poniedziałek, 8 marca 2010

amerykany

Wczoraj, do popołudniowej kawy, pod wpływem nagłego impulsu ze strony 'słodkiej łyżeczki', przemogłam się i w końcu je zrobiłam. Amerykany. Śmierdzą podobno tragicznie, gdy się je piecze... Na szczęście mam katar ;) Smakują fan-ta-sty-cznie!!!! Ja je pamietam z licealnych czasów, gdy na długiej przerwie biegało się do pobliskiej ciastkarni na ciacho. Amerykany były zawsze! Do kawy, do mleka, do kefiru jak znalazł. Wielki plus, to szybkie wykonanie, minus to zapach. Na szczęście ten ostatni szybko się ulatnia :P i pozostaje 'smak młodości'.

Przepis mam już od dłuższego czsu zachomikowany, pamiętam że z portalu wielkie żarcie ale Amerykany goszcza na wielu blogach. Recepturę podaje po mojemu, wyjdą z niej ciacha wielkie jak spodki w ilości sztuk 10 :)

Przepis:

  • pół szklanki mleka
  • 2 łyżki cukru drobnego
  • 2 małe jaja
  • 250 g maki pszennej
  • 60 g rozpuszczonego masła
  • 1 czubata łyżeczka amoniaku

Zmiksować mleko, jaja i cukier, dosypac mąkę wymieszaną z amoniakiem i zmiksowac raz jeszcze, dolać rozpuszczone masło i dobrze wymieszać. Nakładać na papier do pieczenia ciasto w ilości 2 łyżki na jedno ciastko, w dużych odstępach. Piec 15-20 minut w 170 stopniach C. Studzic na kratce. Gdy ciasta ostygną lukrowac ich płaską stronę lukrem z wody/soku cytrynowego i cukru pudru.

20 komentarzy:

Daga pisze...

Piękne wyszły.
Te ciastka/placki to wspomnienie mojego dzieciństwa! Koniecznie muszę zrobić jak tylko dorwę gdzieś amoniak.

grazyna pisze...

Wow, cudne :)

zemfiroczka pisze...

A pani to mi narobiła tylko ochota, psze pani, bp prędko ich nie zrobię, bo się z patelnią spieram.
Zastanawia mnie tylko czym one jadą? - tym amoniakiem czy jaki czort?

pees. jakiegoś smyka na zdjęciu widzę ;)

aga pisze...

Cudne amerykany.Mniam,mniam

kasiaaaa24 pisze...

Super są te ciasteczka. Uwielbiam je.

Pozdrawiam :)

nobleva pisze...

Z amoniakiem ? Czyli jadą jak farba do włosów starej daty? Ciekawa jestem smaku, bo nigdy w życiu nie jadłam. Hmm Pozdrawiam :)

Olciaky pisze...

Nigdy nie próbowałam,
a chciałabym..
:)
Pozdrawiam.

cukrowa wróżka pisze...

Mi tam zapach by pewnie nie przeszkadzał - węch mam kiepski. W każdym razie amerykany całkiem lubię.. :]

Mafilka pisze...

Uprzejmie informuję, że 'jadą' one amoniakiem tylko podczas pieczenia i gdy są ciepłe. Po całkowitym wystygnięciu o zapaszku można zapomnieć :D

Oczko, dobrze Smyka wypatrzyłaś, to mój Synuś jest :)

majana pisze...

Pyszności, choć pachną jak wiadomo.. intensywnie:) Uwielbiałam je zawsze, choć nie zawsze zjadłam;) Pamiętam,ze raz narobiłam sobie chęci na amerykankę, kupiłam , ugryzłam i .. nie mogłam dalej zjeść. Tak śmierdziała hy hy ;)))

Sliczne są te Twoje Mafilko, ja jeszcze sama nie robiłam.
Fajnego, małego przystojniaczka widzę. Ile latek ma Twój synuś?

Pozdrawiam!

Mafilka pisze...

Dzięki Majanko :) Moje na zimno juz nie śmierdziały na szczęście hi, hi, hi... i zniknęły błyskawicznie.
Bartek ma 3 lata i 2 miesiące, i właśnie się rozchorował na zapalenie oskrzeli...

majana pisze...

Ojejku :( Zdrówka życzę Bartusiowi!

Malutkiego masz syneczka Mafilko. Mój to juz taki duży ośmiolatek.

Pozdrówki ślę:**

Mafilka pisze...

Ale mam tez dużą córkę :) Ola ma 11 lat :)

asiejka pisze...

są cudowne
ta grrruba warstwa lukrrru :-)

aga-aa pisze...

hmmm nigdy nie jadłam ich... może dlatego,że nie znoszę lukru? więc poproszę bez niego ;)

Mafilka pisze...

aga, to masz tak jak mój mąż ;) robie zawsze po połowie :)

Szarlotek pisze...

Imponujące zdjęcia ! Zapatrzyłam się łakomie na te ujęcia :)

Tilianara pisze...

Jeszcze nie jadłam takich wynalazków, ale lubię próbować nowości - poproszę ciasteczko, w zamian ofiarowuję makaronik :)

Karolina pisze...

Nie pamietam, zebym jadla. Wygladaja fajnie - w prostocie sila. :)

Komarka pisze...

:D Śmierdzą czy nie, ale wyszły Ci koncertowo! Bardzo je lubię, ale sama jeszcze nigdy nie piekłam. Muszę koniecznie spróbować (mimo tych efektów ubocznych ;))

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin