piątek, 12 marca 2010

Weekendowa Cukiernia Marcowa :)

Odrobiłam zadanie domowe ;) 

Czytając przepis na te drożdżówki już miałam podejrzenia, że coś pójdzie nie tak... No bo 350 ml płynów w sumie i 2 jaja na pół kilo maki??? Ale OK, ja się przecież nie znam, ja dopiero zaczynam, więc się mądrzyć nie będę! 

Robotę zadałam maszynie, wyrobiła mi ciasto i wyrosła jak trzeba. Ale ciasto było niezwykle rzadkie i delikatne. Zapowiadała się więc niezła zabawa w rolowanie ;) I była... Podsypując mąką rozciągnęłam ciasto w pożądany prostokąt, wymazałam czym potrzeba, posypałam czym chciałam i za rolowanie się zabrałam... Jakoś się udało, choć rulonem tego nazwać nie można było... A jeszcze pod uciskiem noża przy krojeniu na porcje, spłaszczyło się bardziej! Ale co tam wygląd! Smak się liczy!

Przepis:

  • 500 g mąki pszennej + dobre 50 g jeszcze do maszyny i sporo do podsypywania
  • 40 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 18 g drożdży instant
  • 250 ml letniego mleka
  • 2 jaja
  • 100 g rozpuszczonego masła

Płynne, sypkie, drożdże, maszyna i po 90 minutach jest ciasto :) Należy je uformować w prostokąt i posmarować:

  • 50 g roztopionego masła
  • 100 g marcepanu+1 jajo+1 łyżka ciepłego mleka - trzeba utrzeć wszystko razem
  • 100 g płatkow migdałowych

Zrolowac prostokat i podzielić na 13-25 porcji. Ułożyć na blasze z papierem do pieczenia w sporych odstępach i dać wyrosnąć. Posmarować rozmaconym zółtkiem z łyżką wody, obsypac rodzynkami i piec ok 30 minut w 180 stopniach C. Piekłam z grzaniem góra-dół tym razem. Studzić na kratce. Można polukrować lukrem utartym z cukru pudru i wrzątku, i obsypac grubo posiekanymi pistacjami niesolonymi - moje akurat były prawie zmielone ;) 

Tak jak myślałam, ciasto drożdżowe jest niezwykle delikatne. Darowałam sobie posypywanie wnętrza cukrem, a także polukrowałam mało i nie wszystkie. Marcepan jest wystarczająco slodki :) Mam 13 sporych drożdżówek wyglądem daleko odbiegających od wzoru z bloga Edysi, ale smakiem na bank je przewyższających! (pracuję nad asertywnością własną ;))

30 komentarzy:

zemfiroczka pisze...

Jaka grzeczna i pilna! ;) Weekend przed nami, a Ty zadania domowe odrabiasz ;) Fiu, fiu! Aż się zawstydziłam ;)P

edysia79 pisze...

Brawa dla pierwszej odważnej! :)
Do mojego ciasta musiałam dosypać 50 g mąki, żeby miało odpowiednią konsystencję, zaznaczyłam to w przepisie.
Najważniejsze że smakowały :)

grazyna pisze...

Zostawisz mi jedną na jutro ? :)

Kaczucha pisze...

Popracuj nad asertywnością jeszcze bo jak dla mnie to wygladają PIĘKNIE!

Mafilka pisze...

Oczko, wstydź się, wstydź ;)
Edysiu, ja też dosypywałam jeszcze w maszynie - nie napisałam, poprawię zaraz :)
Grażynko, jeszcze są, więc i na jutro coś zostanie :)
Kaczucho, dopiero zaczynam tę pracę ;)

zemfiroczka pisze...

Wstydzę się! Oj jak bardzo się wstydzę! ;)))

myniolinka pisze...

wyglądają i to nawet bardzo! a smakują pewnie jeszcze lepiej? jakąś mam fazę na drożdżowe ostatnio...:)

Mafilka pisze...

To dobrze Oczko, bo jeszcze chleba po godzinach napiekłam ;)) Ha!

zemfiroczka pisze...

To już był cios poniżej pasa! ;)))

Mafilka pisze...

Ale na pocieszenie Ci powiem, że białka mi szlag trafił... :( i zbieram od nowa.

zemfiroczka pisze...

Marne pocieszenie - maszkaronów nie będzie, buuuu! ;)

Mafilka pisze...

będą!!! No coś Ty! Najwyżej koty zdechną z przeżółtkowania ;))

Mafilka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
zemfiroczka pisze...

Protestuję! (w imieniu kotów) ;)

Mafilka pisze...

dobra, każę mężowi przejść na dietę optymalną ;) Pasuje?

zemfiroczka pisze...

No! Już lepiej ;)

Muscat pisze...

Żółtka ślijcie do mnie, bo jestem na optymalnej. A białka to Wam, dziewczyny, mogę ciężarówkami wysyłać, bo mi jeszcze żadne bezy ani makaroniki nie wyszły, a zlew mi się od białek zatyka. Robię z nich wprawdzie rodzaj babki z makiem, ale to nawet nie jest smaczne ;/
Za to kruchych ciasteczek z żółtkami mogłabym piec 2 kilo dziennie i jeszcze by moim żarłokom brakło.

Olciaky pisze...

O,
a ja nawet jeszcze nie widziałam wyzwania.
Zaraz polecę zobaczyć:)
Pozdrawiam, śliczne drożdżówki!

Gosia pisze...

oooo,jakie super buleczki w WC tym razem,musze tez sie skusic na upieczenie czegos,bo juz mi sie chce,a taaaaakie buleczki sa swietnym pomyslem!!!!!
Pozdrawiam cieplutko :)

viridianka pisze...

mimo że nie są okrągłe a owalne mi tam się podobają, nawet chyba wolę owal niż koło ;P
i to drugie zdjęcie, takie że... mniam!

cudawianki pisze...

ja tym razem nie dam rady sie dolaczyc do WC, wiec podziwiam sobie u Ciebie :-)

gwiazdka.w.kuchni pisze...

też je dziś piekłam i nie został po nich ślad, bo rozdałam dobrym ludziom ;) u mnie też bez cukru i lukru, pyszne były choć dla mnie za mało marcepanowe :( a dla M. słodkie i ze zbyt dużą ilością marcepanu... hmm, czy my na pewno te same drożdżówki jedliśmy? ;)

Mafilka pisze...

Gwiazdko! Toż zupelnie masz jak ja... Niby to samo, a jednak inne i zrozum tu chłopa ;)

aga-aa pisze...

jak z marcepanem to ja poprosze o przynajmniej dwie, a jak jeszcze z płatkami migdałowymi to ze 3 chyba styknie ;)

Mafilka pisze...

Aga, za późno ;( zostały już tylko dla Grażynki ;)

majana pisze...

O,upiekłaś już! :)) Piekne Ci wyszły Mafilko! Ależ kusisz, mam na nie wielką ochotę:)

Pozdrówki!:)

kass pisze...

Taka drożdżóweczka dla ciała,w tą zawieruchę marcową to jak balsam dla duszy...pozdrawiam!!!

margot pisze...

a mi się podobają i nie są koślawe , są apetyczne , bardzo , bardzo

Szarlotek pisze...

Co jedne to ładniejsze :) I do tego jak kuszą...

kasiaaaa24 pisze...

O mamuniu... Wyglądają przepysznie. Też chcę takie :)))

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin