niedziela, 14 czerwca 2009

wiślańskie kołacze i bezcenna pamiątka;)

Ostatnich kilka dni spędziłam z moim mężem i dziećmi oraz naszymi Przyjaciółmi w Wiśle. To już taka nasza mała tradycja, że weekend z Bożym Ciałem spędzamy w Beskidach. Oczywiście nie dotknęłam się nawet na chwilkę do garnków, z wyjątkiem zrobienia kaszki błyskawicznej dla synka i kilku kaw/herbat dla siebie i reszty. Resztę podawano nam pod nos w ramach gościny agroturystycznej :-) 

Sernik naszej Gospodyni na kruchym spodzie z włąsnoręcznie robionego twarogu i wiślański kołacz z truskawkami. 

Wiślański kołacz z serem - dla mnie najpyszniejszy ze wszystkich kołaczy.

Wiślański kołacz z jagodami - bardzo smaczny w wersji drożdżówej, w wersji z ciasta francuskiego taki sobie. 
Wiślański kołacz ze śliwkami - rewelacja.

Dziejo - zrobił fotki - bardzo Ci dziękuję :*

I pamiątka najcenniejsza, bezcenna niemal... Wielki Mały Człowiek Adam Małysz!!! Przesympatyczny i skromny. Akurat mięliśmy szczęście trafić na jego trening na skoczni wMalince. Niesamowite przeżycie... Autograf też mam :-D

PS. Obok Pana Adama to moja córka i ja.

5 komentarzy:

grazyna pisze...

No to miałaś przyjemności! I kołacze i autograf Pana Adama ! A ja jak zwykle przy garach...

majana pisze...

Jak fajnie !:))

kass pisze...

Cudownie spędziłaś weekend!...też tak chcę!

zemfiroczka pisze...

Aha! Czyli tak wygląda Mafilka! :) ładnie ;)

Mafilka pisze...

Oczko, jeśli tylko się nie uczesze i nie umyje, bo galopem gna na trening AM, to tak właśnie wyglada ;)

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin