chcąc mi zrobić przyjemność, określiła go moja córcia... Cóż...

Przepis:

  • 120 ml letniego mleka
  • 170 ml letniej wody
  • 1 łyżeczka soli
  • szczypta cukru
  • 400-420 g mąki pszennej chlebowej
  • 8 g drożdży instant

i w podanej kolejności wszystko umieściłam w maszynie do chleba, nastawiłam program 'dough' i po jego zakończeniu wyłożyłam wyrośnięte ciasto na omączony blat. Ciut się lepiło, ale dałam radę :-) Uformowałam 10 zrolowanych bułeczek i ułożyłam do wyrastania na omączonej blaszce. Po 30 minutach drewnianą łopatką zrobiłam im przedziałki.

Nastawiłam piekarnik na 230 stopni C. i wsadziłam blaszkę z bułeczkami. 15 minut spokojnie im wystarczy, tyle że ja o moich na chwilę zapomniałam... Piekły się 20 minut i się spiekły ;) Niemniej są smaczne, puszyste w środku, no i ten smak bułek z targu... Ech...

Awokado, pomidory i Hrabia Pumpernikiel ;-)

czyli moje dzisiejsze śniadanie :-)

Poranne bieganie niespecjalnie nastrajało dziś do szukania jakichkolwiek śladów wiosny, tudzież podziwiania piękna natury. Lało po prostu tragicznie... Tak więc, całkiem niechcący - wszak jestem na diecie - myśli powędrowały ku jedzeniu...

W nocy z soboty na niedzielę mój piekarnik ciężko pracował. Nastawiony na ok 140 stopni szumiał cierpliwie przez 8 godzin z kawałkiem, wypiekając mój pierwszy w życiu pumpernikiel. Chleb udał się nadzwyczajnie!

Przepis wypatrzony u Margot, choć ja ciut zmieniłam. Nie posiadam młynka do mąki, więc użyłam tego, czym dysponowałam: żytnią razową 2000 i sitkową 1400, i z takich to mąk wypiekłam mojego pumpernikla. Następnym razem będzie tylko z żytniej 2000 :-)

Przepis:

receptura na 1 chleb, czas przygotowania około 13 godz. (!)

  • 375 g maki żytniej razowej drobnej (sitkowa 1400)
  • 375 g maki żytniej razowej grubej (razowa 2000)
  • 250 g zakwasu żytniego
  • 375 ml letniej wody 
  • 1 łyżka soli
  • 80g melasy (syropu buraczanego)

Obydwie maki zmieszać, w środku zrobić zagłębienie, w które należy wlać zakwas i powoli mieszać razem z mąką, dodając sól, stopniowo wodę i melasę. Wyrabiać chwile do połączenia wszystkich składników. Robiłam to ręcznie, niesamowita frajda ;)
Wyjąć ciasto, miskę dobrze oprószyć mąką, włożyć z powrotem, także z wierzchu posypać mąką, przykryć ściereczką i odstawić w cieple miejsce na 3 do 4 godzin. Kiedy przyrośnie mniej więcej połowę, wyjąć na posypany mąką blat kuchenny, wyrobić chwile, uformować wałek i włożyć do formy wysmarowanej olejem i wysypanej mąką. Przykryć i odstawić jeszcze na ok. 20 minut. 
Piekarnik rozgrzać do 140°C. Wierzch ciasta chlebowego zwilżyć woda, formę szczelnie przykryć z góry folia aluminiowa i piec na pierwszym poziomie od dołu około 8 godzin w temp 125 – 150°C (najlepiej przez noc). Ustawienie odpowiedniej temperatury jest dość ważne. Kiedy temperaturę ustawi się zbyt nisko chleb może być w środku klejący, dlatego trzeba to robić z wyczuciem.
Po wyłączeniu piekarnika zostawić jeszcze chleb na 1 godzinę aż do wystygnięcia. 

Ostudzony szczelnie zawinąć w folie aluminiowa, a potem torbę foliowa – schłodzić (może być w lodowce), a kroić i jeść najlepiej po 1-2 dniach.

Mój szczelnie zapakowany został do lodówki i dziś nastąpiło uroczyste otwarcie. Żaden pumpernikiel ze sklepu się nie umywa do mojego!!! :-)))

Znalazłam w lodówce limonkę i awokado, pomidorki koktailowe mam zawsze, tak wiec przednie towarzystwo dla Hrabiego Pumpernikla było :-)

Z awokado i limonki oraz odrobiny soli i pieprzu zrobiłam pierwszą bruschettę. Drugą z posiekanych pomidorków, soli i pieprzu. 

Chleb pod pomidorową bruschettę polałam łyżeczką oliwy każdą kromkę i rozłożyłam pomidory, bruschettę awokadową kładłam ot tak, na kromkę i już. Do tego idealnie wkomponował się twaróg.

Wyszło śniadanie smaczne, zdrowe i zawierajace w sobie wszystko co powinno zawierać solidne śniadanie po porannym bieganiu :-)

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin